Archiwum kategorii: PRZEWODNIK CZECHY

BRAMA CZECH I ČESKÉ STŘEDOHOŘÍ NA ZAKOŃCZENIE 2019

Brama Czech. Brána Čech (łac. Porta Bohemica) to jedno z prastarych i najważniejszych przejść z kotliny czeskiej do krajów sąsiednich. Drogi te, biegnące głębokimi i skalistymi dolinami nosiły (i noszą do dziś) nazwę zemských brán. Np. Zemská brána v Orlických horach.

Brama Czech to kanion Łaby, którym rzeka wpływa i przecina České středohoří. Kanion przecina na wskroś krainę wygasłych wulkanów. Dolina głęboko wcina się w wulkaniczno – tufowo – piaskowcowy płaskowyż, na jego krawędziach istnieje wiele punktów widokowych (na odcinku: Ústí nad Labem – Litoměřice). Razem około 30 po lewej i prawej stronie doliny. Ile punktów widokowych znajduje się wzdłuż kanionu Łaby po stronie saskiej, nie zliczę, ale wiadomo wszystkim, że ten wybitnie malowniczy zakątek zaczyna się w Litoměřicích, kończy w okolicach Drezna.

České středohoří jest jedną z najmłodszych geologicznie krain w Czechach i wciąż aktywną tektonicznie, dlatego często zdarzają się (zwł. w okolicy Vaňova) powierzchniowe ruchy masowe – osuwiska, spełzywanie gruntu. Kłopoty z nimi mieli też budowniczowie autostrady D8 (Praha -Dresden); tzw.  Prackovicka estakada stoi na stoku niestabilnym, przez co „D-ósemkę” uruchomiono w całości dopiero na przełomie 2017/2018. Przypomnę tylko, że plany jej budowy opracowywane były już 90 lat temu.

Ciekawostki geologiczne:

Průčelská rokle

Výří skály

Sluneční strán

Kočka

Holý vrch

Hradiště

Ale są i takie „rarity” jak najwyższa betonowa budowla na terenie Republiki Czeskiej:

Odwiedziny Litoměřic dla Dorotki i Hani to inauguracja, dla mnie i Michała dzieją się po wtóre, ponieważ pierwszy raz z roku 2017 to zdecydowanie niewystarczająco. Miasto i jego okolica jest godne uwagi na dłużej i często. Przyroda, rozmaita rzeźba terenu, pamiątki przeszłości, walory kultury materialnej itp., powodują, że ten kierunek odwiedzin warto powtarzać bardzo często.

Samo miasto ma oczywiście bardzo stary rodowód i było świadkiem kilku epizodów, znacznych dla historii państwa

Najstarsze ślady słowiańskiego osadnictwa w okolicy pochodzą z 6. wieku (pagórek nad Łabą z grodziskiem). Plemię Liutomerziców miało tu swą książęcą siedzibę od wieku 8 do 10, później okolicą zaczęli zarządzać Przemyślidzi. W poł. 11 w. Spytihnev II założył tu kapitułę z bazyliką św. Szczepana, później przebudowaną na rezydencję biskupią.

Spontanicznee osadnictwo rozwijające się u wzgórza zamkowego, w 1. poł. 13 w. ujęto w ramy miasta, założonego wówczas na prawie magdeburskim i osiedlili się tu przybysze z Niemiec. Z lat 60 13. wieku pochodzi wzmianka o murach miejskich. Stał przy nich kościół pw. Wszystkich Świętych. Przy drodze do przystani – kościół NMP, a w osadzie Zásada – kośc. Św. Wojciecha. W zachodniej cz. miasta powstał klasztor Dominikanów, we wschodniej – Minorytów. W 14 wieku rozwijającemu się miastu K IV darował Radobyl – wzgórze, wkrótce potem winniczne. Miasto rozwijało się na pn, wsch i pd., w latach 1360 – 80 zyskało nowe mury obronne (na pocz. 16 w. przybył jeszcze zewn mur obwodowy). Przez mury przebito 4 bramy: Długą (wsch), Michalską (zach), Nową (pn), Mostecką (pd). W pobliżu kośc parafialnego powstał Nowy ratusz.

W czasach husyckich miasto było przeciw nim, zwolennicy husytyzmu w 1420 roku zostali utopieni w Łabie ale rok później wskutek oblężenia przez wojska Jana Žižky, Ltm stanęły po stronie husytów i przyłączyły się do tzw praskiego związku miast. Mimo to prawa swe zachowało, nadto potwierdzone przez ces. Zygmunta Luksemburskiego. Po ustaniu husyckich burz zaczął się rozwój miasta; powstawały późnogot domy z podcieniami (Rynek 4,9,24,41)

Renesans pozostawił po sobie gmach Nowego ratusza  (1537 r.) oraz szereg domów z podcieniami i dekoracją sgraffitową. Najb znany to Mrazovsky Dum, od charakterystycznego zwieńczenia nazywany Kalich.

Kontrreformacja po Białej Górze (1620 r.) sprowadziła do Ltm Jezuitów (1631) i Kapucynów (1635), dla których w 1649 r. wybud kośc Św. Ludwika i klasztor.

Od poł 17 w. w Ltm działał Giovanni Broggio oraz Domenico Orsi. Ten drugi dokończył budowę katedry św Szczepana i rozbud biskupią rezydencję. Broggio: kapl. Św Jana Chrzciciela i św Rocha oraz kolumna NMP w Rynku. Dopracował również plany przebudowy kośc św Wojciecha, które zrealizował jego syn – Ottavio Broggio (1703). Również jego autorstwa są inne budowle: dom  (Rynek 36) gdzie mieszkał i kośc św Vaclava. Panoramę miasta uzupełnił kościołem Zwiastowania NMP (dla Jezuitów). Autorstwa O Broggia są liczne kamienice barokowe, przebud kośc św Jakuba na pl. Dominikańskim. Artysta zasłużył się też przy przebud kośc Wszystkich Św.

Klasztor Dominikanów założony w 13 wieku zlikwidowany został w czasie reform Józefa II, w 1788 r. założono w nim archiwum. Znajduje się tu mapa autorstwa Mikuláše Klaudiána. Jest to najst (1518 r.) drukowana mapa Czech. W archiwum jest też akt erekcyjny kapituły litomierzyckiej z 1057 roku – najst w ogóle dokument w którym Ltm są wzmiankowane.

W okresie czeskiego odrodzenia narodowego Ltm były jednym z jego ośrodków. Ale i wcześniej: Pavel Stransky (1608 – 27), autor dzieła Respublica Bohemica. W l 1799 – 1815 w tut gimnazjum wykładał językoznawca Josef Jungmann. W Ltm ostatnie tygodnie swego życia spędził K H Macha (1810 – 6.5.1836).

Ślady architektury 19 wiecznej to przede wszystkim gmach teatru (Josef Gaube, 1822) i wieża katedry św Szczepana (neorenesansowa, stylizowana na włoską campanillę 1883 – 89).

