Archiwum kategorii: PRZEWODNIK PO ZAMKU KSIĄŻ

MAŁY APEL DO ORGANIZATORÓW WYCIECZEK I WAKACYJNYCH WYJAZDÓW DZIECI I MŁODZIEŻY

Spotykając się z różnymi grupami dziecięco młodzieżowymi słucham od ich opiekunów, co już zobaczyli i zobaczą podczas dłuższego czy krótszego pobytu w naszej okolicy i jakie mają plany wycieczkowe dla swoich podopiecznych.

Co się z tym dokładnie łączy to program wycieczki, jaki do realizacji dostaje przewodnik od organizatora i który bardzo często trzeba zmodyfikować, aby się do realizacji nadawał w określonym czasie. Przeważnie kompromis udaje się wypracować, chyba że uparty klient (z Wielkopolski wschodniej) prosi o pomoc w organizacji 4 dniowej wycieczki na trasie: Jesioniki (góry i „miasteczko”) – Praga – uzdrowiska zachodnioczeskie – Brno, takie zapytanie dostałem w marcu/kwietniu tego roku.

Pogranicze śląsko czeskie jest celem milionowych rzesz turystów zorganizowanych indywidualnie lub zbiorowo. Lecz gdy zajrzeć w szczegóły okazuje się, że sporo wycieczek u nas śpi a zwiedza miejsca odległe. Tak jakby nizinnej i górskiej części Dolnego Śląska czy pogranicznym regionom u naszych południowych sąsiadów brakowało uroku, atrakcji, okazji do wspaniałego spędzenia każdego czasu. To oczywista herezja.

Dlatego aby jej uniknąć mam (jak w tytule) małą sprawę do organizatorów wyjazdów dzieci i młodzieży. Trzeba poświęcić im więcej uwagi i porządnie te wyjazdy przemyśleć! Młodzi ludzie dopiero uczą się a podróże kształcą. Owszem, wiadomo – te wakacyjne służą ich wypoczynkowi.

Chyba że wcale nie chodzi o to, żeby czegoś się dzieci nauczyły i wypoczęły.

Tymczasem co słyszę? Oto fragment niedawnej rozmowy (z opiekunką/organizatorką kolonii która przyjechała na Ziemię Kłodzką z Zachodniopomorskiego):

– No tak, kończycie turnus, ale byliście na Przełęczy Spalonej czy gdzieś w okolicy?

– Tak, oczywiście!

– A wie Pani, że niedaleko jest Torfowisko pod Zieleńcem? No i wiele ładnych miejscowości (i tu posypałem nazwami znanych zakątków Ziemi Kłodzkiej), można to pięknie zwiedzić, przejść się tam…

– Nie, tam jeszcze nie byliśmy… Ale będziemy w przyszłości!

– A może podziemia Riese, Twierdza Kłodzka, Srebrna Góra czy (tego nie mogłem ominąć!) Zamek Książ, Wałbrzych, Stara Kopalnia?… (oraz wiele innych)

– No tak, o Zamku Książ słyszeliśmy. Resztę Pani pominęła milczeniem, i dodała: ale dzieci miały porządną całodniową wycieczkę do Energylandii! (Zator koło Oświęcimia)

Teraz i ja sobie pomilczałem.

Panie i Panowie organizatorzy, właściciele biur podróży, nauczyciele – kierownicy wycieczek szkolnych. Dolny Śląsk, Sudety, bliskie nam regiony Czech, czy wspomniana Ziemia Kłodzka są naprawdę bardzo piękne, a wiele miejsc posiada walory wybitne! Dlatego wysilcie się i zorganizujcie dzieciom coś U NAS i dopasowanego dla nich. Może to być coś, co zamieściłem na fotkach poniżej, albo mnóstwo innych zakątków, których ta mała galeria nie ma prawa pomieścić.

Zapraszam do obejrzenia, a gdyby w te strony potrzebowali Państwo przewodnika – nieustannie zapraszam do współpracy!

