WIOSNA ŚRÓDSUDECKA W RÓŻNYCH ODSŁONACH

Na tutejszych łamach wiośnie poświęciłem nieco uwagi wcześniej ale myślę, że tematu nigdy dość, ponieważ nigdy dość przyrody budzącej się do życia. Zatem po raz kolejny – fotoodsłony tej pory roku w Sudetach Środkowych ale też na Pogórzu Kaczawskim

ROWEREM W DOLINĘ LESKU
GÓRY KAMIENNE I DALEKIE KARKONOSZE Z SUCHAWY
GRZBIET JATEK NAD MIEROSZOWEM
GRZBIET JATEK NAD MIEROSZOWEM
SKAŁKI NA GRZBIECIE WŁOSTOWEJ
BUKI POD TURZYNĄ
RUINY ZAMKU WODNEGO W CZARNYM BORZE
OKOLICE GRZĘD I CZARNEGO BORU Z RUIN ZAMKU KONRADÓW
KAMIENNY STÓŁ SĘDZIOWSKI W KOCHANOWIE
KARKONOSZE Z KOTLINY KRZESZOWSKIEJ
POCYSTERSKI ZESPÓŁ KOŚCIELNO KLASZTORNY W KRZESZOWIE
GÓRY WAŁBRZYSKIE Z CZARNEGO LASU
POGÓRZE BOLKOWSKO WAŁBRZYSKIE W OKOLICACH MODLISZOWA
POGÓRZE BOLKOWSKO WAŁBRZYSKIE W OKOLICACH LUBIECHOWA
GÓRY KAMIENNE I WAŁBRZYSKIE Z KOSTRZYNY
TRZY STRUGI
GÓRY SOWIE ZNAD JEDLINY ZDROJU
BOROWA Z OKOLIC ZAMKU KSIĄŻ
BUCZYNA NA NIEDŹWIADKACH, NIEMAL W SAMYM CENTRUM WAŁBRZYCHA
ŚWIERZAWA – KOŚCIÓŁ ŚW. JANA I ŚW. KATARZYNY
DRZEWO ŻYCIA W PORTALU KOŚCIOŁA ŚW. JANA I ŚW. KATARZYNY
KANAŁ MŁYŃSKI W SĘDZISZOWEJ U STÓP WIELISŁAWKI
ORGANY WIELISŁAWSKIE
POGÓRZE KACZAWSKIE I NIZINA ŚLĄSKO – ŁUŻYCKA Z ZAWADNEJ
ORGANY WIELISŁAWSKIE
POGÓRZE KACZAWSKIE Z ZAWADNEJ
GÓRY KACZAWSKIE I KARKONOSZE Z OKOLIC GOZDNA

BRAMA CZECH I ČESKÉ STŘEDOHOŘÍ NA ZAKOŃCZENIE 2019

Brama Czech. Brána Čech (łac. Porta Bohemica) to jedno z prastarych i najważniejszych przejść z kotliny czeskiej do krajów sąsiednich. Drogi te, biegnące głębokimi i skalistymi dolinami nosiły (i noszą do dziś) nazwę zemských brán. Np. Zemská brána v Orlických horach.

Brama Czech to kanion Łaby, którym rzeka wpływa i przecina České středohoří. Kanion przecina na wskroś krainę wygasłych wulkanów. Dolina głęboko wcina się w wulkaniczno – tufowo – piaskowcowy płaskowyż, na jego krawędziach istnieje wiele punktów widokowych (na odcinku: Ústí nad Labem – Litoměřice). Razem około 30 po lewej i prawej stronie doliny. Ile punktów widokowych znajduje się wzdłuż kanionu Łaby po stronie saskiej, nie zliczę, ale wiadomo wszystkim, że ten wybitnie malowniczy zakątek zaczyna się w Litoměřicích, kończy w okolicach Drezna.

České středohoří jest jedną z najmłodszych geologicznie krain w Czechach i wciąż aktywną tektonicznie, dlatego często zdarzają się (zwł. w okolicy Vaňova) powierzchniowe ruchy masowe – osuwiska, spełzywanie gruntu. Kłopoty z nimi mieli też budowniczowie autostrady D8 (Praha -Dresden); tzw.  Prackovicka estakada stoi na stoku niestabilnym, przez co „D-ósemkę” uruchomiono w całości dopiero na przełomie 2017/2018. Przypomnę tylko, że plany jej budowy opracowywane były już 90 lat temu.

Ciekawostki geologiczne:

Průčelská rokle

Výří skály

Sluneční strán

Kočka

Holý vrch

Hradiště

Ale są i takie „rarity” jak najwyższa betonowa budowla na terenie Republiki Czeskiej:

Odwiedziny Litoměřic dla Dorotki i Hani to inauguracja, dla mnie i Michała dzieją się po wtóre, ponieważ pierwszy raz z roku 2017 to zdecydowanie niewystarczająco. Miasto i jego okolica jest godne uwagi na dłużej i często. Przyroda, rozmaita rzeźba terenu, pamiątki przeszłości, walory kultury materialnej itp., powodują, że ten kierunek odwiedzin warto powtarzać bardzo często.

Samo miasto ma oczywiście bardzo stary rodowód i było świadkiem kilku epizodów, znacznych dla historii państwa

Najstarsze ślady słowiańskiego osadnictwa w okolicy pochodzą z 6. wieku (pagórek nad Łabą z grodziskiem). Plemię Liutomerziców miało tu swą książęcą siedzibę od wieku 8 do 10, później okolicą zaczęli zarządzać Przemyślidzi. W poł. 11 w. Spytihnev II założył tu kapitułę z bazyliką św. Szczepana, później przebudowaną na rezydencję biskupią.

Spontanicznee osadnictwo rozwijające się u wzgórza zamkowego, w 1. poł. 13 w. ujęto w ramy miasta, założonego wówczas na prawie magdeburskim i osiedlili się tu przybysze z Niemiec. Z lat 60 13. wieku pochodzi wzmianka o murach miejskich. Stał przy nich kościół pw. Wszystkich Świętych. Przy drodze do przystani – kościół NMP, a w osadzie Zásada – kośc. Św. Wojciecha. W zachodniej cz. miasta powstał klasztor Dominikanów, we wschodniej – Minorytów. W 14 wieku rozwijającemu się miastu K IV darował Radobyl – wzgórze, wkrótce potem winniczne. Miasto rozwijało się na pn, wsch i pd., w latach 1360 – 80 zyskało nowe mury obronne (na pocz. 16 w. przybył jeszcze zewn mur obwodowy). Przez mury przebito 4 bramy: Długą (wsch), Michalską (zach), Nową (pn), Mostecką (pd). W pobliżu kośc parafialnego powstał Nowy ratusz.

W czasach husyckich miasto było przeciw nim, zwolennicy husytyzmu w 1420 roku zostali utopieni w Łabie ale rok później wskutek oblężenia przez wojska Jana Žižky, Ltm stanęły po stronie husytów i przyłączyły się do tzw praskiego związku miast. Mimo to prawa swe zachowało, nadto potwierdzone przez ces. Zygmunta Luksemburskiego. Po ustaniu husyckich burz zaczął się rozwój miasta; powstawały późnogot domy z podcieniami (Rynek 4,9,24,41)

Renesans pozostawił po sobie gmach Nowego ratusza  (1537 r.) oraz szereg domów z podcieniami i dekoracją sgraffitową. Najb znany to Mrazovsky Dum, od charakterystycznego zwieńczenia nazywany Kalich.

Kontrreformacja po Białej Górze (1620 r.) sprowadziła do Ltm Jezuitów (1631) i Kapucynów (1635), dla których w 1649 r. wybud kośc Św. Ludwika i klasztor.