Litoměřice to dawne tzw. miasto królewskie, przez co bogate tym bardziej że miało dobre położenie (jak wyżej), również się rozchodzi o położenie u zbiegu szlaków komunikacyjnych –  Łaby i Ohři, co sprzyjało handlowi. Ale również ściągało tu wielu rzezimieszków, nicponi, urwipołciów, awanturników, drani, hulaków i zabijaków. Do najb. znanych należał  Václav Babinský (1796 – 1879) – był jednym z najbardziej znanych czeskich przestępców. Używał m.in. pseudonimów: Wenz z Pokratic, Josef Schmidt, Franz Mally, Anton Müller. W baszcie Baba w Ltm był więziony

 Co na ziemi, to i pod nią. Podziemia Ltm, niekiedy trzypoziomowe. Służyły mieszczanom do składowania soli, zboża i wina. Aby nie było trzeba nosić wszystkiego do piwnic po schodach, budowano tzw. šouple – długie i strome pochylnie, którymi z poziomu ulic i z powrotem transportowano zmagazynowane rzeczy. Stopniowo piwnice sąsiednich domów były łączone w jeden system. Ostatecznie osiągnął on ok. 20 km długości. Do dziś zachowały się 3 km.

Pomniki i pomniczki (sławnych i świętych):

  1. Słup morowy.
  2. Fontanny barokowe
  3. Popiersie czeskiego komika Felixa Holzmanna, na domu w Rynku 25 obok biblioteki im. K.H. Machy.
  4. Roland z maczugą w ręku.
  5. Tablica pamiątkowa Pavla Stranskeho, na gmachu muzeum, koło cukrowni.
  6. Grupa fig Św Wawrzyńca i Floriana.
  7. Płaskorzeźba Czarnej Madonny, w kartuszu, koło kośc św. Jakuba na ulicy Velke Dominikanske, na fasadzie domu nr 19, gdzie mieści się winoteka Vinum Bonum
  8.  „Trójca”, koło wytwórni papieru, autor L.Pisklak, 2007
  9. Jan Nepomucen, ul. Dlouha 109 koło domu, przy którym figura znalazła się, prawdop przeniesiona tutaj z innego miejsca. Oprócz tego J Nepomucki jest jeszcze: na ul Jesuitske (we wnęce arkady/łuku); w gmachu Urzędu Pracy, ul. Krajska
  10. Na ul. Dlouhe, w kierunku Rynku – fasady domów których nazwy pochodziły/pochodzą od reliefów/rzeźb na nich umieszczonych. Przy bud Powszechnej kasy ubezpieczeń figura z 2002: dziewczyna z patyczkiem (wytryskuje z niego pitna? woda).
  11. figura NMP z Dzieciątkiem, objęta aureolą postaci złotych pierścieni. Pl Kościelny, przed Kośc Wszystkich Św.
  12. Fontanna czterech smoków. Stoi na Rynku, dzieło jest współczesne (L. Pisklak)
  13. Pomnik Vaclava Jindricha Veita (1806 – 64) – miejscowego kompozytora. Stoi na dziedzińcu wejściowym do teatru K H Machy
  14. Popiersie Jose Rizala. Dom Pod Czarnym Orłem (hotel Salva Guarda).
  15. Pomniki: K H Machy,
  16. Machovy Schody, vis a vis Domskeho pahorku, autor V Blazek, rok 1936. Pomnik powstał w 100 lecie śm baśniopisarza, kamień węgielny pod jego budowę pochodzi z miejsca ostatniej wycieczki K H Machy – Radobylu. Podczas okupacji pomnik był przechowywany w niedalekich Bohusovicich, po czym dopiero w l. 70 20. w tu go przywrócono.
  17. Mostna Hora. W roku 2010 odsłonięto pomnik K H Machy, kopię pomnika od J.V. Myslbeka w Pradze (Petrinske sady). Pomnik na Mostne był odsłonięty w 2010 r w 200 rocznicę urodzin poety. Sfinansowany został ze środków Stowarzyszenia Salva Guarda, składek mieszkańców Ltm i środków fundacji Kalich.

K H Macha był wielkim oryginałem, charakternym i ryzykantem. Już gdy zjawił się w Ltm po raz pierwszy wywołał małe zamieszanie. W długim czerwonym wdzianku był bardzo podobny do Garibaldiego, wyglądał jak jakowyś generalissimus. Zbiegiem okoliczności gdy zjawił się w rynku, była tam grupa żołnierzy faktycznie oczekująca przybycia jakiegoś generała. Ujrzawszy Machę zaczęli oddawać mu honory, a on ich na to jeszcze zgromił bo nie trzymali szyku i byli niechlujnymi.

K H Macha spędził w Ltm ostatnie 6 tygodni swego życia, tu zmarł. Nie był chorowity, ale kilka dni przed śmiercią ofiarnie gasił pożar w mieście. Tak ofiarnie, że zachłysnął się/napił się przypadkiem wody gaśniczej, ta była zanieczyszczona, zatruł się nią, nie wytrzymał.. Inna wersja przyczyny śmierci: przeziębienie, potem rozwinięte w zapalenie płuc. Czy lubił litomericke vino? Nie wiemy.

ŚLADAMI K H MACHY

Byl pozdní večer

První máj

Večerní máj

Byl lásky čas

Hrdliččin zval ku lásce hlas

Kde borový zaváněl háj…

K H Macha ur się w Pradze w 1810 r, studiował prawo i filozofię. Do Ltm przyjechał w 1836 r, pracował tu w kancelarii adwokackiej (ul. Dlouha 199). Na dzisiejszej ul Machove 177/5 w sąsiedztwie rezydencji biskupiej wynajmował od winiarza Lorentza mieszkanie. Tu dziś jest winiarnia Vikarka. Niedaleko stamtąd jest do jednego z najst w Czechach w ogóle, teatru im K H Machy, założonego w 1822 r. Nanarożniku budynku był w 1936 roku odsłonięty ww pomnik. Pod koniec okupacji budynek teatru uszkodzony został przy nalocie bombowym. K H Macha patronem teatru został w 1945 r.

Po śm K H Macha pochowany został na miejscowym cmentarzu – do roku 1938, potem został przeniesiony na cmentarz Vysehradsky, w mieście jest kenotaf.

LITOMĚŘICE I BAROK

Pożary miasta – z jednej strony zniszczenie, z drugiej strony: powstanie nowej architektury.

Pożar 1291 – rozwój arch gotyckiej

Pożar 1533 – rozw arch renesansowej

Wojna 30 letnia. Spośród miast królewskich, Ltm były zniszczone najbardziej. W 1655 r. Ltm stały się siedzibą władzy biskupiej, rozwój stylu barokowego. Przybywali tu artyści włoscy: Spinetti, Bianchi, Foretti, Versa. Ale żaden nie dorównał w kształtowaniu miejscowego krajobrazu kulturowego Ottavio Broggio. Do Ltm w poł 17 wieku przyjechał z włoskiego Albiola jego ojciec Giulio, tu założywszy swe architektoniczne atelier. W ślady ojca poszedł Ottavio, który po śmierci rodzica przejął opiekę nad rodzinnym dziełem. Ltm były szczytowym osiągnięciem działalności O Broggia.