 

 

PRACOWITA PEŁNIA WIOSNY

Z końcem kwietnia – udział w konferencji dotyczącej perspektyw rozwoju turystyki na Broumovsku. Organizatorem konferencji była Společnost pro Destinační Management Broumovska (można to przełożyć jako: Stowarzyszenie ds. Zarządzania Ruchem Turystycznym na Broumovsku).

Konferencję w Broumově poprzedziło spotkanie w Zamku Książ, dotyczące podobnych spraw, lecz po stronie polskiej, a dokładnie: Wałbrzyskiej.  Krótko mówiąc: nasze pogranicze ma wielkie możliwości rozwoju turystyki; ze szlagierami turystyki sudeckiej pewnie nie mamy się co równać, ale i tak mamy do pokazania sporo. Wałbrzych to jedyne pow. 100 000 mieszkańców miasto w Polsce (czyli średnie/dawne wojewódzkie) o tak malowniczym położeniu. W mieście zachowane są wybitne zabytki techniki górniczej i ciekawe założenia urbanistyczne – dzielnice, zespoły zabudowy. A wszystko to jest otoczone mieszanym lasem, którym niemal całe miasto można obejść wokół, oczywiście górami, choć nie najwyższymi, za to łatwiejszymi na rower niż niejedno pasmo górskie Sudetów. Itp. itd.

Początek maja – Z grupami: 28.04 Skalní město adršpašské, 29.04 Książ, Palmiarnia, Stara Kopalnia, Muzeum Porcelany. Atrakcje odwiedzone na niedawno poszerzoną ofertę Explore Wałbrzych; myślę że wiedziona przeze mnie grupa z Kieleckiego była jedną z pierwszych, które z tej poszerzonej wersji Explore skorzystały. 30.04 Jelenia Góra – Pałac Paulinum, centrum miasta, Lubomierz, Zamek Czocha, 1.05 Świdnica – Kościół Pokoju, centrum miasta, Katedra św. Stanisława i Wacława. 2.05 Praha.

Ciąg dalszy nastąpi!

ZIEMIA WAŁBRZYSKA TURYSTYCZNĄ BRAMĄ DOLNEGO ŚLĄSKA DLA CZECHÓW

Wiele osób pomyśli że to mrzonka, a jednak – Wałbrzych mógłby i powinien stać się takim miejscem, które naszym południowym sąsiadom ma wiele do zaoferowania. Wiele jest przeszkód do pokonania, ale gdy się to uda, nasze miasto taką bramą się stanie. Wiele dobrego już  się oczywiście stało – od otwarcia granic po rozwój turystycznej infrastruktury i pozytywne zmiany w  wyglądzie miasta. Wiele spraw dzieje się zbyt wolno, inne przeżywają regres po chwili prosperity. Są też miejsca i obiekty niszczone wpływem czasu albo ludzkim błędem i przez to popadające w zapomnienie. Są też miejsca i obiekty przywracane do życia, ale bez zachowania pierwotnej wartości. Tracą tożsamość i stają się nijakie; one na pewno nie przyciągną uwagi tym bardziej, że mają (niestety!) silną konkurencję w wielu innych miejscach kraju.

Wiele obiektów trzeba koniecznie ocalić od zapomnienia i zachować w ich niepowtarzalnym charakterze. Miejsca wypromowane i znane stworzyć takimi, aby się do nich chętnie wracało a wzmocnić te, które turystów doczekać się nie mogą, choć są dla nich przygotowane. Mieszkańców miasta przekonać, że jest tego warte. Opowiedzieć o Wałbrzychu i jego okolicy, historii, jej ciekawych momentach i ludziach którzy ją tworzyli. To są ogólne uwagi, dotyczące możliwości napływu turystów z różnych miejsc Europy. Możliwości jest wiele a pracy dużo i to niemal dla każdego.