Od poł 17 w. w Ltm działał Giovanni Broggio oraz Domenico Orsi. Ten drugi dokończył budowę katedry św Szczepana i rozbud biskupią rezydencję. Broggio: kapl. Św Jana Chrzciciela i św Rocha oraz kolumna NMP w Rynku. Dopracował również plany przebudowy kośc św Wojciecha, które zrealizował jego syn – Ottavio Broggio (1703). Również jego autorstwa są inne budowle: dom  (Rynek 36) gdzie mieszkał i kośc św Vaclava. Panoramę miasta uzupełnił kościołem Zwiastowania NMP (dla Jezuitów). Autorstwa O Broggia są liczne kamienice barokowe, przebud kośc św Jakuba na pl. Dominikańskim. Artysta zasłużył się też przy przebud kośc Wszystkich Św.

Klasztor Dominikanów założony w 13 wieku zlikwidowany został w czasie reform Józefa II, w 1788 r. założono w nim archiwum. Znajduje się tu mapa autorstwa Mikuláše Klaudiána. Jest to najst (1518 r.) drukowana mapa Czech. W archiwum jest też akt erekcyjny kapituły litomierzyckiej z 1057 roku – najst w ogóle dokument w którym Ltm są wzmiankowane.

W okresie czeskiego odrodzenia narodowego Ltm były jednym z jego ośrodków. Ale i wcześniej: Pavel Stransky (1608 – 27), autor dzieła Respublica Bohemica. W l 1799 – 1815 w tut gimnazjum wykładał językoznawca Josef Jungmann. W Ltm ostatnie tygodnie swego życia spędził K H Macha (1810 – 6.5.1836).

Ślady architektury 19 wiecznej to przede wszystkim gmach teatru (Josef Gaube, 1822) i wieża katedry św Szczepana (neorenesansowa, stylizowana na włoską campanillę 1883 – 89).

Litoměřice to dawne tzw. miasto królewskie, przez co bogate tym bardziej że miało dobre położenie (jak wyżej), również się rozchodzi o położenie u zbiegu szlaków komunikacyjnych –  Łaby i Ohři, co sprzyjało handlowi. Ale również ściągało tu wielu rzezimieszków, nicponi, urwipołciów, awanturników, drani, hulaków i zabijaków. Do najb. znanych należał  Václav Babinský (1796 – 1879) – był jednym z najbardziej znanych czeskich przestępców. Używał m.in. pseudonimów: Wenz z Pokratic, Josef Schmidt, Franz Mally, Anton Müller. W baszcie Baba w Ltm był więziony

 Co na ziemi, to i pod nią. Podziemia Ltm, niekiedy trzypoziomowe. Służyły mieszczanom do składowania soli, zboża i wina. Aby nie było trzeba nosić wszystkiego do piwnic po schodach, budowano tzw. šouple – długie i strome pochylnie, którymi z poziomu ulic i z powrotem transportowano zmagazynowane rzeczy. Stopniowo piwnice sąsiednich domów były łączone w jeden system. Ostatecznie osiągnął on ok. 20 km długości. Do dziś zachowały się 3 km.

Pomniki i pomniczki (sławnych i świętych):

  1. Słup morowy.
  2. Fontanny barokowe
  3. Popiersie czeskiego komika Felixa Holzmanna, na domu w Rynku 25 obok biblioteki im. K.H. Machy.
  4. Roland z maczugą w ręku.
  5. Tablica pamiątkowa Pavla Stranskeho, na gmachu muzeum, koło cukrowni.
  6. Grupa fig Św Wawrzyńca i Floriana.
  7. Płaskorzeźba Czarnej Madonny, w kartuszu, koło kośc św. Jakuba na ulicy Velke Dominikanske, na fasadzie domu nr 19, gdzie mieści się winoteka Vinum Bonum
  8.  „Trójca”, koło wytwórni papieru, autor L.Pisklak, 2007
  9. Jan Nepomucen, ul. Dlouha 109 koło domu, przy którym figura znalazła się, prawdop przeniesiona tutaj z innego miejsca. Oprócz tego J Nepomucki jest jeszcze: na ul Jesuitske (we wnęce arkady/łuku); w gmachu Urzędu Pracy, ul. Krajska
  10. Na ul. Dlouhe, w kierunku Rynku – fasady domów których nazwy pochodziły/pochodzą od reliefów/rzeźb na nich umieszczonych. Przy bud Powszechnej kasy ubezpieczeń figura z 2002: dziewczyna z patyczkiem (wytryskuje z niego pitna? woda).
  11. figura NMP z Dzieciątkiem, objęta aureolą postaci złotych pierścieni. Pl Kościelny, przed Kośc Wszystkich Św.
  12. Fontanna czterech smoków. Stoi na Rynku, dzieło jest współczesne (L. Pisklak)
  13. Pomnik Vaclava Jindricha Veita (1806 – 64) – miejscowego kompozytora. Stoi na dziedzińcu wejściowym do teatru K H Machy
  14. Popiersie Jose Rizala. Dom Pod Czarnym Orłem (hotel Salva Guarda).
  15. Pomniki: K H Machy,
  16. Machovy Schody, vis a vis Domskeho pahorku, autor V Blazek, rok 1936. Pomnik powstał w 100 lecie śm baśniopisarza, kamień węgielny pod jego budowę pochodzi z miejsca ostatniej wycieczki K H Machy – Radobylu. Podczas okupacji pomnik był przechowywany w niedalekich Bohusovicich, po czym dopiero w l. 70 20. w tu go przywrócono.
  17. Mostna Hora. W roku 2010 odsłonięto pomnik K H Machy, kopię pomnika od J.V. Myslbeka w Pradze (Petrinske sady). Pomnik na Mostne był odsłonięty w 2010 r w 200 rocznicę urodzin poety. Sfinansowany został ze środków Stowarzyszenia Salva Guarda, składek mieszkańców Ltm i środków fundacji Kalich.

K H Macha był wielkim oryginałem, charakternym i ryzykantem. Już gdy zjawił się w Ltm po raz pierwszy wywołał małe zamieszanie. W długim czerwonym wdzianku był bardzo podobny do Garibaldiego, wyglądał jak jakowyś generalissimus. Zbiegiem okoliczności gdy zjawił się w rynku, była tam grupa żołnierzy faktycznie oczekująca przybycia jakiegoś generała. Ujrzawszy Machę zaczęli oddawać mu honory, a on ich na to jeszcze zgromił bo nie trzymali szyku i byli niechlujnymi.

K H Macha spędził w Ltm ostatnie 6 tygodni swego życia, tu zmarł. Nie był chorowity, ale kilka dni przed śmiercią ofiarnie gasił pożar w mieście. Tak ofiarnie, że zachłysnął się/napił się przypadkiem wody gaśniczej, ta była zanieczyszczona, zatruł się nią, nie wytrzymał.. Inna wersja przyczyny śmierci: przeziębienie, potem rozwinięte w zapalenie płuc. Czy lubił litomericke vino? Nie wiemy.

ŚLADAMI K H MACHY

Byl pozdní večer

První máj

Večerní máj

Byl lásky čas

Hrdliččin zval ku lásce hlas

Kde borový zaváněl háj…

K H Macha ur się w Pradze w 1810 r, studiował prawo i filozofię. Do Ltm przyjechał w 1836 r, pracował tu w kancelarii adwokackiej (ul. Dlouha 199). Na dzisiejszej ul Machove 177/5 w sąsiedztwie rezydencji biskupiej wynajmował od winiarza Lorentza mieszkanie. Tu dziś jest winiarnia Vikarka. Niedaleko stamtąd jest do jednego z najst w Czechach w ogóle, teatru im K H Machy, założonego w 1822 r. Nanarożniku budynku był w 1936 roku odsłonięty ww pomnik. Pod koniec okupacji budynek teatru uszkodzony został przy nalocie bombowym. K H Macha patronem teatru został w 1945 r.