  1. Kośc Zwiastowania NMP (1701 – 31) ul. Jesuitska. Budowa była owszem kontynuowana w 19. w, w 1828 roku powstały m.in. schody prowadzące w stronę Łaby. Po przymusowej likwidacji klasztoru, kościół był zdesakralizowany (cz. odświęcony = odsvěcen) i zamieniony na magazyn, wnętrza zniszczono.
  2. Kośc dekanacki Wszystkich Św, Rynek. Gotycki z 13. w. Zbarokizowany przez Broggiów, tu obydwaj są pochowani. Wokół kościoła do 1780 r był cmentarz . W wieży kościoła już w średniowieczu znajdowała się drewn skrzynia – depozyt kosztowności dla litomerickych na wypadek jakichś niepokojów w mieście.
  3. Rezydencja biskupia, (1683 – 1701) dostać się do niej można po Machovych schodech. W przyziemiu znajduje się biblioteka, wybud z końcem 18 w. za bpa Emanuela Arnosta Valdstejna. Zawiera ~10 000 związków ksiąg, pochodzących od co najmniej 15. w. Instytucja istnieje od poł 11. w. (1057 r) czyli od momentu założenia kapituły. Rękopisy się niestety nie zachowały, były niszczone i wyprzedawane po wynalezieniu druku. Księgozbiór zmniejszył się również z powodu częstych przeprowadzek, ubyło w ten sposób 20% ksiąg. Na piętrze gmachu znajduje się Sala Tronowa z wybitną malaturą na stropie. Ponieważ jest rezydencją biskupa Ltm, nie jest dostępna.
  4. Katedra św Szczepana (1662 – 70), Domske Nam. Po założeniu w 1665 r biskupstwa, bp Maxmilian Rudolf von Schleinitz postanowił wybudować na honorowym miejscu kościół – matkę świątyń litomericka. Zbudowano ją na miejscu rozebranego romańśkiego kościółka, konsekracja w 1681. Budowa katedry napotykała problemy techniczne i statyczne, dlatego jej dokończenie powierzono G.D. Orsiemu. Długość 50 m, szerokość 22 m, wysokość 20,5 m. Wieża została dobudowana 200 lat później przez  miejscowego art F. Sandera, który jest również autorem łuku, spinającego wieżę z katedrą. Dekorację wnętrz prowadzili K Skreta i L Cranach. Katedra jest panteonem wszystkich biskupów Ltm. Życzeniem niektórych z nich było złożenie w grobowcu ich serca (10-14)
  5. Kośc Św Vaclava (1714-16), Vaclavske namesti. Kośc wybud O Broggio jako votum dziękczynne po ustaniu epidemii. Przedtem w tym miejscu stał kościółek gotycki pw św Vaclava z 1366 r. W fasadzie kościoła jest figura Vaclava, nad nią herb Ltm. Kościół jest własnością miasta, używa go cerkiew prawosławna.
  6. Kośc św Wojciecha (1703-08) , Krizova ulice. Barokizowany był przez O Broggia, pomysłodawcą był jego ojciec. W 1774 na miejsce starej drewnianej była dostawiona nowa dzwonnica
  7. Były franciszkański kośc św Jakuba (1730 – 40), Dominikanske nam. Powstał na miejscu najst zepołu klasztornego z 1233 r, poważnie uszkodzonego podczas wojny 30 letniej. Po śmierci O Broggia budowę całego kompleksu dokończono do 1755.

Dzięki artystycznej aktywności rodu Broggiów, Ltm stały się drugim po Pradze zespołem zabudowy barokowej w Czechach. Broggio brał udział również w przebudowie domów mieszczańskich. Niektóre z nich przetrwały do dziś.

PODNÓŻAMI I SKALNĄ KORONĄ ČESKOMORAVSKÉ VRCHOVINY


VÝSOKÉ MÝTO. KOŚCIÓŁ TRÓJCY PRZENAJŚWIĘTSZEJ.
WYBUDOWANY JAKO GOTYCKI, POD KONIEC XVI WIEKU
DOCZEKAŁ SIĘ WCZESNOBAROKOWEJ PRZEBUDOWY;
Z TEGO OKRESU POCHODZI BOGATO ZDOBIONY SZCZYT
I RZEŹBY AUTORSTWA VLČKA Z PARDUBIC

VÝSOKÉ MÝTO. W PANORAMIE MIASTA WYRÓŻNIA SIĘ DWUWIEŻOWY KOŚCIÓŁ ŚW. WAWRZYŃCA. JEGO POPRZEDNIK POWSTAŁ W TYM MIEJSCU WKRÓTCE PO ZAŁOŻENIU MIASTA W LATACH 60. XIII WIEKU. OBECNA ŚWIĄTYNIA POWSTAŁA W 2. POŁ. XIV WIEKU, STĄD JEJ RYS ARCHITEKTONICZNY, CHARAKTERYSTYCZNY DLA CZASÓW KAROLA IV. PO POŻARZE POD KONIEC XV DOCZEKAŁA SIĘ KOLEJNEJ PRZEBUDOWY. PO KOLEJNYM WIELKIM POŻARZE (1774) WNĘTRZE KOŚCIOŁA URZĄDZONO Z BAROKOWYM ROZMACHEM. NA AUKCJI KUPIONO OBRAZ WNIEBOWZIĘCIA NMP, NAMALOWANY PRZEZ SAMEGO PETRA BRANDLA DLA CYSTERSKIEGO KOŚCIOŁA W SEDLCI (KOŁO KUTNÉ HORY). W TEN SAM SPOSÓB ZDOBYTO CYNOWĄ CHRZCIELNICĘ, WYKONANĄ PRZEZ ONDŘEJE ŠPAČKA Z KUTNÉ HORY. NA PRZEŁOMIE XIX I XX WIEKU ARCHITEKT JOSEF MOCKER PRZEPROWADZIŁ NEOGOTYCKĄ REKONSTRUKCJĘ VÝSOKOMÝTSKÉHO ŚW. WAWRZYŃCA. ŚLADEM TEGO JEST BARDZO OSZCZĘDNA W DETALACH I SZCZEGÓŁACH FASADA KOŚCIOŁA I JEGO CAŁOŚCIOWY WYGLĄD.

VÝSOKÉ MÝTO. LITOMYŠLSKÁ BRÁNA, JEDNA Z DWÓCH CAŁOŚCIOWO ZACHOWANYCH BRAM MIEJSKICH, CHOĆ OBECNY WYGLĄD ZAWDZIĘCZA ONA CAŁKOWITEJ REKONSTRUKCJI, PRZEPROWADZONEJ NA POCZĄTKU XIX WIEKU. Z POCZĄTKU WIEKU XX POCHODZI FRESK (ŚW JERZY WALCZY ZE SMOKIEM), AUTORSTWA MIKOLAŠE ALŠE, ZNANEGO M. IN. Z FRESKU NA FASADZIE WIEHLOVA DOMU (PRAGA, KRZYŻÓWKA VÁCLAVÁKU I VODIČKOVÉ).

VÝSOKÉ MÝTO. LITOMYŠLSKÁ BRÁNA, JEDNA Z DWÓCH CAŁOŚCIOWO ZACHOWANYCH BRAM MIEJSKICH, CHOĆ OBECNY WYGLĄD ZAWDZIĘCZA ONA CAŁKOWITEJ REKONSTRUKCJI, PRZEPROWADZONEJ NA POCZĄTKU XIX WIEKU. TU, BRAMA OD „WEWNĘTRZNEJ” STRONY.