Co do szczegółów. Jest do pokonania kilka przeszkód. Niektóre wkrótce znikną, ale wiele spraw czeka. Jakie bariery pokonać?

  1. Komunikacyjną i geograficzną – gdy się spojrzy na mapę widać, że jesteśmy niemal dokładnie na linii Praga – Wrocław.  W ślad za tym nie biegnie jeszcze ważna komunikacyjna nić z obu stron granicy, ale i  to się zmienia, w okolicy trwają przecież różne inwestycje w infrastrukturę. Od nowa zaczynają istnieć połączenia komunikacji zbiorowej w ruchu transgranicznym, trzeba je  teraz porządnie zestawić a po namyśle (po naszej stronie) postawić w większym stopniu na kolej lub autobus. Jeżeli autobus – koniecznie dostosowany do przewozu rowerów przez większą część roku, a w zimie –  do przewozu nart. Z perspektywy większej części terytorium Republiki Czeskiej to właśnie przez Wałbrzych jest najbliżej do stolicy Dolnego Śląska a komunikacją zbiorową już teraz jest najszybciej. Bariera geograficzna i przyrodnicza właściwie nie istnieje, wręcz przeciwnie – wszystko nas z Czechami łączy. Wałbrzych i okolice znajdują się przecież w tych samych strukturach co bliskie nam pogranicze czeskie. Ta bliskość powinna  stać się podstawą do stworzenia międzynarodowego geoparku, wpisanego na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Wystarczy tylko chcieć docenić przyrodnicze walory tego zakątka.
  2. Historyczną. Ziemia Wałbrzyska i regiony leżące po czeskiej stronie mają wspólną historię gospodarczą związaną z wydobyciem surowców, trwającym tu przez niemal 700 lat do końca 20. wieku. Zostało po nim wiele pamiątek, które zasługują na ochronę i potraktowanie ich jako dziedzictwo kulturowe. Dolny Śląsk swój rozwój w przeszłości zawdzięczał górnictwu; gdzie opowiedzieć o nim turystom z Czech jeśli właśnie nie w Wałbrzychu? To samo dotyczy zabytków architektury – budowli sakralnych, zamkowych, obronnych, pałacowych. W Wałbrzychu i okolicach mamy cały przegląd budowli oraz stylów architektury, występujących na Dolnym Śląsku. Przed odwiedzinami zabytkowych szlagierów naszego województwa, turyści z Czech powinni mieć u nas dłuższy przystanek tym bardziej, że w samym Wałbrzychu znajdują się obiekty o najwyższej randze.
  3. Braku współpracy między zaangażowanymi w to instytucjami i osobami ze strony czeskiej i naszej. Tu akurat dzieje się wiele dobrego. Nawiązywane są różne formy współpracy i powstają różne inicjatywy, o których można się dowiedzieć między innymi tutaj i tu. O ile różne instytucje współpracę nawiązały, o tyle zaangażowanie pojedynczych ludzi ma przed sobą wielkie perspektywy. Wałbrzych i okolice budzą u Czechów coraz większe, lecz wciąż niewystarczające zainteresowanie, lub jest ono skierowane na pojedyncze obiekty. Bez pokazania walorów miasta przez samych Wałbrzyszan i mieszkańców okolicy, nadal będziemy przez Czechów niesłusznie pomijani. Przedtem trzeba pokonać jeszcze jedną barierę, czyli…
  4. Wizerunkową. Jest to okazja i czas dla ludzi aby przestali myśleć o Wałbrzychu źle i kojarzyć go z czernią, patologiami, brakiem perspektyw. Tu jest najwięcej pracy do wykonania i pewnie nie zawsze przyniesie ona spodziewane skutki, ale trudno się dziwić. Przez stulecia mówiło się o Wałbrzychu jako mieście górniczym a w ostatnich dziesięcioleciach doszły do tego epitety z kategorii kolorów (czarne), woni (wiadomo) i wyglądu (jeszcze gorzej), w tym niestety – świadomie albo nie – adresowane do tutejszych. Ze skutkami trzeba będzie mierzyć się jeszcze długo, ale próbować warto – jest przecież duża grupa ludzi przekonanych  o atrakcyjności miasta i okolicy.