Po śm K H Macha pochowany został na miejscowym cmentarzu – do roku 1938, potem został przeniesiony na cmentarz Vysehradsky, w mieście jest kenotaf.

LITOMĚŘICE I BAROK

Pożary miasta – z jednej strony zniszczenie, z drugiej strony: powstanie nowej architektury.

Pożar 1291 – rozwój arch gotyckiej

Pożar 1533 – rozw arch renesansowej

Wojna 30 letnia. Spośród miast królewskich, Ltm były zniszczone najbardziej. W 1655 r. Ltm stały się siedzibą władzy biskupiej, rozwój stylu barokowego. Przybywali tu artyści włoscy: Spinetti, Bianchi, Foretti, Versa. Ale żaden nie dorównał w kształtowaniu miejscowego krajobrazu kulturowego Ottavio Broggio. Do Ltm w poł 17 wieku przyjechał z włoskiego Albiola jego ojciec Giulio, tu założywszy swe architektoniczne atelier. W ślady ojca poszedł Ottavio, który po śmierci rodzica przejął opiekę nad rodzinnym dziełem. Ltm były szczytowym osiągnięciem działalności O Broggia.

  1. Kośc Zwiastowania NMP (1701 – 31) ul. Jesuitska. Budowa była owszem kontynuowana w 19. w, w 1828 roku powstały m.in. schody prowadzące w stronę Łaby. Po przymusowej likwidacji klasztoru, kościół był zdesakralizowany (cz. odświęcony = odsvěcen) i zamieniony na magazyn, wnętrza zniszczono.
  2. Kośc dekanacki Wszystkich Św, Rynek. Gotycki z 13. w. Zbarokizowany przez Broggiów, tu obydwaj są pochowani. Wokół kościoła do 1780 r był cmentarz . W wieży kościoła już w średniowieczu znajdowała się drewn skrzynia – depozyt kosztowności dla litomerickych na wypadek jakichś niepokojów w mieście.
  3. Rezydencja biskupia, (1683 – 1701) dostać się do niej można po Machovych schodech. W przyziemiu znajduje się biblioteka, wybud z końcem 18 w. za bpa Emanuela Arnosta Valdstejna. Zawiera ~10 000 związków ksiąg, pochodzących od co najmniej 15. w. Instytucja istnieje od poł 11. w. (1057 r) czyli od momentu założenia kapituły. Rękopisy się niestety nie zachowały, były niszczone i wyprzedawane po wynalezieniu druku. Księgozbiór zmniejszył się również z powodu częstych przeprowadzek, ubyło w ten sposób 20% ksiąg. Na piętrze gmachu znajduje się Sala Tronowa z wybitną malaturą na stropie. Ponieważ jest rezydencją biskupa Ltm, nie jest dostępna.
  4. Katedra św Szczepana (1662 – 70), Domske Nam. Po założeniu w 1665 r biskupstwa, bp Maxmilian Rudolf von Schleinitz postanowił wybudować na honorowym miejscu kościół – matkę świątyń litomericka. Zbudowano ją na miejscu rozebranego romańśkiego kościółka, konsekracja w 1681. Budowa katedry napotykała problemy techniczne i statyczne, dlatego jej dokończenie powierzono G.D. Orsiemu. Długość 50 m, szerokość 22 m, wysokość 20,5 m. Wieża została dobudowana 200 lat później przez  miejscowego art F. Sandera, który jest również autorem łuku, spinającego wieżę z katedrą. Dekorację wnętrz prowadzili K Skreta i L Cranach. Katedra jest panteonem wszystkich biskupów Ltm. Życzeniem niektórych z nich było złożenie w grobowcu ich serca (10-14)
  5. Kośc Św Vaclava (1714-16), Vaclavske namesti. Kośc wybud O Broggio jako votum dziękczynne po ustaniu epidemii. Przedtem w tym miejscu stał kościółek gotycki pw św Vaclava z 1366 r. W fasadzie kościoła jest figura Vaclava, nad nią herb Ltm. Kościół jest własnością miasta, używa go cerkiew prawosławna.
  6. Kośc św Wojciecha (1703-08) , Krizova ulice. Barokizowany był przez O Broggia, pomysłodawcą był jego ojciec. W 1774 na miejsce starej drewnianej była dostawiona nowa dzwonnica
  7. Były franciszkański kośc św Jakuba (1730 – 40), Dominikanske nam. Powstał na miejscu najst zepołu klasztornego z 1233 r, poważnie uszkodzonego podczas wojny 30 letniej. Po śmierci O Broggia budowę całego kompleksu dokończono do 1755.

Dzięki artystycznej aktywności rodu Broggiów, Ltm stały się drugim po Pradze zespołem zabudowy barokowej w Czechach. Broggio brał udział również w przebudowie domów mieszczańskich. Niektóre z nich przetrwały do dziś.

PODNÓŻAMI I SKALNĄ KORONĄ ČESKOMORAVSKÉ VRCHOVINY


VÝSOKÉ MÝTO. KOŚCIÓŁ TRÓJCY PRZENAJŚWIĘTSZEJ.
WYBUDOWANY JAKO GOTYCKI, POD KONIEC XVI WIEKU
DOCZEKAŁ SIĘ WCZESNOBAROKOWEJ PRZEBUDOWY;
Z TEGO OKRESU POCHODZI BOGATO ZDOBIONY SZCZYT
I RZEŹBY AUTORSTWA VLČKA Z PARDUBIC

VÝSOKÉ MÝTO. W PANORAMIE MIASTA WYRÓŻNIA SIĘ DWUWIEŻOWY KOŚCIÓŁ ŚW. WAWRZYŃCA. JEGO POPRZEDNIK POWSTAŁ W TYM MIEJSCU WKRÓTCE PO ZAŁOŻENIU MIASTA W LATACH 60. XIII WIEKU. OBECNA ŚWIĄTYNIA POWSTAŁA W 2. POŁ. XIV WIEKU, STĄD JEJ RYS ARCHITEKTONICZNY, CHARAKTERYSTYCZNY DLA CZASÓW KAROLA IV. PO POŻARZE POD KONIEC XV DOCZEKAŁA SIĘ KOLEJNEJ PRZEBUDOWY. PO KOLEJNYM WIELKIM POŻARZE (1774) WNĘTRZE KOŚCIOŁA URZĄDZONO Z BAROKOWYM ROZMACHEM. NA AUKCJI KUPIONO OBRAZ WNIEBOWZIĘCIA NMP, NAMALOWANY PRZEZ SAMEGO PETRA BRANDLA DLA CYSTERSKIEGO KOŚCIOŁA W SEDLCI (KOŁO KUTNÉ HORY). W TEN SAM SPOSÓB ZDOBYTO CYNOWĄ CHRZCIELNICĘ, WYKONANĄ PRZEZ ONDŘEJE ŠPAČKA Z KUTNÉ HORY. NA PRZEŁOMIE XIX I XX WIEKU ARCHITEKT JOSEF MOCKER PRZEPROWADZIŁ NEOGOTYCKĄ REKONSTRUKCJĘ VÝSOKOMÝTSKÉHO ŚW. WAWRZYŃCA. ŚLADEM TEGO JEST BARDZO OSZCZĘDNA W DETALACH I SZCZEGÓŁACH FASADA KOŚCIOŁA I JEGO CAŁOŚCIOWY WYGLĄD.