ZACHODNIA FASADA ŚW. WAWRZYŃCA VÝSOKOMÝTSKÉHO. PURYZM NEOGOTYCKI W WYDANIU JOSEFA MOCKERA

VÝSOKÉ MÝTO. WIEŻA PRAŽSKÉ BRÁNY

VÝSOKÉ MÝTO. PRAŽSKÁ BRÁNA

VÝSOKÉ MÝTO. FRAGMENT RYNKU, ZRESZTĄ NAJWIĘKSZEGO W REPUBLICE. MIASTO ZAŁOŻYŁ KRÓL PŘEMYSL II OTAKAR NA GŁÓWNYM CIĄGU KOMUNIKACYJNYM, ŁĄCZĄCYM PRAGĘ Z BRNEM. W XIV WIEKU CESARZ RUDOLF HABSBURG DAROWAŁ MIASTO SWEJ MAŁŻONCE ELIŠCE REJČCE (RYKSIE ELŻBIECIE). OD TEGO CZASU VÝSOKÉ MÝTO BYŁO JEDNYM Z KRÁLOVSKÝCH VĚNNÝCH MĚST

VÝSOKÉ MÝTO. FRAGMENT RYNKU, ZRESZTĄ NAJWIĘKSZEGO (1,6 ha) W REPUBLICE. MIASTO ZAŁOŻYŁ KRÓL PŘEMYSL II OTAKAR NA GŁÓWNYM CIĄGU KOMUNIKACYJNYM, ŁĄCZĄCYM PRAGĘ Z BRNEM. W XIV WIEKU CESARZ RUDOLF HABSBURG DAROWAŁ MIASTO SWEJ MAŁŻONCE ELIŠCE REJČCE (RYKSIE ELŻBIECIE). OD TEGO CZASU VÝSOKÉ MÝTO BYŁO JEDNYM Z KRÁLOVSKÝCH VĚNNÝCH MĚST

W HISTORII BLIŻSZEJ NAM VÝSOKÉ MÝTO ZASŁYNĘŁO WYTWÓRNIĄ KAROSERII SAMOCHODOWYCH, ZAŁOŻONĄ PRZEZ JOSEFA SODOMKU JAKO WYTWÓRNIA ROWERÓW POD KONIEC XIX WIEKU. Z ODSTĘPEM CZASU ZAKŁAD ROZWIJAŁ SIĘ, AŻ W 1930 ROKU SYN JOSEFA SODOMKY ZACZĄŁ FAKTYCZNIE PRODUKOWAĆ KAROSERIE. FIRMA ŚWIĘCIŁA SUKCESY, ZAINTERESOWANIE SIĘGAŁO NAJWYŻSZYCH KRĘGÓW (TGM, JAN ANTONÍN BAT’A, HANA BENEŠOVÁ). W ROKU 1948 FIRMĘ UPAŃSTWOWIONO I WŁĄCZONO DO „KAROSY”. SAM JOSEF SODOMKA JR. JAKO WRÓG SOCJALIZMU (PO TYM GDY ZAPROJEKTOWAŁ PRAWDZIWE CACKO – KABRIOLET TATRAPLAN 600, PÓŹNIEJ – PREZENT DLA STALINA…) W 1950 ROKU ZOSTAŁ SKAZANY NA 2,5 ROKU WIĘZIENIA, PO CZYM PRACOWAŁ JAKO ROBOTNIK NA LINII W ZAKŁADACH LIAZ. ZMARŁ W 1965 ROKU. PAMIĄTKI ZEBRANE Z DAWNEJ WYTWÓRNI KAROSERII JOSEFA SODOMKY SĄ DZIŚ DO OBEJRZENIA W MUZEU ČESKÉHO KAROSAŘSTVÍ, W DAWNYM RATUSZU.

NIECO PÓŹNIEJ W OKOLICZNOŚCIACH ROKU 1968 VÝSOKÉ MÝTO ZAŻYŁO NIECODZIENNY WYPADEK – NA PRZEJEŹDZIE KOLEJOWYM WJECHAŁ POD POCIĄG POLSKI (OKUPACYJNY?) TRANSPORTER OPANCERZONY SKOT. JEGO KIEROWCA KAZIMIERZ STEĆ ZGINĄŁ. PO CZYM UTARŁA SIĘ ANEGDOTA: KTO BYŁ WINIEN TEGO WYPADKU? OCZYWIŚCIE MASZYNISTA POCIĄGU! NIE TRĄBIŁ PO POLSKU…

VÝSOKÉ MÝTO. VODARENSKÁ BAŠTA. NIEGDYŚ ELEMENT FORTYFIKACJI MIASTA, OD KOŃCA XVIII WIEKU SŁUŻYŁA JAKO WIEŻA CIŚNIEŃ

VÝSOKÉ MÝTO. CHOCENSKÁ VĚŽ (KARASKA), OCALAŁY FRAGMENT CHOCENSKÉ BRÁNY, POZOSTAŁE DWIE BRAMY SĄ MNIEJ CZY BARDZIEJ ZREKONSTRUOWANE . CHOCENSKÁ VĚŽ ZACHOWAŁA PIERWOTNY CHARAKTER, BRAMĘ WYBURZONO W 1844 ROKU.

KRÓL – ZAŁOŻYCIEL, NIE TYLKO VÝSOKÉHO MÝTA, ALE I INNYCH 50 MIAST W EUROPIE ŚRODKOWEJ, TU NA POMNIKU Z ROKU 2012, ODSŁONIĘTYM Z OKAZJI 750 LECIA MIASTA.

VÝSOKÉ MÝTO. PRAŽSKÁ BRÁNA.

VRACLAV. KOŚCIÓŁ WNIEBOWZIĘCIA NMP. WCZESNOGOTYCKĄ BRYŁĘ PRZEBUDOWANO NA BAROKOWĄ PO POŻARZE W 1720 ROKU.

VRACLAV. OBELISK VRŠOVCŮ, UPAMIĘTNIAJĄCY MASAKRĘ RODU, DO KTÓREJ MIAŁO DOJŚĆ SYMBOLICZNEGO DNIA 28.10.1108 ROKU. ŚREDNIOWIECZNE POCZĄTKI PAŃSTWOWOŚCI CZESKIEJ (CZY KTÓREJKOLWIEK BĄDŹ) TO INTRYGI, ZDRADY, ŁAMANIE WŁASNYCH POSTANOWIEŃ, EGZEKUCJE NA ZLECENIE (POLITYKA, ZWANA PRZEZ NIEKTÓRYCH „ROZUMNĄ TROSKĄ O DOBRO WSPÓLNE”, OPIERA SIĘ NA TYM DO DZIŚ).

RZĄDZĄCY PAŃSTWEM CZESKIM PŘEMYSLOVCI CHCĄC UPORAĆ SIĘ Z KONKURENCJĄ, NAJPIERW (ROK 995) W LIBICI NAD CIDLINOU ZLIKWIDOWALI RÓD SLAVNIKOVCŮ, W CZYM ZRESZTĄ VRŠOVCI POMOGLI PŘEMYSLOVCŮM, A ZA CO POTEM LIBICE OTRZYMALI W NAGRODĘ I GDZIE POTEM TEŻ DOPADŁA ICH KARZĄCA RĘKA
PŘEMYSLOVCŮ. POWODEM TRZECIEJ (WCZEŚNIEJSZE BYŁY W ROKU 1003 I 1004) I OSTATECZNEJ MASAKRY VRŠOVCŮ MIAŁA BYĆ ZDRADA, JAKIEJ SIĘ DOPUŚCILI, GDY JEDEN Z CZOŁOWYCH PRZEDSTAWICIELI RODU – MUTINA, DOPROWADZIŁ DO WEJŚCIA NA TEREN PAŃSTWA POLSKICH WOJSK. SVATOPLUK, Z RODU PŘEMYSLOVCŮ, TOWARZYSZYŁ TYMCZASEM CESARZOWI HENRYKOWI V W JEGO WYPRAWIE NA WĘGRY. GDY SIĘ O CAŁEJ SPRAWIE DOWIEDZIAŁ, ZAPŁONĄŁ GNIEWEM I POSTANOWIŁ CO POSTANOWIŁ. PODOBNO ZGINĘŁO OGÓŁEM 3000 VRŠOVCŮ – NA PETŘÍNĚ W PRADZE, ALE I TU, WE VRACLAVI

VRACLAV. KOŚCIÓŁ ŚW MIKOŁAJA (ARCH. C.A. CANEVALLE, 1724 – 26). W LATACH 70. XX WIEKU BYŁ W TAK ZŁYM STANIE, ŻE ROZWAŻANO JEGO WYBURZENIE

VRACLAV. KOŚCIÓŁ ŚW MIKOŁAJA (ARCH. C.A. CANEVALLE, 1724 – 26).