Wałbrzychowi się to należy!

 

ZAKOŃCZENIE SEZONU 2017 – PRZED NAMI 2018

  • STYCZEŃ

Rok 2018 zaczął się. Chwilowo wyjazdów jest mniej, ale właśnie teraz jest chwila aby przygotować się na kolejne. Czas przejrzeć bagaż doświadczeń, pozbierać różne myśli i obrazy oraz uporządkować je, tworząc z tego nową mapę. Na niej pozaznaczam zakątki i pamiątki niesłusznie pomijane, osobliwości przyrody i miejsca tworzone rękoma i pomysłami ludzi zapomnianych.

To one tworzą krajobraz, rozmazany za szybą autokaru lub samochodu, pędzącego autostradą do miejsc centralnych, głównych, „koniecznych do zobaczenia” lub co najgorsze – „do zaliczenia”.

Tymczasem wystarczy zwolnić, aby to co rozmazane w pośpiechu zyskało kształt, pozwoliło się obejrzeć, dotknąć, zasmakować i docenić. Zwolnić, to znaczy odpocząć. Potem: pójść pieszo, przesiąść się na rower, a w zimie na biegówki. Oczywiście będzie potrzebna odrobina własnych sił, ale nie ma obawy! Gwarantowane, że im większa nasza ciekawość i więcej ciekawych miejsc na trasie, tym bardziej sił bardziej przybywa. Jeżeli chcemy siły oszczędzić, nic prostszego – zatrzymajmy się i rozejrzyjmy wokół. Gdzie się zatrzymać? Pokażę i podpowiem. Co widać? Jeszcze raz sprawdźmy na mojej mapie – tam jest to zaznaczone.

Na pewno nasz postój nie wypadnie przy autostradzie, na parkingu, przybył więc jeszcze jeden walor – jest spokojnie. Chyba że zatrzymaliśmy się na stacji, ciszę przetnie zgiełk przejeżdżającego pociągu, ale potem cisza znów wraca. Stacja oferuje niewygodę albo i gorzej?  No cóż, nie ma się co oszukiwać, takich jest dużo – polecam je miłośnikom komunikacyjnego hardcore’u. Wszystkim ceniącym sobie dojazd bez zbędnych emocji polecam rozkład jazdy, stworzony przeze mnie na każdą okazję. Po wypełnionej dobrym jadłem i napitkiem przerwie w podróży ruszamy dalej. Krajobraz zmienił się, linia horyzontu znaczy ślad przez kolejne, nieodkryte jeszcze zakątki. Tam poprowadzę – mam tą trasę zaznaczoną na swej mapie.

Na wspólne odkrywanie trasy – CESTY, zapraszam wszystkich

A TYMCZASEM – SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!

 

LITOMYŠL, PUNKEVNÍ JESKYNĚ, KOMPLEKS OSÓWKA,ZAMEK KSIĄŻ. PRZEWODNICTWO I PILOTAŻ GRUPY Z PIOTRKOWA TRYBUNALSKIEGO

Wybitne obiekty stały się celem mojego wyjazdu i przewodnictwa dużej grupy z centralnej Polski w połowie lipca tego roku.

Najpierw renesansowy zespół pałacowy w Litomyšli.

Walory historyczne i kulturowe zostały docenione w 1999 roku, gdy pałac wpisano na listę UNESCO. Renesans w tutejszym wydaniu rzeczywiście robi wrażenie a pobieżne przejrzenie szczegółów dekoracji sgraffitowej zajęłoby wiele dni.

