KARKONOSKA WIOSNA

…Wygląda nieco inaczej niż w innych częściach Sudetów choćby dlatego, że tu, w Karkonoszach… jeszcze nie wszędzie wygląda. Do wielu miejsc tu jeszcze nie zawitała. Oczywiście w większości Sudetów wspomnienie zimy, nie licząc tego skromnego , raczej się nie zachowało. Trudno się dziwić – wszyscy czekają na słońce, ciepło i kolejne cuda jakie towarzyszą wiosennym rozkwitom. Póki co wiosna swe cuda bardzo oszczędnie miarkuje; nie jest jakaś szczególnie ciepła, deszczem też nie darzy, ale za to jest (jak dotąd) słoneczna.

Korzystając z tych okoliczności, w Poniedziałek Wielkanocny Dorotka i ja wybraliśmy się w Karkonosze wschodnie, konkretnie Rýchory. Jest to przedłużenie Grzbietu Lasockiego, przy tym jedna z kilku (jak to się nazywa w fizjografii czeskiej) Krkonošských rozsoch (grzbietu prostopadłego do głównego grzbietu Karkonoszy).

Rýchory to pogodowa osobliwość. Tu ładnie jest nawet wtedy, gdy jest paskudnie. Właśnie w taki czas szczególnie wskazana jest wędrówka na najwyższe wzniesienie Rýchor – Dvorský les . W deszczu i we mgle ów Dvorský les, porośnięty gęstwiną powykręcanych buków, pozbawiony dalekich widoków, staje się tajemny i najbardziej ekscytujący.

Gdy pogoda jest słoneczna (jak teraz), z Rýchorských grzbietowych łąk pięknie widać Sudety Środkowe i najwyższe partie Karkonoszy, od tej strony dyskretnie schowane za kulisami Dlouhého hřebene, Černé i Růžové hory. Tam właśnie, wysoko nad nami i nieco z tyłu, zima trwa w najlepsze. Wprawdzie Śnieżka nosi już ślady wiosennej opalenizny, ale sąsiedni olbrzym – Studniční hora i jej okolice są niemal zupełnie białe. Według wszelkich zwiastunów będzie tak do końca pierwszej dekady maja, co (patrząc jak szybko kończyły się poprzednie zimy) wydaje się ewenementem. Piękny wynik: zima 2018/19 w Karkonoszach trwać będzie solidnych 7 miesięcy!

Naszej dzisiejszej wędrówce oprócz słońca towarzyszy solidny wiatr, niosący północne chłody. Zacisze odnajdujemy w Horních Albeřicích – miejscowości od średniowiecza do wieku 19. znanej z wydobycia wapienia, w nimże rozwinęły się jaskinie, odkryte i przebadane w latach 70 wieku poprzedniego. Nazwy „wapienne” noszą też przybytki turystyki; w jednym z nich (właściwie jedynym dziś otwartym) spędziliśmy dłuższą chwilę przed odwiedzinami Lysečinské skalní jehly (patrz foto). Po nich z powrotem wspięliśmy się na grzbiet, mając ochotę chwilę posiedzieć w Rýchorské boudě. Niestety, z powodów zdrowotnych (jak napisała pani boudářka) chata i gospoda są czynne tylko w piątek, sobotę i niedzielę w godz. 10 – 16.00. Gdyby ktoś potrzebował takiej informacji to ją niniejszym podaję – również niestety.

Kilka godzin później powróciliśmy do Niedamirowa – miejscowości, owszem, położonej u stóp Karkonoszy, ale w miejscu odległym: niedaleko „rogu granic” (wł. Rohu hranic), dzięki temu – miejscowości nie tłumnej ale i nie odludnej. Tutejsi są, a w dzień taki jak dziś szczególnie zaznaczają swoje istnienie, zwłaszcza jeśli są facetami lat ok. 35 umiejącymi gęsto rzucać bluzgami – na szczęście na siebie nawzajem, gdy właśnie jeden na drugiego wylał całą michę wody. Zwyczaje wielkanocne tu się kultywuje co widać. Po czeskiej stronie tego dziś nie widzieliśmy, pewnie dlatego że w ogóle mało ludzi tam spotkaliśmy a już na pewno miejscowych. Tym bardziej nie spotkaliśmy chłopaków w różnym wieku, którzy by pomlázkami zaczepiali dziewczyny, wołając przy tym:

hody, hody, doprovody

dejte vejce malovaný

nedate-li malovaný, dejte aspoň bílý

slepička vám snese jiný!

Pięknej wiosny i cudów wszystkim życzę!

pamiątki po zanikłych miejscowościach
wysoko w górach zima trwa
Lysečinská skální jehla
z Rýchor ku Studniční hoře i Śnieżce
Góry Wałbrzyskie z Karkonoszy wschodnich
stary drogowskaz u Rýchorské boudy
pamiątki po górnictwie węgla między Karkonoszami a śródsudeciem
Św. Jan Nepomucki u stóp Ukrzyżowania. Interesująca grupa figuralna w okolicy Niedamirowa