ŽD’ARSKÉ VRCHY. KŘIŽÁNKY. OD 1995 ROKU WIEJSKI REZERWAT ARCHITEKTURY

NAJWYŻSZA CZĘŚĆ ČESKOMORAVSKÉ VRCHOVINY WYGLĄDEM BARDZO PRZYPOMINA GÓRNE ODCINKI DOLIN POTOKÓW W GÓRACH IZERSKICH.

DEVĚT SKAL (836 M.), NAJWYŻSZE WZNIESIENIE ČESKOMORAVSKÉ VRCHOVINY

DEVĚT SKAL (836 M.), NAJWYŻSZE WZNIESIENIE ČESKOMORAVSKÉ VRCHOVINY

GNEJSOWE, NIEMAL SKALNE MIASTO NA DEVÍTI SKALACH

BUDOW(L)A GEOLOGICZNA ŽD’ARSKÝCH VRCHŮ. LISOVSKÁ SKÁLA

MALINSKÁ SKÁLA

DRÁTENICKÁ SKÁLA

BLATINY. SIELANKA NA VRCHOVINĚ

MONUMENT RADKA JAROŠE, JEDNEGO Z NAJLEPSZYCH CZESKICH WSPINACZY SKAŁKOWYCH I WYSOKOGÓRSKICH

ZABUDOWA DAWNEJ OSADY SZKLARSKIEJ ČESKÉ MILOVY

OPOMENUTÁ. W REZERWACIE ČTYŘI PALICE

ČTYŘI PALICE

VELKÉ PERNIČKY

VELKÉ PERNIČKY

ZKAMENĚLÝ ZÁMEK

ZKAMENĚLÝ ZÁMEK

ZAMECZEK ŁOWIECKI KARLŠTEJN, WYBUDOWANY W 2. POŁ. XVIII WIEKU. OKOŁO 1820 ZAKUPIONY PRZEZ KAROLA ALEKSANDRA THURN – TAXISA, PÓŹNIEJ OŚRODEK REKREACYJNY, OBECNIE NIEDOSTĘPNY. PEWNIE SŁUŻY JAKO CHALUPA DLA JAKIEGOŚ WSPÓŁCZEŚNIE WYSOKO POSTAWIONEGO.

ŚW. WACŁAW NA RYNKU WE SVRATCE

… I POWOLI KOŃCZYMY TEN EPIZOD CZESKOZNAWCZY.

KARKONOSKA WIOSNA

…Wygląda nieco inaczej niż w innych częściach Sudetów choćby dlatego, że tu, w Karkonoszach… jeszcze nie wszędzie wygląda. Do wielu miejsc tu jeszcze nie zawitała. Oczywiście w większości Sudetów wspomnienie zimy, nie licząc tego skromnego , raczej się nie zachowało. Trudno się dziwić – wszyscy czekają na słońce, ciepło i kolejne cuda jakie towarzyszą wiosennym rozkwitom. Póki co wiosna swe cuda bardzo oszczędnie miarkuje; nie jest jakaś szczególnie ciepła, deszczem też nie darzy, ale za to jest (jak dotąd) słoneczna.

Korzystając z tych okoliczności, w Poniedziałek Wielkanocny Dorotka i ja wybraliśmy się w Karkonosze wschodnie, konkretnie Rýchory. Jest to przedłużenie Grzbietu Lasockiego, przy tym jedna z kilku (jak to się nazywa w fizjografii czeskiej) Krkonošských rozsoch (grzbietu prostopadłego do głównego grzbietu Karkonoszy).

Rýchory to pogodowa osobliwość. Tu ładnie jest nawet wtedy, gdy jest paskudnie. Właśnie w taki czas szczególnie wskazana jest wędrówka na najwyższe wzniesienie Rýchor – Dvorský les . W deszczu i we mgle ów Dvorský les, porośnięty gęstwiną powykręcanych buków, pozbawiony dalekich widoków, staje się tajemny i najbardziej ekscytujący.

Gdy pogoda jest słoneczna (jak teraz), z Rýchorských grzbietowych łąk pięknie widać Sudety Środkowe i najwyższe partie Karkonoszy, od tej strony dyskretnie schowane za kulisami Dlouhého hřebene, Černé i Růžové hory. Tam właśnie, wysoko nad nami i nieco z tyłu, zima trwa w najlepsze. Wprawdzie Śnieżka nosi już ślady wiosennej opalenizny, ale sąsiedni olbrzym – Studniční hora i jej okolice są niemal zupełnie białe. Według wszelkich zwiastunów będzie tak do końca pierwszej dekady maja, co (patrząc jak szybko kończyły się poprzednie zimy) wydaje się ewenementem. Piękny wynik: zima 2018/19 w Karkonoszach trwać będzie solidnych 7 miesięcy!

Naszej dzisiejszej wędrówce oprócz słońca towarzyszy solidny wiatr, niosący północne chłody. Zacisze odnajdujemy w Horních Albeřicích – miejscowości od średniowiecza do wieku 19. znanej z wydobycia wapienia, w nimże rozwinęły się jaskinie, odkryte i przebadane w latach 70 wieku poprzedniego. Nazwy „wapienne” noszą też przybytki turystyki; w jednym z nich (właściwie jedynym dziś otwartym) spędziliśmy dłuższą chwilę przed odwiedzinami Lysečinské skalní jehly (patrz foto). Po nich z powrotem wspięliśmy się na grzbiet, mając ochotę chwilę posiedzieć w Rýchorské boudě. Niestety, z powodów zdrowotnych (jak napisała pani boudářka) chata i gospoda są czynne tylko w piątek, sobotę i niedzielę w godz. 10 – 16.00. Gdyby ktoś potrzebował takiej informacji to ją niniejszym podaję – również niestety.

Kilka godzin później powróciliśmy do Niedamirowa – miejscowości, owszem, położonej u stóp Karkonoszy, ale w miejscu odległym: niedaleko „rogu granic” (wł. Rohu hranic), dzięki temu – miejscowości nie tłumnej ale i nie odludnej. Tutejsi są, a w dzień taki jak dziś szczególnie zaznaczają swoje istnienie, zwłaszcza jeśli są facetami lat ok. 35 umiejącymi gęsto rzucać bluzgami – na szczęście na siebie nawzajem, gdy właśnie jeden na drugiego wylał całą michę wody. Zwyczaje wielkanocne tu się kultywuje co widać. Po czeskiej stronie tego dziś nie widzieliśmy, pewnie dlatego że w ogóle mało ludzi tam spotkaliśmy a już na pewno miejscowych. Tym bardziej nie spotkaliśmy chłopaków w różnym wieku, którzy by pomlázkami zaczepiali dziewczyny, wołając przy tym:

hody, hody, doprovody

dejte vejce malovaný

nedate-li malovaný, dejte aspoň bílý

slepička vám snese jiný!