VÝSOKÉ MÝTO. LITOMYŠLSKÁ BRÁNA, JEDNA Z DWÓCH CAŁOŚCIOWO ZACHOWANYCH BRAM MIEJSKICH, CHOĆ OBECNY WYGLĄD ZAWDZIĘCZA ONA CAŁKOWITEJ REKONSTRUKCJI, PRZEPROWADZONEJ NA POCZĄTKU XIX WIEKU. Z POCZĄTKU WIEKU XX POCHODZI FRESK (ŚW JERZY WALCZY ZE SMOKIEM), AUTORSTWA MIKOLAŠE ALŠE, ZNANEGO M. IN. Z FRESKU NA FASADZIE WIEHLOVA DOMU (PRAGA, KRZYŻÓWKA VÁCLAVÁKU I VODIČKOVÉ).

VÝSOKÉ MÝTO. LITOMYŠLSKÁ BRÁNA, JEDNA Z DWÓCH CAŁOŚCIOWO ZACHOWANYCH BRAM MIEJSKICH, CHOĆ OBECNY WYGLĄD ZAWDZIĘCZA ONA CAŁKOWITEJ REKONSTRUKCJI, PRZEPROWADZONEJ NA POCZĄTKU XIX WIEKU. TU, BRAMA OD „WEWNĘTRZNEJ” STRONY.

ZACHODNIA FASADA ŚW. WAWRZYŃCA VÝSOKOMÝTSKÉHO. PURYZM NEOGOTYCKI W WYDANIU JOSEFA MOCKERA

VÝSOKÉ MÝTO. WIEŻA PRAŽSKÉ BRÁNY

VÝSOKÉ MÝTO. PRAŽSKÁ BRÁNA

VÝSOKÉ MÝTO. FRAGMENT RYNKU, ZRESZTĄ NAJWIĘKSZEGO W REPUBLICE. MIASTO ZAŁOŻYŁ KRÓL PŘEMYSL II OTAKAR NA GŁÓWNYM CIĄGU KOMUNIKACYJNYM, ŁĄCZĄCYM PRAGĘ Z BRNEM. W XIV WIEKU CESARZ RUDOLF HABSBURG DAROWAŁ MIASTO SWEJ MAŁŻONCE ELIŠCE REJČCE (RYKSIE ELŻBIECIE). OD TEGO CZASU VÝSOKÉ MÝTO BYŁO JEDNYM Z KRÁLOVSKÝCH VĚNNÝCH MĚST

VÝSOKÉ MÝTO. FRAGMENT RYNKU, ZRESZTĄ NAJWIĘKSZEGO (1,6 ha) W REPUBLICE. MIASTO ZAŁOŻYŁ KRÓL PŘEMYSL II OTAKAR NA GŁÓWNYM CIĄGU KOMUNIKACYJNYM, ŁĄCZĄCYM PRAGĘ Z BRNEM. W XIV WIEKU CESARZ RUDOLF HABSBURG DAROWAŁ MIASTO SWEJ MAŁŻONCE ELIŠCE REJČCE (RYKSIE ELŻBIECIE). OD TEGO CZASU VÝSOKÉ MÝTO BYŁO JEDNYM Z KRÁLOVSKÝCH VĚNNÝCH MĚST

W HISTORII BLIŻSZEJ NAM VÝSOKÉ MÝTO ZASŁYNĘŁO WYTWÓRNIĄ KAROSERII SAMOCHODOWYCH, ZAŁOŻONĄ PRZEZ JOSEFA SODOMKU JAKO WYTWÓRNIA ROWERÓW POD KONIEC XIX WIEKU. Z ODSTĘPEM CZASU ZAKŁAD ROZWIJAŁ SIĘ, AŻ W 1930 ROKU SYN JOSEFA SODOMKY ZACZĄŁ FAKTYCZNIE PRODUKOWAĆ KAROSERIE. FIRMA ŚWIĘCIŁA SUKCESY, ZAINTERESOWANIE SIĘGAŁO NAJWYŻSZYCH KRĘGÓW (TGM, JAN ANTONÍN BAT’A, HANA BENEŠOVÁ). W ROKU 1948 FIRMĘ UPAŃSTWOWIONO I WŁĄCZONO DO „KAROSY”. SAM JOSEF SODOMKA JR. JAKO WRÓG SOCJALIZMU (PO TYM GDY ZAPROJEKTOWAŁ PRAWDZIWE CACKO – KABRIOLET TATRAPLAN 600, PÓŹNIEJ – PREZENT DLA STALINA…) W 1950 ROKU ZOSTAŁ SKAZANY NA 2,5 ROKU WIĘZIENIA, PO CZYM PRACOWAŁ JAKO ROBOTNIK NA LINII W ZAKŁADACH LIAZ. ZMARŁ W 1965 ROKU. PAMIĄTKI ZEBRANE Z DAWNEJ WYTWÓRNI KAROSERII JOSEFA SODOMKY SĄ DZIŚ DO OBEJRZENIA W MUZEU ČESKÉHO KAROSAŘSTVÍ, W DAWNYM RATUSZU.

NIECO PÓŹNIEJ W OKOLICZNOŚCIACH ROKU 1968 VÝSOKÉ MÝTO ZAŻYŁO NIECODZIENNY WYPADEK – NA PRZEJEŹDZIE KOLEJOWYM WJECHAŁ POD POCIĄG POLSKI (OKUPACYJNY?) TRANSPORTER OPANCERZONY SKOT. JEGO KIEROWCA KAZIMIERZ STEĆ ZGINĄŁ. PO CZYM UTARŁA SIĘ ANEGDOTA: KTO BYŁ WINIEN TEGO WYPADKU? OCZYWIŚCIE MASZYNISTA POCIĄGU! NIE TRĄBIŁ PO POLSKU…

VÝSOKÉ MÝTO. VODARENSKÁ BAŠTA. NIEGDYŚ ELEMENT FORTYFIKACJI MIASTA, OD KOŃCA XVIII WIEKU SŁUŻYŁA JAKO WIEŻA CIŚNIEŃ

VÝSOKÉ MÝTO. CHOCENSKÁ VĚŽ (KARASKA), OCALAŁY FRAGMENT CHOCENSKÉ BRÁNY, POZOSTAŁE DWIE BRAMY SĄ MNIEJ CZY BARDZIEJ ZREKONSTRUOWANE . CHOCENSKÁ VĚŽ ZACHOWAŁA PIERWOTNY CHARAKTER, BRAMĘ WYBURZONO W 1844 ROKU.

KRÓL – ZAŁOŻYCIEL, NIE TYLKO VÝSOKÉHO MÝTA, ALE I INNYCH 50 MIAST W EUROPIE ŚRODKOWEJ, TU NA POMNIKU Z ROKU 2012, ODSŁONIĘTYM Z OKAZJI 750 LECIA MIASTA.

VÝSOKÉ MÝTO. PRAŽSKÁ BRÁNA.

VRACLAV. KOŚCIÓŁ WNIEBOWZIĘCIA NMP. WCZESNOGOTYCKĄ BRYŁĘ PRZEBUDOWANO NA BAROKOWĄ PO POŻARZE W 1720 ROKU.

VRACLAV. OBELISK VRŠOVCŮ, UPAMIĘTNIAJĄCY MASAKRĘ RODU, DO KTÓREJ MIAŁO DOJŚĆ SYMBOLICZNEGO DNIA 28.10.1108 ROKU. ŚREDNIOWIECZNE POCZĄTKI PAŃSTWOWOŚCI CZESKIEJ (CZY KTÓREJKOLWIEK BĄDŹ) TO INTRYGI, ZDRADY, ŁAMANIE WŁASNYCH POSTANOWIEŃ, EGZEKUCJE NA ZLECENIE (POLITYKA, ZWANA PRZEZ NIEKTÓRYCH „ROZUMNĄ TROSKĄ O DOBRO WSPÓLNE”, OPIERA SIĘ NA TYM DO DZIŚ).

