19.3.2016 OWOCNE POSZUKIWANIA PRZEDWIOŚNIA W GÓRACH SUCHYCH / JAVOŘÍCH HORACH

Wyruszyliśmy na tę wędrówkę obydwaj, a więc Michał i ja. Najpierw przyjrzeliśmy się Nowej Rudzie skąpanej w cieniu chmur nie zwiastujących nic dobrego. Oprócz kościoła św. Mikołaja i dawnego pałacu właścicieli miasta – von Stillfriedów, odwiedziliśmy malowniczy zespół domów z podcieniami nad Włodzicą i Kaplicę Loretańską, znajdującą się po przeciwnej stronie rzeki. Kaplica ponad 20 lat temu doczekała się remontu, po czym niestety – ponownej dewastacji przez ludzką głupotę, dlatego dziś wymaga remontu powtórnego. Zresztą w Nowej Rudzie toczy się stopniowe przywracanie zabudowy do życia; miasteczko powoli nabiera nowego wyglądu a gdy się to wreszcie stanie, będzie jedną z pereł wśród miast sudeckich.

Z Nowej Rudy przeszliśmy do Włodowic, skąd podeszliśmy do Rzędziny – przysiółka mającego w sobie wszystko co potrzeba. Jest tu daleko zewsząd, wysoko i ładnie widać na południe, ponieważ miejscowość położona jest na skłonach Gór Suchych, opadających w dolinę Włodzicy i Ścinawki, zamykających to pasmo właśnie od południa. Okolicę przecina radosny plusk Marcowskiego Potoku, a że właśnie zrobiło się słonecznie, wiosenny nastrój udzielił się nam na dobre i pozostał aż do końca wycieczki. W tej przepięknej scenerii podeszliśmy na wierzchołek Ptačího Vrchu, gdzie przeszliśmy na czeską stronę i zdobyliśmy Homole (~ 650 m.). Szczyt góry ma postać małego krateru wulkanicznego, ale to akurat nie krater lecz szczelina wiatrowa, osobliwa dlatego że znajduje się na szczycie góry. Język czeski przewidział dla takiej formy nazwę ventarola, mającą pochodzenie włoskie, oznaczającą wiatrowskaz, kierunek wiatru, itp.

Nasz wiosenny nastrój wzmógł się, gdy powróciliśmy na widokowy grzbiet graniczny nad Krajanowem i Dworkami. Nad nami słońce, pod nogami szybko topnieją śniegi a wokół zmieniająca się perspektywa mocno zaśnieżonych jeszcze Gór Sowich i Suchych. W ten sposób po dość długim czasie doszliśmy do Janoviček, ale zanim się tu rozsiądziemy na dobre wspomnę jeszcze o dwóch kamieniach – pomnikach, stojących na granicy. Jeden stoi na Słonecznej Kopie (723 m.) i prawdopodobnie jest cokołem pomnika upamiętniającego potyczkę wojsk pruskich i bawarskich w lutym 1807 roku.

Drugi – znaczniejszy (bo bardziej czytelny) to Trójpański Kamień na wierzchołku Leszczyńca. Postawiono go w 1732 roku dla rozgraniczenia dóbr Hochbergów z Książa, benedyktynów z Broumova (opatem był wówczas słynny mecenas architektury i sztuki, inicjator budowy 9 kościołów barokowych na Broumovsku, Otmar Zinke) oraz Josefa barona von Stillfrieda z Nowej Rudy. Mówiąc prościej, Trójpański Kamień stoi na styku Ziemi Kłodzkiej, Śląska i Czech.

Tymczasem jesteśmy w Janovičkach i delektujemy się widokiem strumieni światła, które z popołudniowego nieba obficie wlewa się na Broumovsko. Napełnieni wieloma tymi dzisiejszymi radościami za chwilę ruszamy w wyścig z czasem aby zdążyć do Bartnicy na pociąg do Wałbrzycha. Oczywiście udaje nam się to, przy tym przemierzamy nieczęsto odwiedzane pogranicze Gór Suchych i Wzgórz Wyrębińskich w okolicach rozległego wzgórza Światowid (645 m. ). Tuż przed zapadnięciem zmierzchu odjeżdżamy z Bartnicy do Wałbrzycha.