Pięknej wiosny i cudów wszystkim życzę!

pamiątki po zanikłych miejscowościach
wysoko w górach zima trwa
Lysečinská skální jehla
z Rýchor ku Studniční hoře i Śnieżce
Góry Wałbrzyskie z Karkonoszy wschodnich
stary drogowskaz u Rýchorské boudy
pamiątki po górnictwie węgla między Karkonoszami a śródsudeciem
Św. Jan Nepomucki u stóp Ukrzyżowania. Interesująca grupa figuralna w okolicy Niedamirowa

STULECIE NIEPODLEGŁOŚCI POLSKI. KRKONOŠSKÉ PŘÍHUTĚ, VÝHLEDY A ÚŽASY.

http://

Wystarczy znaleźć się w odpowiednim czasie i miejscu, aby można było zaznać to, co Dorotka, Michał i ja przeżyliśmy od rana do wieczora 11.11.2018.

Zachodnia część czeskich Karkonoszy była dziś dla nas bardzo łaskawa. Brak wiatru, słońce i sytuacja inwersyjna towarzyszyły nam niemal przez całą wędrówkę, której uwieńczeniem… Nie, tam nie było jednego takiego. Każda sytuacja i miejsce były dziś uwieńczeniem i przysłowiową třešníčkou na dortu. Ów tort ze słoneczną polewą i rozwarstwiony puszystą bitą śmietanką to dziś masyw Karkonoszy, rozkrojony kilkoma znacznymi dolinami (Labský důl, Kotelní jamy).

Dla równowagi dzień smakował nie tylko słodko – pod sam koniec doczekaliśmy się svatomartinské husy oraz zanurzenia się w ten dzisiejszy złotawy puchar. Przez bitą śmietankę zaczęliśmy, przez białą piankę zakończyliśmy.

ČESKÝM KRASEM PEŁNYM KRASY

Na początek, dla małego przypomnienia, co się wydarzyło do tej pory:

  1. 2014.10.18-19, PRAHA, od Vyšehradu przez Staré Město i Letnou po Hrad i Petřín. W odwiedzinach Matki Miast udział wzięło 17 osób.
  2. 2015.10.17-18, KUTNÁ HORA, Město Stříbra, Kaňk. Tym razem była nas czternastka.
  3. 2016.11.5-6, OLOMOUC, I znów było nas 14 osób.
  4. 2017.10.21-22, LITOMĚŘICE I PORTA BOHEMICA, przedtem Dutý kámen, potem Radobýl. Na tej bardzo rozmaitej (zresztą – jak inaczej!) wycieczce było nas 21 osób.

Mamy zatem mały jubileusz wizyt u naszych południowych sąsiadów. Mały co do wieku i przyszłej (mam nadzieję) ilości odwiedzin Czech, Moraw i Czeskiego Śląska, dokonywanych przez bardzo słuszną Grupę: przyjaciół, przewodników z Zamku Książ, fanów i fanatyków Republiki Czeskiej.

Po piąte z rzędu, wybraliśmy się do Berouna, aby pobyć w tym miasteczku a zwłaszcza jego okolicy – Českém krasu. Wybór miejsc godnych pozoru jest w tej krainie co najmniej bardzo duży. Niektóre z nich posiadają światową sławę (Karlštejn), te ominęliśmy. Są zakątki mające sławę krajową i lokalną – tu postanowiłem nas zabrać.

Dojechaliśmy w piątek późnym popołudniem koleją z Meziměstí, lub: busem, samolotem (!), airport-expresem i koleją – z Buska Zdroju. Stamtąd właśnie, każdorocznie dołącza do nas Renia, co oczywiście kosztuje ją sporo wschodu i zachodu, a za co należy jej się osobne uznanie. Na praskim hlaváku wyłowiliśmy ją z tłumu podróżnych i w komplecie znaleźliśmy się – najpierw u Berouńskiego niedźwiedzia, który stanowi herb miasta, logo i symbol Berouna.

W sobotnie rano ruszyliśmy na zwiedzanie miasteczka. Nie posiada ono takich zabytków, jakie można obejrzeć 30 km stąd na północny wschód, ale ma wszystko to co lubimy, nie mówiąc już o jego herbie.

Beroun wyróżnia się średniowiecznymi murami obronnymi – jednymi z najlepiej zachowanych w całym kraju. Powstały na przełomie 13 i 14 wieku z inicjatywy króla Vaclava II. W swoim czasie mury miały wysokość 6 – 9 metrów, grubość ponad 2 metry. System uzupełniony był  trzydziestoma siedmioma basztami. Świadczyło to o wielkim znaczeniu Berouna – miasta położonego na bardzo ważnym szlaku, łączącym Pragę z Bawarią przez Pilzno. Po dzień dzisiejszy nad zachowanymi murami czuwają dwie bramy miejskie – Pražská po stronie północnej i starsza – Plzeňská po stronie południowej; tu jeszcze do 18 wieku było pobierane myto za przejazd przez miasto. Brama niegdyś gotycka, w połowie 18 wieku utraciła swój charakter w wyniku pożaru, została potem przebudowana w stylu barokowym.

Na fasadzie bramy znajduje się fresk przedstawiający Chronosa – boga czasu, poniżej bez trudu można dostrzec herb, który Beroun posiada od pradawna. Najstarszy wizerunek znaku pochodzi jednak z końca 14 wieku; już wówczas był na nim przedstawiony niedźwiedź. Nie może być więc inaczej, aby w Berouně niedźwiedzie nie mieszkały – owszem na zamkniętym wybiegu. Mieszka ich dwóch – Matěj i Kuba, misiowi celebryci – bohaterowie wieczorynki autorstwa Václava Chaloupka. Obywatelami miasta są od roku 2001, przybyli tu we trójkę (był jeszcze Vojta, ale zmarł biedaczysko w roku 2016) po zakończonym aktorskim angażu.

Beroun nie jest jedynym miastem w Republice Czeskiej, gdzie średniowieczne mury obronne zachowały się dobrze, tzn. co najmniej w połowie długości.

Od południa do zapadnięcia zmroku zwiedzaliśmy dalsze plenery. Najpierw Solvayovy lomy, a wisienką na torcie był Svatý Jan pod Skalou

Niedzielne rano przywitało niektórych z nas na wzgórzu Děd.

Dorotka, Michał, Piotrek, Janek, Tomek i ja szybciutko uwinęliśmy się ze spacerkiem na to dość odległe od  centrum Berouna wzgórze i wieńczącą je wieżę widokową. Ta, choć malownicza, oferuje dość ograniczone horyzonty i to tylko dlatego że w lesie wykonano szeroką przecinkę. Lecz i tak było bardzo przyjemnie, a po wczorajszej kolacji ten szybki spacer dobrze nam zrobił.

Potem, już z całą ekipą, w której przypomnę były: Krysia, Ela, Beata, Dominika no i Kaziu, odjechaliśmy z Berouna do Křivoklátu – dawnego zamku łowieckiego królów czeskich.

Zamek pozostaje w cieniu króla wszystkich – Karlštejna, znajduje się na jeszcze większym uboczu i odwiedzany jest przez znacznie mniejsze rzesze. Zdecydowanie jednak jest to miejsce, które powinno się znaleźć na trasie każdego miłośnika Republiki Czeskiej.

Křivoklát posiada bardzo ciekawą historię (do tego podaną przez miejscowego i bardzo rzeczowego przewodnika), bogate wyposażenie (choć kiedyś słyszałem od jednego ze znajomych nam, wielojęzycznych przewodników, że… nic tu nie ma – co jest całkowicie nieprawdą!) i bardzo interesujący detal oraz urozmaiconą bryłę. Spędziliśmy tu ładnych kilka godzin, żałując jedynie, że to tylko tyle.

Odwiedziny zamku Křivoklát były ukoronowaniem naszych tego – rocznych/jesiennych/październikowych/posezonowych odwiedzin Czech. Tematu niewyczerpanego nigdy.