RZĄDZĄCY PAŃSTWEM CZESKIM PŘEMYSLOVCI CHCĄC UPORAĆ SIĘ Z KONKURENCJĄ, NAJPIERW (ROK 995) W LIBICI NAD CIDLINOU ZLIKWIDOWALI RÓD SLAVNIKOVCŮ, W CZYM ZRESZTĄ VRŠOVCI POMOGLI PŘEMYSLOVCŮM, A ZA CO POTEM LIBICE OTRZYMALI W NAGRODĘ I GDZIE POTEM TEŻ DOPADŁA ICH KARZĄCA RĘKA
PŘEMYSLOVCŮ. POWODEM TRZECIEJ (WCZEŚNIEJSZE BYŁY W ROKU 1003 I 1004) I OSTATECZNEJ MASAKRY VRŠOVCŮ MIAŁA BYĆ ZDRADA, JAKIEJ SIĘ DOPUŚCILI, GDY JEDEN Z CZOŁOWYCH PRZEDSTAWICIELI RODU – MUTINA, DOPROWADZIŁ DO WEJŚCIA NA TEREN PAŃSTWA POLSKICH WOJSK. SVATOPLUK, Z RODU PŘEMYSLOVCŮ, TOWARZYSZYŁ TYMCZASEM CESARZOWI HENRYKOWI V W JEGO WYPRAWIE NA WĘGRY. GDY SIĘ O CAŁEJ SPRAWIE DOWIEDZIAŁ, ZAPŁONĄŁ GNIEWEM I POSTANOWIŁ CO POSTANOWIŁ. PODOBNO ZGINĘŁO OGÓŁEM 3000 VRŠOVCŮ – NA PETŘÍNĚ W PRADZE, ALE I TU, WE VRACLAVI

VRACLAV. KOŚCIÓŁ ŚW MIKOŁAJA (ARCH. C.A. CANEVALLE, 1724 – 26). W LATACH 70. XX WIEKU BYŁ W TAK ZŁYM STANIE, ŻE ROZWAŻANO JEGO WYBURZENIE

VRACLAV. KOŚCIÓŁ ŚW MIKOŁAJA (ARCH. C.A. CANEVALLE, 1724 – 26).

ŽD’ARSKÉ VRCHY. KŘIŽÁNKY. OD 1995 ROKU WIEJSKI REZERWAT ARCHITEKTURY

NAJWYŻSZA CZĘŚĆ ČESKOMORAVSKÉ VRCHOVINY WYGLĄDEM BARDZO PRZYPOMINA GÓRNE ODCINKI DOLIN POTOKÓW W GÓRACH IZERSKICH.

DEVĚT SKAL (836 M.), NAJWYŻSZE WZNIESIENIE ČESKOMORAVSKÉ VRCHOVINY

DEVĚT SKAL (836 M.), NAJWYŻSZE WZNIESIENIE ČESKOMORAVSKÉ VRCHOVINY

GNEJSOWE, NIEMAL SKALNE MIASTO NA DEVÍTI SKALACH

BUDOW(L)A GEOLOGICZNA ŽD’ARSKÝCH VRCHŮ. LISOVSKÁ SKÁLA

MALINSKÁ SKÁLA

DRÁTENICKÁ SKÁLA

BLATINY. SIELANKA NA VRCHOVINĚ

MONUMENT RADKA JAROŠE, JEDNEGO Z NAJLEPSZYCH CZESKICH WSPINACZY SKAŁKOWYCH I WYSOKOGÓRSKICH

ZABUDOWA DAWNEJ OSADY SZKLARSKIEJ ČESKÉ MILOVY

OPOMENUTÁ. W REZERWACIE ČTYŘI PALICE

ČTYŘI PALICE

VELKÉ PERNIČKY

VELKÉ PERNIČKY

ZKAMENĚLÝ ZÁMEK

ZKAMENĚLÝ ZÁMEK

ZAMECZEK ŁOWIECKI KARLŠTEJN, WYBUDOWANY W 2. POŁ. XVIII WIEKU. OKOŁO 1820 ZAKUPIONY PRZEZ KAROLA ALEKSANDRA THURN – TAXISA, PÓŹNIEJ OŚRODEK REKREACYJNY, OBECNIE NIEDOSTĘPNY. PEWNIE SŁUŻY JAKO CHALUPA DLA JAKIEGOŚ WSPÓŁCZEŚNIE WYSOKO POSTAWIONEGO.

ŚW. WACŁAW NA RYNKU WE SVRATCE

… I POWOLI KOŃCZYMY TEN EPIZOD CZESKOZNAWCZY.

OKOŁO PRZESILENIA ZIMOWEGO

Moja nieobecność tutaj sięgła już niemal połowy roku. Dzieją się sprawy rozmaite i jeszcze krótki czas temu, jak to się mówi u naszych południowych sąsiadów – nepředstavitelné. Może kiedy indziej o nich; wiele rzeczy musi się převekslovat aby była osiągnięta ich właściwa kolej. Teraz korzystam z mnie podarowanego (a właściwie zasłużonego) czasu, który zbiegł się z Oczekiwaniem. Starając się nieudolnie temu poświęcić, wracam czas od czasu do obserwacji tego, co dzieje się między Przyrodą a człowiekiem

Jeszcze kilka dni i mieszkańcy Ziemi na północ od Zwrotnika Raka będą się cieszyć dniem coraz dłuższym – o minuty. Z końcem marca dzień przemoże noc, która aż dotąd będzie odeń dłuższa.

A więc zima, która póki co, czyli bardzo późną jesienią, żadnych wyraźnych zwiastunów nie ma. Pora roku jest nieokreślona, ale jak ktoś potrzebuje określenia, może obecny czas nazwać przedzimiem. W Przyrodzie przeważają szarości wpadające w mrok. Jest jednak niemożliwe, aby w naszych okolicznościach cywilizacji zaznać w nocy mrok absolutny. Noc mająca służyć zapadnięciu w ciemności, choćby była najdłuższa (jak teraz), zawsze jest czymś niepotrzebnie sztucznie rozjaśniona, o czym najlepiej wiedzą (o ile im nie jest wszystko jedno) mieszkańcy miast, okolic zakładów przemysłowych, kolorowych centrów uciechy i zakupu, itd. Dziś, żeby taki jak największy mrok przeżyć, trzeba się wybrać w naprawdę głębokie odludzie, albo do wyznaczonych rezerwatów chroniących noc – parków ciemnego nieba. No oczywiście, albo zaciągnąć na oknach gęste zasłony.

