PRZEZ ČERNOSTUDNIČNÍ HŘBĚT

Czeska strona Gór Izerskich to potężny i zwarty granitowy płaskowyż znad którego piętrzą się samotne, zwieńczone skałami kopuły najwyższych wzniesień. Nie ma w Jizerských horach wyraźnie zaznaczonego grzbietu, tak jak po naszej stronie Grzbiet Wysoki i Kamienicki. Chociaż w obrębie tego olbrzymiego cielska występują nazwy „hřeben” lub „hřbět”, przede wszystkim jest to rozległa zafalowana i wysoko wzniesiona skalna powierzchnia, niemal w całości porośnięta lasem; w najwyższych partiach niepodzielnie króluje świerk, u podnóży drzewostan jest rozmaitszy. Jizerské hory pełne są przepastnych, ponurych i odległych zakątków. Często, gęsto i obficie padają tu deszcze i śniegi. Mnóstwo tu torfowisk, miejsc do których lepiej nie zachodzić, jeżeli nie chce się być wessanym przez topiel na zawsze. Tu, na torfowiskach ma swe źródła wiele rzek, w tym Izera / Jizera, od której nazwę wziął cały masyw górski. „Izera” to nazwa celtycka przejęta przez Słowian za pośrednictwem plemion germańskich, oznacza rzekę o bystrym nurcie (eis/ -ois/ -is: wartko, bystro).

Zróbmy jeszcze porządek z pojęciami „hřeben” i „hřbět”. Rozróżnienia takiego dokonuje geografia czeska, przy czym „hřeben” posiada wyższą rangę niż „hřbět”. Nie istnieje w Czechach taki twór topograficzny jak np. „hřbět Krkonos” / „Krkonošský hřbět”, lecz „hřeben Krkonoš” / „Krkonošský hřeben”, a ten dzieli się na poszczególne hřběty lub rozsochy. Zatem hřeben to całe pasmo górskie, długości kilkunastu – kilkudziesięciu kilometrów, ograniczone doliną rzeki / przełomem rzeki. Hřbět zaś to kilka gór, łączących się z sobą płytszymi czy głębszymi przełęczami, tworząc formację terenu o długości większej niż szerokość. Kilka hřbětů tworzy hřeben.

Co to takiego rozsocha? Je to hřbět probihající kolmo hlavnímu hřebeni, vybihající přiblížně jižním směrem. Czyli jest to forma terenu; grzbiet, biegnący na południe, prostopadle od grzbietu głównego. Jedną z Krkonošských rozsoch jest np. Grzbiet Lasocki oraz jego przedłużenia – Dlouhý hřeben i Rýchory.

Černostudnicní hřbět jest mocno odizolowany od reszty Jizerských hor i przez to jest dość „nieizerski” ale jednak ważny dla całego pasma a nawet szerszej okolicy i jej mieszkańców, bo właśnie tu, na górze Muchov ma swoją siedzibę legendarny Muhu – duch Gór Izerskich, opiekun gór i ludzi.

Tę właśnie tajemną okolicę z bardzo wolna przeszedłem w czwartek 10 lutego. Do podnóży grzbietu dotarłem Jizerskohorskou železnici. Siatka połączeń tej komunikacyjnej inicjatywy obejmuje od niedawna Szklarską Porębę, dzięki czemu można się stąd dostać bez przesiadki do Liberce. Wysiadłszy w którejś miejscowości po drodze, można odwiedzić jeden z wielu turystycznych celów a wędrówkę zwieńczyć zdobyciem jednej z dwunastu izerskich wież widokowych. Mnie dziś nie tyle było w głowie.

W zimie poszczególne stacje Jizerskohorské železnici to oczywiście punkty węzłowe narciarskich tras biegowych. Powinienem teraz podróżować z tłumem narciarzy, sam powinienem być jednym z nich, ale obserwując prognozy pogody na dziś (czy zresztą wszelkie inne pro- lub postgnozy na wczoraj i jutro), wyprawy narciarskiej nie powziąłem. I chyba słusznie, bo jeżeli w Jakuszycach leży coś, co jeszcze śnieg przypomina a jest koloru szarego, niżej nie ma go wcale albo leży jakaś skorupa. Narciarzy też nie ma a pociągiem podróżują zakatarzeni dorośli z zakatarzonymi dziećmi.

Rozpocząłem w Jabloneckých Pasekach skąd stromo wyszedłem na widokowe łąki powyżej Nové Vsi nad Nisou, miejscowości w pobliżu której ma swoje źródła Nysa Łużycka. Z Nové Vsi bardzo mozolnie przestępując z nogi na nogę, wyszedłem po długim czasie na Černou Studnice, gdzie oczywiście wszedłem na wieżę widokową. Mimo marności pogody wzrokiem sięgnąłem obszaru od Karkonoszy po Bezděz i od Gór Łużyckich po Zvičinu. Potem powędrowałem przed siebie aż po niezwyczajnie długim czasie wszedłem na zwieńczony potężnymi skalnymi blokami Muchov. Słusznie Muhu wybrał sobie to miejsce na siedzibę – wspaniałą, trudno dostępną i skalistą. Widać stąd szeroką okolicę po najwyższe partie Jizerských hor, choć z wyjątkiem Smrku [1124] – najwyższego szczytu całego pasma. Tam, na dalekim Smrku Muhu również lubi przebywać – co nie dziwi, a o czym świadczy wyciosany z drewna jego wizerunek; każdy kto odwiedza górę, powinien wiedzieć kto tam rządzi.

Szczyt Muchova jest zabudowany jakimś masztem – anteną. Możliwe że za jej pomocą Muhu w razie potrzeby komunikuje się z Krakonošem – duchem Karkonoszy lub Rampušakem – duchem Gór Orlickich.

Wejście do siedziby Muhu jest zawalone głazami, których na Muchově jest wielkie mnóstwo, dlatego oczywiście nie wiadomo dokładnie gdzie znajduje się skalna pieczara, zamieszkała przez izerskiego ducha. Kimże on właściwie jest i skąd się tu wziął? Dowiadujemy się o tym z legendy

Dziś ja Muhu nie spotkałem, chyba że w zapachu lasu i podmuchach wiatru. Nic dziwnego – nie będzie się przecież fatygował duch izerski bez powodu!

Na koniec, przed zejściem do Tanvaldu odwiedziłem Terezinku – kamienny punkt widokowy, noszący nazwę od imienia Teresy – żony Johana Mayera, w połowie XIX wieku właściciela jednego z tanvaldskich zakładów włókienniczych, który tak raczył uczcić swą kochaną żonę.

Rozejrzawszy się po okolicy zszedłem wkrótce do Tanvaldu, skąd po dłuższej chwili odjechałem z powrotem do Szklarskiej Poręby i do swego miasta. O, u nas Muhu miałby wiele do zrobienia!