Za rok zapraszam do Pragi. Powtórka? Nic podobnego! Tym razem zajrzymy na obrzeża stolicy – zakątki przyrody żywej i nieożywionej, usedlosti, miejsca magiczne. Może starczy czasu na osiedla awaryjne?… Raczej nie starczy. Będzie więc jeszcze kolejny (nie)raz.

A może w międzyczasie coś się jeszcze uda?

Tymczasem kończymy naszą (jak powiedział pan przewodnik z Muzeum Czeskiego Krasu) VZÁCNOU NÁVŠTĚVU!

 

 

PIĘKNA PRZECHADZKA KUTNOU HOROU

Zdecydowanie najwięcej wycieczek z Polski jedzie do Czech aby odwiedzić Pragę. Bardzo dobrze jest odwiedzić też inne miejsca, np. Kutnou Horu – Skarbiec Królestwa, Miasto Srebra,  które ma nie tylko zestaw wybitnych pamiątek przeszłości. Posiada też nieoceniony spokój, którego nie ma i nie będzie mieć Matka Miast.

Kutná Hora też ma za sobą długie stulecia i burzliwy rozwój, trwający z różnymi wahnięciami od przełomu XIII / XIV, do początku XVIII wieku. Po prawdzie to już z końcem stulecia X odkryto bogactwo i przyczynę rozwoju „Hor kutných” czyli srebro, z którego później wybijano najważniejszy pieniądz średniowiecznej Europy – grosz praski. To dzięki niemu na terenie Królestwa Czeskiego wzniesiono wiele pojedynczych obiektów, ale i całe miasta, weźmy późnogotycką Pragę. Sama Kutná Hora też dzięki groszowi się rozwinęła i rozbudowała. Swoje domy, ba – pałace stawiali ludzie, bogacący się na srebrze w sposób mniej czy bardziej uczciwy. W mieście lubili przebywać królowie a gmach gdzie znajdowała się mennica, Dwór Włoski – Vlašský dvůr był nawet rezydencją jednego z nich –  Václava IV, który tu szczególnie lubił przebywać. Również tu, na Vlašském dvoře, po długim okresie wojen husyckich i z tym związanych niepokojów, Władysław Jagiellończyk został wybrany kolejnym królem czeskim. Tak zaczął się okres władzy dynastii Jagiellonów w Królestwie Czeskim, trwający jednak niezbyt długo – równych 55 lat.

Rozwój Kutné Hory nie był bezbolesny, a to co w nim najbardziej uciążliwe dotknęło najbardziej tych, dzięki którym podziemne bogactwo zdołało się wydostać na powierzchnię. Górnicy kutnohorscy pracowali w skrajnych warunkach za marne wynagrodzenie, gdy tymczasem na powierzchni kwitła korupcja. Wszczynali przeciw temu bunty, jeden z nich – powstanie kutnohorskie (1494-96) jest uważane za największą burzę dziejową w średniowiecznych Czechach, wybuchłą na tle socjalnym.

Z tym niespokojnym czasem związana jest postać Prokopa Kroupy – ówczesnego głównego skarbnika miasta, odpowiedzialnego za przepływ praskiego grosza z mennicy do skarbca państwowego. Sprawował tą ważną funkcję mimo że był człowiekiem nierozgarniętym. Gdy w Kutné Hoře rozpoczęły się bunty górników, Prokop z wysokości swej rezydencji uciszał tłum. Przejęzyczył się i zamiast wołać „uspokójcie się, przecież panowie wam nic złego nie życzą!” krzyknął „uspokójcie się, przecież panowie wam nic dobrego nie życzą!”. Stąd powiedzenie: „Prokop gadał rzeczy głupie, stojąc przy kamiennym słupie!”. Choć stał się pośmiewiskiem, swój urząd pełnił nadal, co i współcześnie jest wiadome – im człowiek głupszy, tym ważniejszy. A cóż to za kamienny słup przy którym Prokop Kroupa stanął? To oczywiście Kamienny Dom – jeden z najwybitniejszych zabytków średniowiecznej architektury mieszczańskiej na terenie całych Czech, którego twórca  bardzo zasłużył się również dla ówczesnego Wrocławia.

Kopalnie srebra już w XV wieku osiągnęły rekordową głębokość, około 500 metrów. Technika górnicza była prymitywna. Warunki zdrowotne – beznadziejne. Praca – tylko ręczna; odwadnianie kopalń i wydobycie srebra – za pomocą prostych naczyń i kołowrotów; komunikacja pomiędzy ludźmi na dole – tylko za pomocą nasłuchiwania stuków w drewniane stemple i obudowy. Dotarcie do pokładu – pieszo albo za pomocą perkytli, na której górnik ześlizgiwał się w dół, korzystając z błotnistej powierzchni chodnika. Perkytle szybko się zużywały, dlatego Kutná Hora w czasach górniczej prosperity była największym odbiorcą wyprawionych skór zwierzęcych na terenie państwa czeskiego. Nie mówiąc już o zużyciu drewna na konstrukcje dołowe i jako paliwa, które ściągano aż z odległych lasów karkonoskich, skąd spławiano je Łabą i dostarczano na miejsce.

Średniowieczna Kutná Hora była miastem katolickim. Każdy z zamieszkujących tu stanów wspierał budowy kościołów; mieszczanie i patrycjat mieli swoją świątynię – kościół św. Jakuba wznoszący się w samym środku miasteczka.

Górnicy wsparli budowę innej świątyni – katedry św. Barbary, stojącej na uboczu ale będącej wisienką na torcie wybitnych smaków przeszłości miasteczka. Św. Barbara kutnohorska to z jednej strony majstersztyk gotyckiej rzeźby i architektury, a z drugiej – ówczesna manifestacja niezależności miasta i jego mieszkańców od klasztoru cystersów w miejscowości Sedlec (dziś fragmentu Kutné Hory).

Przy okazji Sedlci – w cieniu wybitnego (i wpisanego na listę UNESCO) zespołu klasztornego stoi kutnohorská Kostnice – jak byśmy powiedzieli, Kaplica Czaszek, obiekt którego żadne wycieczki nie pomijają, czy się komu podoba czy nie podoba tutejsze potraktowanie śmierci.

Budowę katedry (określenie „katedra” św Barbarze kutnohorskiej nadano dla podkreślenia walorów architektury, nie z powodu rangi) zaczęto pod koniec XIV wieku, trwała do momentu zaniku górnictwa w mieście, potem przeszła na własność Jezuitów doczekawszy się barokowej oprawy. Na przełomie XIX i XX wieku katedrę odnowiono w stylu neogotyckim; wszystkie ślady przeszłości w świątyni są widoczne po dziś dzień.

To tylko nieliczne miejsca, dla których Kutnou Horu należy umieścić w planie odwiedzin naszych południowych sąsiadów. Najlepiej jak najczęstszych i o każdej porze roku. Warto, zachęcam!

ROWEREM OD KARKONOSZY PO GÓRY WAŁBRZYSKIE

Z sobie wiadomych powodów zbierałem się na ten przejazd od roku 2003… No dobrze – zbierałem siły 😉 Bardzo się przydały bo trasa, myślę sobie była całkiem słuszna, choć… nie do końca przemyślana. Trochę ją odcierpiałem. Ale nie to było najważniejsze lecz zakątki Karkonoszy / Krkonoš, których nie wolno ot, tak – przejechać na rowerze! Dlatego prędzej czy później wycieczkę powtórzyć trzeba będzie, ale w wersji kilkudniowej. Kilka podjazdów w Karkonoszach robi wrażenie i wyciska na miazgę. Polecam tę trasę, oznaczoną w Krkonošským národním parku jako K1A wszystkim, którzy chcą sobie coś udowodnić lub ich bardzo siły rozpierają.