MAPA REPUBLIKY

Wiosna już (nie)dawno za nami, o zimie nie wspomnę, bo już parę słów o tym napisałem. Dwa i pół miesiąca temu rozpisywałem się o karkonoskiej wiośnie której nie było, a w niektórych miejscach nadal nie ma. Jak to możliwe? Wystarczy spojrzeć na „Mapu republiky”. W ten sposób nasi południowi sąsiedzi nazywają płat śniegu w kształcie byłej Czechosłowacji, zalegający, dłużej lub krócej, na południowych stokach Studniční hory. Jak długo „Mapa republiky” trwa, zależy od śnieżności i długości trwania zimy oraz jak wolno lub szybko dociera w najwyższe partie Karkonoszy wiosna. Sezon 2018/19 był zimowo wyjątkowy w porównaniu z poprzednimi. Efekt jest taki, że mimo początku lipca „Mapa republiky” nadal jest elementem pejzażu Karkonoszy. Jeszcze co najmniej przez kilka dni będzie istniała, dopóki lipcowa temperatura nie zmieni jej stanu skupienia. Kto więc ma ochotę przyjrzeć „Mapie republiky” niechże się spieszy. Zima w Karkonoszach naprawdę się kończy 😉

„Mapa republiky” to ledwo widoczny biały punkt na stokach Studniční hory. Foto z dnia 7 lipca 2019, za:
https://kamery.humlnet.cz/show_webcam.php?url=/images/webcams/pecpodsnezkou/2048×1536.jpg

KARKONOSKA WIOSNA

…Wygląda nieco inaczej niż w innych częściach Sudetów choćby dlatego, że tu, w Karkonoszach… jeszcze nie wszędzie wygląda. Do wielu miejsc tu jeszcze nie zawitała. Oczywiście w większości Sudetów wspomnienie zimy, nie licząc tego skromnego , raczej się nie zachowało. Trudno się dziwić – wszyscy czekają na słońce, ciepło i kolejne cuda jakie towarzyszą wiosennym rozkwitom. Póki co wiosna swe cuda bardzo oszczędnie miarkuje; nie jest jakaś szczególnie ciepła, deszczem też nie darzy, ale za to jest (jak dotąd) słoneczna.

Korzystając z tych okoliczności, w Poniedziałek Wielkanocny Dorotka i ja wybraliśmy się w Karkonosze wschodnie, konkretnie Rýchory. Jest to przedłużenie Grzbietu Lasockiego, przy tym jedna z kilku (jak to się nazywa w fizjografii czeskiej) Krkonošských rozsoch (grzbietu prostopadłego do głównego grzbietu Karkonoszy).

Rýchory to pogodowa osobliwość. Tu ładnie jest nawet wtedy, gdy jest paskudnie. Właśnie w taki czas szczególnie wskazana jest wędrówka na najwyższe wzniesienie Rýchor – Dvorský les . W deszczu i we mgle ów Dvorský les, porośnięty gęstwiną powykręcanych buków, pozbawiony dalekich widoków, staje się tajemny i najbardziej ekscytujący.

Gdy pogoda jest słoneczna (jak teraz), z Rýchorských grzbietowych łąk pięknie widać Sudety Środkowe i najwyższe partie Karkonoszy, od tej strony dyskretnie schowane za kulisami Dlouhého hřebene, Černé i Růžové hory. Tam właśnie, wysoko nad nami i nieco z tyłu, zima trwa w najlepsze. Wprawdzie Śnieżka nosi już ślady wiosennej opalenizny, ale sąsiedni olbrzym – Studniční hora i jej okolice są niemal zupełnie białe. Według wszelkich zwiastunów będzie tak do końca pierwszej dekady maja, co (patrząc jak szybko kończyły się poprzednie zimy) wydaje się ewenementem. Piękny wynik: zima 2018/19 w Karkonoszach trwać będzie solidnych 7 miesięcy!

Naszej dzisiejszej wędrówce oprócz słońca towarzyszy solidny wiatr, niosący północne chłody. Zacisze odnajdujemy w Horních Albeřicích – miejscowości od średniowiecza do wieku 19. znanej z wydobycia wapienia, w nimże rozwinęły się jaskinie, odkryte i przebadane w latach 70 wieku poprzedniego. Nazwy „wapienne” noszą też przybytki turystyki; w jednym z nich (właściwie jedynym dziś otwartym) spędziliśmy dłuższą chwilę przed odwiedzinami Lysečinské skalní jehly (patrz foto). Po nich z powrotem wspięliśmy się na grzbiet, mając ochotę chwilę posiedzieć w Rýchorské boudě. Niestety, z powodów zdrowotnych (jak napisała pani boudářka) chata i gospoda są czynne tylko w piątek, sobotę i niedzielę w godz. 10 – 16.00. Gdyby ktoś potrzebował takiej informacji to ją niniejszym podaję – również niestety.

Kilka godzin później powróciliśmy do Niedamirowa – miejscowości, owszem, położonej u stóp Karkonoszy, ale w miejscu odległym: niedaleko „rogu granic” (wł. Rohu hranic), dzięki temu – miejscowości nie tłumnej ale i nie odludnej. Tutejsi są, a w dzień taki jak dziś szczególnie zaznaczają swoje istnienie, zwłaszcza jeśli są facetami lat ok. 35 umiejącymi gęsto rzucać bluzgami – na szczęście na siebie nawzajem, gdy właśnie jeden na drugiego wylał całą michę wody. Zwyczaje wielkanocne tu się kultywuje co widać. Po czeskiej stronie tego dziś nie widzieliśmy, pewnie dlatego że w ogóle mało ludzi tam spotkaliśmy a już na pewno miejscowych. Tym bardziej nie spotkaliśmy chłopaków w różnym wieku, którzy by pomlázkami zaczepiali dziewczyny, wołając przy tym:

hody, hody, doprovody

dejte vejce malovaný

nedate-li malovaný, dejte aspoň bílý

slepička vám snese jiný!

Pięknej wiosny i cudów wszystkim życzę!

pamiątki po zanikłych miejscowościach
wysoko w górach zima trwa
Lysečinská skální jehla
z Rýchor ku Studniční hoře i Śnieżce
Góry Wałbrzyskie z Karkonoszy wschodnich
stary drogowskaz u Rýchorské boudy
pamiątki po górnictwie węgla między Karkonoszami a śródsudeciem
Św. Jan Nepomucki u stóp Ukrzyżowania. Interesująca grupa figuralna w okolicy Niedamirowa

ŚNIEŻNA ZIMA 2018 / 2019

W ostatnich latach zimy przeważnie pozbawione były swojego głównego waloru, dlatego warto wspomnieć że obecna zima śniegu była pełna i to nawet na niższych wysokościach, gdzie go zazwyczaj nie ma. Co w tym szczególnego? A jednak! Ostatnia porządna zima w Polsce nastała na przełomie 2012/2013, gdy śnieg pokrył cały kraj od początku grudnia do 1 dekady kwietnia, w tym czasie wytapiając się na +/- 3 tygodnie. Wcześniej podobna zima nastąpiła w sezonie 2005/2006 – śnieg niemal nieprzerwanie leżał w kraju od połowy grudnia do ostatnich dni marca.

Od roku 2013 do teraz zimy były bardzo mało śnieżne. Przez 6 lat niektórzy zapomnieli jak śnieg wygląda, dzieci urodzone w tych latach w nizinnej części Polski, na żywo go właściwie nie widziały.

Zatem powtórzę – warto tę obecną odnotować choć zdaję sobie sprawę, że miliony obywateli naszej Ojczyzny będzie to już niedługo obchodziło tyle co zeszłoroczny śnieg (którego prawie nie było). Są bowiem rzeczy ważniejsze. Czy na pewno?

Śnieg to rezerwuar wody gromadzonej przez zimę. Załóżmy że spadł 1 metr świeżego puchu. Pod własnym ciężarem śnieg zsiądzie, mniej więcej o dwie trzecie. Te pozostałe 30 cm, nawet jeśli nie stopnieje, nie będzie leżeć w nieskończoność bo nastąpi jego sublimacja. Zostało nam 15 cm. Niech w najlepszym razie ta warstewka będzie ekwiwalentem 100 mm opadu. W czasie odwilży te 100 mm zamieni się w wodę, która częściowo odparuje do atmosfery lub odpłynie ciekami wodnymi. Reszta wsiąknie, ile? Niech będzie że 30 mm. Odpowiada to 30 litrom wody na metr kwadratowy powierzchni, które zasilą wody podziemne o ile po drodze ta woda nie odparuje w glebie lub nastąpi jej transpiracja przez biosferę. Ta bardzo mała ilość stanie się potem (przy odpowiednich warunkach o których nie będę się póki co rozpisywał aby nie zamęczyć tematu) zasobem wody podziemnej, możliwym do wykorzystania gospodarczego, w tym do picia.