Początki Litomyšli wiążą się z inicjatywą biskupa ołomunieckiego Jindřicha Zdika, który w połowie 12. wieku sprowadził tu premonstratensów i pozwolił wybudować klasztor na tzw. Górze Oliwnej. W tym miejscu znajduje się dziś zamek. Osada znajdująca się u stóp klasztoru, w połowie wieku 13. otrzymała od króla Přemysla II Otakara prawa miejskie. Pierwszy okres rozkwitu Litomyšl zawdzięcza rodowi Kostků z Postupic, lecz połowie wieku 16. Bohuš Kostka z Postupic za rebelię przeciw Ferdynandowi I Habsburgowi swoje dobra utracił. Litomyšl przeszła wówczas na Vratislava z Pernštejna, ówczesnego wybitnego męża stanu, magnata, mecenasa sztuki i męża pięknej arystokratki z Hiszpanii, Marii Manrique de Lara y Mendoza. Owocem tego małżeństwa była mądra i piękna (co najmniej jak mamusia) Polyxena z Lobkovic.

To właśnie Vratislav z Pernštejna był inicjatorem, budowy renesansowego pałacu – dziś obiektu na liście UNESCO. Pałac powstał właściwie w efekcie przebudowy dawnego zamku biskupiego i późniejszej siedziby Kostků z Postupic, w międzyczasie trawionej pożarami. Niestety żywioł bardzo często pustoszył miasto, aż wreszcie w całych Czechach zaczęto mówić – „pali się jak w Litomyšli!”.

W rękach rodu Pernštejnů LItomyšl pozostawała do połowy 18. wieku, odkupiona następnie przez Valdštejnů-Vartenberků, wreszcie w wieku 19 – Thurn-Taxisů.

2 marca 1824 roku w rodzinie zamkowego mistrza piwowarskiego urodził się Bedřich Smetana. Był jedenastym dziecięciem swojego taty i trzecim jego trzeciej żony. Rodzice zadbali o muzyczną edukację Bedřicha, od maleńkości grającego na skrzypcach. Mając 6 lat Bedřich po raz pierwszy wystąpił publicznie – to był początek jego artystycznej kariery, trwającej następne 53 lata. Rok później, 12 kwietnia 1884 Bedřich Smetana zmarł. Dzięki swemu dorobkowi zyskał miano ojca czeskiej muzyki.

Po Litomyšli podjechaliśmy do Moravského krasu, gdzie nastąpiły odwiedziny Punkevní Jeskyni – pieszo, łodziami i z obejrzeniem od strony dna Propasti Macocha.

Wreszcie dokonaliśmy powrotnego skoku do Polski; po noclegu w Dusznikach Zdroju następnego dnia przyszła kolej na zwiedzenie kompleksu Osówka oraz jako wisienki na torcie – Zamku Książ.

ZAMEK KSIĄŻ ZE SZKOŁĄ ŚREDNIĄ Z POZNANIA

Nieczęsto lub coraz rzadziej zdarza się, aby grupa przyjeżdżała do celu swej wycieczki komunikacją zbiorową. Tak było tym razem; odebrałem swoich wycieczkowych podopiecznych na dworcu Szczawienko, dokąd zresztą wróciliśmy… Ale po kilku godzinach sympatycznego zwiedzania Palmiarni, Zamku Książ i jego okolic.

ZAMEK KSIĄŻ ZAPRASZA ZIMĄ

Zamek Książ w białej scenerii jest szczególnie piękny. Zapraszam więc do zimowego odkrywania tej potężnej i tajemniczej budowli, teraz wyglądającej bajkowo! W okresie ferii zimowych Zamek jest czynny jak zazwyczaj, szczegóły znajdą Państwo na stronie internetowej obiektu.

Zima która na dobre zagościła w Sudetach, zachęca do wszelkiej zabawy na śniegu i nowych odkryć estetycznych. Te znajdą Państwo w Zamku Książ i jego okolicy, która tworzy jeden z najpiękniejszych krajobrazów Dolnego Śląska. Proszę się o tym przekonać samemu!