LEGENDA O MUHU

Od pradawna Karkonosze i odległe stąd Góry Orlickie miały swych opiekunów – Krakonoše i Rampušaka. Zaś Góry Izerskie długo nie miały swego opiekuna, dobrego ducha – chroniącego je i czuwającego nad tym aby ludzie byli szczęśliwi, pracowali, mnożyli się i umierali a nie czynili sobie żadnych przykrości z powodu swych wiarołomności i żądz. Żyli tak jak każą odwieczne prawa mądrej przyrody.

Pewnego razu spotkali się więc Krakonoš z Rampušakem dumając co uczynić, aby Góry Izerskie miały również swego mądrego opiekuna. Najpierw jednak przez czas długi poszukiwali przyszłej godnej siedziby dla swego nowego druha – ducha. Przepatrzyli zatem izerskie góry, łąki, lasy i skały: od Oldříchovského sedla po Smrk, od Kamienicy po Černou Studnice i po dolinę Izery, gdzie wpływa do niej żywiołowy Žernovnik. Wreszcie stanęli na dzisiejszym Muchově, wonczas jeszcze bezimiennym. Spojrzeli na siebie i rzekli „Tak, to jest to miejsce! Widok jest stąd szeroki, daleki, panować się stąd będzie nad wszystkimi górami, łąkami, lasami i skałami. A i widać stąd mnóstwo siedzib ludzi – stworzeń wiarołomnych i pożądliwych… Tak, stąd będzie można zaprowadzać porządek między nimi! Rampušak, młodszy wszakże od swego druha Krakonoše, zgodził się z tym co ów wyprawił. I tak Krakonoš – pan i opiekun wszelkiego górskiego duchostwa mógł przystąpić do swego kolejnego dzieła – stworzenia ducha Gór Izerskich.

Gdy Karkonoš rozpoczął co postanowili obaj, nad okolicę nadciągnęła gęsta mgła i począł dąć tęgi wicher aż stał się prawdziwą wichurą. Od niej zatrzęsły się skaliska, łamiąc się i krusząc, góry i doliny zakolebały się w swych podstawach. Myślałby kto, że to rzesze podziemnych olbrzymów przebudziły się by na nowo rozgarniać kamienne swe łoże w poszukiwaniu jakiegoś nowego skarbu…

W tym okamgnieniu u stóp Krakonoše i Rampušaka otwarła się głęboka pieczara a w jej głębi obaj szlachetni duchowie ujrzeli kogoś dziwnego, nigdy nie widzianego. Postać owa zmieniała swój kształt niczym mgła pełznąca doliną a i sama była półprzezroczysta jako mgła, odziana w wiotką szatę poświatę, zdobioną rzędem błyszczących guzików z izerskiego szafiru. Z twarzy nieznanego odczytać by można całą historię tej krainy, jej światłe i mroczne epizody, wszystkie cisze i burze. Wyróżniały się w niej wielkie oczy o kolorze toni jezior, jakie dziś rozlewają się w Josefově Dole czy Souši. Olbrzymie dłonie tej postaci podobne były raczej do korzeni buka, którego żaden wiatr nie przemoże. Tymi dłońmi gdy duch dotknął skały, czuł najmniejsze drgnienie, wywołane chciwością ludzką choćby w najdalszych krańcach ziemi. Nie mogło ujść jego uwadze żadne zachłanne ludzkie wyzyskanie skalnych skarbów! Powietrze wokół nieznajomego pachniało żywicą i jodłowym igliwiem a wypełniał je szum niczym korony drzew na wietrze lub nurt rzeki rozbijającej się o głazy.

Gdy obaj szlachetni duchowie przeniknęli wzrokiem tego, którego stworzyli, zwrócił się Krakonoš do stwora słowami: „Czuwaj, aby lud tutejszy był pracowity i sprawiedliwy, ubogich nie krzywdził, żył w miłości, niesprawiedliwość przykładnie karał, o łąki, pola i lasy dbał! Ażebyś mógł z bliska obserwować jak lud żyje i postępuje, będziesz mógł, jako teraz, przybierać rozmaite postacie a w razie potrzeby staniesz się niewidzialny…”

Krakonoš i Rampušak radzi ze swojego dzieła, już chcieli pożegnać się z nowym duchem i posłać go do jego zielonego królestwa, gdy wtem Rampušak – dobry duch Gór Orlickich zawołał: „Krakonoše, zapomnieliśmy o czymś! A cóż to takiego?? Zdziwił się Krakonoš. No jakże, nie daliśmy imienia swemu nowemu przyjacielowi! Masz rację… całkiem o tym zapomniałem – odrzekł najstarszy duch.

Była już ciemna, cicha i spokojna noc, a odkądś z Černostudničního hřbětu sowa zaczęła pohukiwać swe przeciągłe „muhuuuu!!”

Co ty na to Rampušaku, gdybyśmy swego nowego przyjaciela nazwali Muhu? Zapytał Krakonoš. Obaj duchowie przytaknęli. I tak nad Izerami czuwa od tamtej pory Muhu z Muchova.

powrót