Ktoś (większość?) powie – marudzisz pan, przecież oprócz śniegu deszcz pada! Tak, tylko że nie wszędzie, nie równo i nie cały wsiąknie. Nie trzeba być specjalnie bystrym obserwatorem żeby zauważyć że w ostatnich latach padało go dramatycznie niewiele, a jeśli spadł to gwałtownie, spustoszył krainę i odpłynął. W górach to może i jeszcze pada od czasu do czasu, ale wystarczy zagadać o to mieszkańców Polski centralnej. Odpowiedzą – no u nas to padało ostatnio może z miesiąc temu. W maju kilka lat temu grupa z Sieradzkiego prowadzona przeze mnie po Skalnym Mieście w Adršpachu przeżyła radosny szok na widok nadciągającej ulewy. Co się stało? Pytam. Wie pan, kiedy u nas ostatnio padało? W marcu!…

A to nie jest wyjątek.

Dlatego lepiej, żeby śnieg obchodził nas bardziej niż zeszłoroczny śnieg, bo inaczej naprawdę wyschną nam ujęcia wód podziemnych – praktycznie jedynych jakie się czerpie do wodociągów.

A teraz do rzeczy, czyli krótkie wspomnienie wyjazdów które bez śniegu byłyby niemożliwe, chodzi oczywiście o te na nartach biegowych:

27.12.2018. Góry Izerskie z Dorotką. Ok 20 kilometrów po dość miękkiej pokrywie, której na szczęście odwilż nie zniszczyła całkiem. Ale to okazało się już znacznie później.

31.12.2018. Góry Bialskie / Rychlebské hory z Dorotką. Kolejnych 20 kilometrów w warunkach prawdziwej zimy, zwłaszcza w wyższych partiach. Wyciskany maszynowo ślad prowadzi przez te góry w wielu kierunkach do nas i do Czech. Pojechaliśmy tam i my, załapując się na początek imprezy sylwestrowej w „Paprsku”

1.01.19. Karkonosze wschodnie z Dorotką. Noworoczne 15 kilometrów wokół Haidy i Kraví hory w pobliżu Malé Úpy

trasa Noworoczna

4.01.19. Przy takiej zimie jaką mieliśmy, narciarstwo biegowe jest możliwe w centrum Wałbrzycha. Stąd 15 kilometrów tego dnia samemu wokół Góry Parkowej.

12.01.19. Góry Sowie samemu, około 25 km. Nieprędko znów się tu wybiorę na biegówki, aby się nie zmagać z tłumem ludzi nic nie robiących sobie z ogłoszeń / próśb o nieniszczenie szlaków narciarskich wiodących z Przełęczy Jugowskiej, Walimskiej czy Woliborskiej. Do nikogo bez nart to nie dociera i założone maszyną ślady są rozdeptywane, po czym jedzie się tędy jak po polu ornym. Inna paląca sprawa to bezład komunikacyjny jaki w Górach Sowich panuje przy okazji dobrych warunków i jakiegoś dłuższego okresu dni wolnych. Okoliczne samorządy nie robią z tym nic, a szeregi aut ciągną tutejszymi słabymi drogami gdzie popadnie, po czym nie mogą się ruszyć ni w te ni we wte, bo droga to spontaniczne lodowisko.

13.01.19. Okolice Adršpachu. Po wczorajszym dziś czekało wytchnienie i przejażdżka na dystansie podobnym do wczorajszego. Śniegu jest tu przeważnie mało, ale zawsze można liczyć na założone maszynowo czy osobiście ślady, tworzące wielokilometrowe pętle po rozległych łąkach w okolicach Adršpachu, Zdonova, Libné.

04.02.19. Podnóżami Rýchor, a właściwie czeską stroną Bramy Lubawskiej. Paulina i ja przebyliśmy tu około 25 km w warunkach wyśnionych. Słońce, lekki mróz, widok, ślad założony chwilę temu i okolica wreszcie przeze mnie odwiedzona po raz pierwszy od bardzo dawna lub nigdy.

Brama Lubawska, Žacléřsko, 5.02.19

06.02.19. Góry Stołowe, też z Pauliną, ale i wreszcie z Hanią, oraz z Emilką. Hanię na nartach widziano ostatnio 6 lat temu, toteż była trochę bez formy. Dobrze jednak że się wybraliśmy, choć na krótko i mało.

07.02.19. Okolice Polic nad Metuji. 30 km samemu. I znów – dzięki zimie można sobie fajnie pobiegać nawet w niższych okolicach, skąd ślad wyprowadza albo w Broumovské Stěny albo pod Ostaš. Pojechałem i tu i w drugą stronę.

O nartach biegowych nieco jest wspomniane ówdzie

Na małe nieco zapraszam też poniżej:

Odwilżowe Góry Izerskie
Czeska strona Karkonoszy Wschodnich
Okolice Male Upy
Na nartach w centrum Wałbrzycha
Zimowa sceneria Gór Sowich
Z Bramy Lubawskiej w Karkonosze…
… i w drugą stronę
na Božanovským Špíčáku
Police nad Metují i Ostaš w tle
Trasy biegowe w Górach Stołowych
Trasy biegowe w okolicy Adršpachu
Z Wielkiej Sowy na Kozie Siodło

NOWOROCZNE ŻYCZENIA

Możnaby stworzyć całą ich długą listę, ale wybieram kilka aby zdążyć z ich spełnieniem się w ciągu krótkiego czasu tego właśnie Nowego Roku 2019.

Dość nie na czas przypomniałem sobie, że styczeń 2019 to miesiąc, w którym równo dwadzieścia lat temu zostałem przewodnikiem sudeckim! Te uroczyste okoliczności zastały mnie na wycieczce kursowej, podczas której instruktaż przewodnicki odbierała przesympatyczna grupa rodem od Pleszewa przez Zieloną Górę po Ziemię Kłodzką.

Wszystko przed nimi. A i przede mną też, bo w ramach obchodów tej okrągłej rocznicy nie powiedziałem ani nawet przedostatniego słowa. Przedtem życzę sobie, aby ci których powiodę tu i ówdzie mieli (co najmniej lekki) niedosyt: miejsca, okolicy. Mojej gadaniny, a to wielkie wyzwanie i sporo pracy przede mną!

Życzę też sobie, aby ze swoimi przyjaciółmi, znajomymi i nieznajomymi odwiedzić bardzo wiele miejsc, ale skoro mowa o tym roku:

  1. Praga – ile tylko się da
  2. Każdy zakątek Czech – jak wyżej
  3. Szczególnie:
  4. Okolica od miasteczka Kouřim przez Radim po Nymburk
  5. Hrad Pernštejn, Trenckova rokle
  6. Kilka rokli, wyciętych w bazalcie, uchodzących do Łaby na obszarze Českého středohoří
  7. Kadaň i choć mały fragment Krušnych hor
  8. Kroměříž i raz jeszcze Lipník nad Bečvou, hrad Helfštýn.

Wystarczy. Niech się dzieje!

Niech towarzyszy temu pogoda podobna tej, jaką nasza grupa miała przez ostatnie dwa dni w Karkonoszach zachodnich.