Powrót z Zacléře do domu to już gratka, o ile siodełko jest wciąż wygodne a podjazdów z Lubawki do Lipienicy czy z Krzeszowa do Grzęd nie widać i nie czuć, bo dzień się skończył i jedzie się po ciemku.

 

MAŁY APEL DO ORGANIZATORÓW WYCIECZEK I WAKACYJNYCH WYJAZDÓW DZIECI I MŁODZIEŻY

Spotykając się z różnymi grupami dziecięco młodzieżowymi słucham od ich opiekunów, co już zobaczyli i zobaczą podczas dłuższego czy krótszego pobytu w naszej okolicy i jakie mają plany wycieczkowe dla swoich podopiecznych.

Co się z tym dokładnie łączy to program wycieczki, jaki do realizacji dostaje przewodnik od organizatora i który bardzo często trzeba zmodyfikować, aby się do realizacji nadawał w określonym czasie. Przeważnie kompromis udaje się wypracować, chyba że uparty klient (z Wielkopolski wschodniej) prosi o pomoc w organizacji 4 dniowej wycieczki na trasie: Jesioniki (góry i „miasteczko”) – Praga – uzdrowiska zachodnioczeskie – Brno, takie zapytanie dostałem w marcu/kwietniu tego roku.

Pogranicze śląsko czeskie jest celem milionowych rzesz turystów zorganizowanych indywidualnie lub zbiorowo. Lecz gdy zajrzeć w szczegóły okazuje się, że sporo wycieczek u nas śpi a zwiedza miejsca odległe. Tak jakby nizinnej i górskiej części Dolnego Śląska czy pogranicznym regionom u naszych południowych sąsiadów brakowało uroku, atrakcji, okazji do wspaniałego spędzenia każdego czasu. To oczywista herezja.

Dlatego aby jej uniknąć mam (jak w tytule) małą sprawę do organizatorów wyjazdów dzieci i młodzieży. Trzeba poświęcić im więcej uwagi i porządnie te wyjazdy przemyśleć! Młodzi ludzie dopiero uczą się a podróże kształcą. Owszem, wiadomo – te wakacyjne służą ich wypoczynkowi.

Chyba że wcale nie chodzi o to, żeby czegoś się dzieci nauczyły i wypoczęły.

Tymczasem co słyszę? Oto fragment niedawnej rozmowy (z opiekunką/organizatorką kolonii która przyjechała na Ziemię Kłodzką z Zachodniopomorskiego):

– No tak, kończycie turnus, ale byliście na Przełęczy Spalonej czy gdzieś w okolicy?

– Tak, oczywiście!

– A wie Pani, że niedaleko jest Torfowisko pod Zieleńcem? No i wiele ładnych miejscowości (i tu posypałem nazwami znanych zakątków Ziemi Kłodzkiej), można to pięknie zwiedzić, przejść się tam…

– Nie, tam jeszcze nie byliśmy… Ale będziemy w przyszłości!

– A może podziemia Riese, Twierdza Kłodzka, Srebrna Góra czy (tego nie mogłem ominąć!) Zamek Książ, Wałbrzych, Stara Kopalnia?… (oraz wiele innych)

– No tak, o Zamku Książ słyszeliśmy. Resztę Pani pominęła milczeniem, i dodała: ale dzieci miały porządną całodniową wycieczkę do Energylandii! (Zator koło Oświęcimia)

Teraz i ja sobie pomilczałem.

Panie i Panowie organizatorzy, właściciele biur podróży, nauczyciele – kierownicy wycieczek szkolnych. Dolny Śląsk, Sudety, bliskie nam regiony Czech, czy wspomniana Ziemia Kłodzka są naprawdę bardzo piękne, a wiele miejsc posiada walory wybitne! Dlatego wysilcie się i zorganizujcie dzieciom coś U NAS i dopasowanego dla nich. Może to być coś, co zamieściłem na fotkach poniżej, albo mnóstwo innych zakątków, których ta mała galeria nie ma prawa pomieścić.

Zapraszam do obejrzenia, a gdyby w te strony potrzebowali Państwo przewodnika – nieustannie zapraszam do współpracy!

 

 

CZESKI RAJ, CZECHY PÓŁNOCNE. WYBITNE DZIEŁA PRZYRODY NIEOŻYWIONEJ I CZŁOWIEKA

Co się dzieje na bieżąco – wspominam również tu

FINAŁ OPOWIEŚCI O NIESZCZĘSNEJ ELIŠCE KATEŘINĚ SMÍŘICKÉ I JEJ ZŁEJ SIOSTRZE MARKETĚ

… Uwolniona z Kumburka Eliška Kateřina wykonała testament ojca i wraz ze swym Otto z Vartemberka zamieszkała w Jičínském zamku.

Jednakże mąż Elżbiecinej siostry Małgorzaty Salomei, pan Jindřich Slavata z Chlumu nie zamierzał odpuścić i zagroził Ottowi i Małgorzacie sądem. Otto zdając sobie sprawę że Slavata skorumpował praskich sędziów, jak tylko mógł odwlekał wyjazd do stolicy.

Eliška tymczasem próbowała ułożyć się ze swą siostrą – daremnie. Mało tego, Małgorzata Salomea najęła płatnego mordercę, aby ten otruł jej starszą siostrę. I tutaj do całego sporu włączył się sam król zimowy, Fridrich Falcký (Fryderyk Palatyński), na którego żądanie Otto z Vartemberka musiał do Pragi przybyć. Przekupiony sąd oczywiście uznał racje pana Jindřicha i zołzowatej Elżbiecinej siostry; Eliška i Otto zostali zmuszeni do zwrotu majątku.

1 lutego 1620 roku w Jičíně pojawili się członkowie komisji królewskiej – Rudolf ze Štubenberka, Adam Bohdanecký z Hodkova i Ladislav Bukovský z Oseče, oraz dwaj podkomorzy z archiwum ksiąg ziemskich. Komisja najpierw odwiedziła Radę miasta, którą przymuszono, aby oddała się pod opiekę Małgorzaty Salomei, następnie wszyscy poszli na zamek wyegzekwować wyrok sądu na Elišce Kateřině i Otto z Vartemberka.

Mimo Elżbiecinych łez, rozpaczy i oporu straży zamkowej, królewscy komisarze rozpoczęli inwentaryzację wnętrz. Nasza bohaterka zdecydowała się na krok ostateczny, w piwnicy znajdował się magazyn prochu.

Wkrótce Jičínem wstrząsnęła potężna eksplozja. Połowa zamku wyleciała w powietrze a wraz z nią wszyscy znajdujący się akurat wewnątrz. Zginęło kilkadziesiąt osób, wśród nich gapie zgromadzeni na Rynku, obserwujący całą awanturę.

Taka jest oficjalna wersja, lecz po prawdzie do dziś nie wiadomo, czy to rzeczywiście Eliška Kateřina nakazała podpalić ten proch, czy raczej zrobił to jakiś pijany żołnierzyna biorący udział w tym ponurym wydarzeniu.

Wszystko to działo się tuż przed Białą Górą. Po niej sądnych dni doczekała się okropna Małgorzata Salomea, ponieważ jej majątek został skonfiskowany a ona sama, owdowiała (pan Jindřich Slavata z Chlumu zginął w eksplozji), zmarła w samotności, biedzie i zapomnieniu gdzieś na emigracji.