Zapraszam do obejrzenia kilku fotek

STULECIE NIEPODLEGŁOŚCI POLSKI. KRKONOŠSKÉ PŘÍHUTĚ, VÝHLEDY A ÚŽASY.

http://

Wystarczy znaleźć się w odpowiednim czasie i miejscu, aby można było zaznać to, co Dorotka, Michał i ja przeżyliśmy od rana do wieczora 11.11.2018.

Zachodnia część czeskich Karkonoszy była dziś dla nas bardzo łaskawa. Brak wiatru, słońce i sytuacja inwersyjna towarzyszyły nam niemal przez całą wędrówkę, której uwieńczeniem… Nie, tam nie było jednego takiego. Każda sytuacja i miejsce były dziś uwieńczeniem i przysłowiową třešníčkou na dortu. Ów tort ze słoneczną polewą i rozwarstwiony puszystą bitą śmietanką to dziś masyw Karkonoszy, rozkrojony kilkoma znacznymi dolinami (Labský důl, Kotelní jamy).

Dla równowagi dzień smakował nie tylko słodko – pod sam koniec doczekaliśmy się svatomartinské husy oraz zanurzenia się w ten dzisiejszy złotawy puchar. Przez bitą śmietankę zaczęliśmy, przez białą piankę zakończyliśmy.

ŚRÓDSUDECKIE FIZJO – TOPO – ŁAMIGŁÓWKI W ZADUSZKI WŁODZICKO – TRÓJPAŃSKIE

W tę tajemną okolicę i onego dnia wybraliśmy się we trzech – Rysiek, Michał i ja. Dawno już tej wielkiej turystycznej trójcy w Sudetach nie widziano, a w tej okolicy – nigdy.

Tym bardziej warto to wydarzenie odnotować na różnych łamach, bo kto wie, kiedy następna taka okazja się nadarzy, choć owszem, Rysiu takie okazje widzi na wiele wprzód oczyma wyobraźni.

Zaczęliśmy spacerem – z Głuszycy Górnej przez podrutowane elektrycznymi pastuchami łąki na Światowid [644 m.].

Nad wzgórzem tym łamią sobie (choć nie za często) głowy najtężsi sudeccy fizjografowie – czy jest ono w Górach Kamiennych, Górach Sowich, a może ni tu ni ówdzie?

Do Gór Kamiennych Światowid nie pasuje rzeźbą, choć orograficznie (względem doliny Bystrzycy) jest po ich stronie. Ale geologicznie jest im obcy; Góry Kamienne wulkaniczne, Światowid osadowy. Metamorficznym Górom Sowim Światowid też geologicznie nie  odpowiada. Osadowy, przez to mniej odporny na czynniki niszczące i oczywiście niższy niż przeciętnie grzbiet Gór Sowich. Zatem i kryterium rzeźby wyklucza zaliczenie Światowida do Gór Sowich.

Jedno opracowanie zalicza Światowida do Gór Kamiennych, inne do  Gór Sowich, jeszcze inne do Obniżenia Noworudzkiego, choć i tego opracowania nie można być pewnym;  mapa – szkic, na którym przedstawiono granice tego mezoregionu jest w zbyt małej skali, przez to nieprecyzyjna.

Mimo wszystko trzeba uznać, że Światowid z powodu rzeźby i geologii należy właśnie do Obniżenia Noworudzkiego, ale rozciągniętego znacznie na południowy wschód i w stronę Głuszycy – na północny zachód.

Inna sprawa, co to za „Obniżenie”, jeżeli jego osią biegnie łańcuch wzgórz, zaczynających się właśnie Światowidem a ciągnących przez Wzgórza Włodzickie, Górę Świętej Anny, Górę Wszystkich Świętych po okolice Bożkowa i Ścinawki Dolnej.

Owszem, w północnej części nazwa „obniżenie” pasuje, bo Światowid i jego okolice są „obniżone” względem otoczenia – Gór Kamiennych i Sowich. Ale w części południowej (okolice Nowej Rudy) „obniżenie” jest przeciętnie wyższe niż sąsiednie skłony Gór Kamiennych, Wzgórza Ścinawskie czy Garb Golińca.

I znowu – dlaczego „Obniżenie” Nowej Rudy zostało sztucznie zmniejszone o: Garb Golińca, zaliczony w różnych opracowaniach albo do Gór Bardzkich, albo do Kotliny Kłodzkiej; Wzgórza Wyrębińskie, zaliczone do Gór Sowich?

Garb Golińca pod względem rzeźby do Gór Bardzkich nie pasuje – wystarczy porządnie przyjrzeć się mapie. Geologicznie też Górom Bardzkim „nie patrzy” tym bardziej, że jest od nich oddzielony osadową kotlinką w której leży Wojbórz.

Podobna rzecz jest ze Wzgórzami Wyrębińskimi. Geologicznie osadowe, Góry Sowie – wiadomo (mam nadzieję). O rzeźbie nie wspomnę.

Także: nie Obniżenie Noworudzkie, lecz – i tu proponuję konkurs nazw:

Wzgórza/Pasmo/Góry (?) Głuszycko – Noworudzkie. Przy okazji Głuszyca – jedno a najmłodszych miast w Sudetach doczekałaby się wreszcie „swojego” mezoregionu.

Międzygórze/Sródgórze Sowio – Kamienne lub  Głuszycko – Noworudzkie. Raczej nie „Sowiogórsko – Kamiennogórskie”.

Jak kogoś razi „Sowio – Kamienne”, to może „Sowio – Jaworowe„, albo „Sowio – Jaworze„, od Javořích hor – czeskiej strony Gór Suchych.

Wzgórza Włodzickie, z nazwą rozciągniętą na obszar od Głuszycy po okolice Wojborza. Ale tu mieszkańcy Wojborza mogą się obrazić, bo u nich żadna Włodzica nie płynie.

Dopóki mnie fantazja nie poniosła, tu skończę.

Nasz przemarsz oczywiście trwał nadal. Względem tego co napisałem wyżej – nie wiemy gdzie dokładnie byliśmy, ale to tylko podniosło przyjemną atmosferę odkrywania nieznanego – nowego śródsudeckiego mezoregionu. Jeżeli on rzeczywiście istnieje – w granicach jakie podałem, to tym większa nasza satysfakcja, bo zdobyliśmy najwyższy szczyt tego mezoregionu – Włodzicką Górę [755/757 m.].

Potem przeszliśmy na pogranicze. Względem dzisiejszego osobostanu, nie mogło zabraknąć odwiedzin Trójpańskiego Kamienia.

Jego rodowód jest o wiele starszy niż my sami razem wzięci, bo przecież to XVIII wieczny styk granic posiadłości von Hochbergów z Książa, von Stillfriedów z Nowej Rudy i Benedyktynów z Broumova.

Wędrówkę skończyliśmy na stacji Głuszyca Górna, skąd odjechaliśmy osobowym pociągiem opóźnionym z Kłodzka do Wałbrzycha. Po prawdzie – do Głuszycy… Głuszycy – Głuszycy! Stamtąd, z powodu remontu torów przesiedliśmy się na autobus KKA i nim dotarliśmy do naszego miasta.

PS. Właściwie to… jestem pewien istnienia tego mezoregionu w granicach dotąd niesłychanych. Trochę to może wywróci podział fizjograficzny Sudetów, ale co tam… Wątpiących zapraszam do rozmów na ten temat.

Pracuję jeszcze nad tym, co zrobić ze Wzgórzami Ścinawskimi – one też mi nie pasują, ani do Gór Stołowych ani do Kotliny Kłodzkiej, ale o tym już kiedy indziej.

Osobiście i oczywiście – zapraszam w Sudety Środkowe!