ROK 2001 – 2010

2.06.2001, z młodzieżą na Poizerzu. Rowerowy objazd Łużyc Górnych – krainy zachowanych szczątkowo wygasłych wulkanów i domów przysłupowych. Twory przyrody nieożywionej, od momentu swojego powstania (25-30 mln lat temu), po pełnym rozwoju i wygaśnięciu są siłami tejże natury stopniowo niszczone. Malownicze twory kultury, od momentu swojego powstania (koniec wieku 18. / wiek 19.) są niszczone brakiem kultury. Sporo ich jeszcze pozostało, są charakterystyczne dla pogranicza polsko – czesko – niemieckiego, ale jeżeli nie zostanie podjęta żmudna i kosztowna akcja ich ratowania, domy przysłupowe zanikną.

Tą niedocenianą i bardzo ciekawą okolicę objechałem rowerowo z sześcioosobową grupką zapaleńców z V Liceum w Wałbrzychu. Serca do jazdy chłopakom nie zabrakło, choć rowery im się po drodze kończyły. Szczególnie Jasiowi, który po drodze chyba z pięć razy łatał jedną dziurę w dętce i jej w końcu nie załatał. Ostatnią prostą z Sulikowa do Lubania pokonał na kapciu z przodu, niszcząc przy okazji o dziurawy asfalt piękny aluminiowy Mavic. Karolowi odpadła stópka pedała i pół trasy pokonał kręcąc tylko jednym… Udało się.

Mapa poniżej. Trasa otwiera się po kliknięciu okienka „Zobrazit na Mapy.cz” znajdującego się u dołu po lewej stronie.

http://

6.07.2001, początek wakacji w dolinie Dzikiej Orlicy. Wspaniała, choć nie za długa trasa, okolica piękna, warta nie pierwszych i ostatnich odwiedzin.

http://

25.08.2001, pętla pokaczawska. Pierwsze rowerowe zdobycie Poręby i Radzimowic, dokonane razem z bratem lat niespełna 16, któremu z tego miejsca gratuluję wytrwałości w pokonywaniu wielu przeszkód.

http://

29.08.2001 Orlické hory, Kladská kotlina, Hanušovická vrchovina. Bardzo rozmaita przejażdżka od Międzylesia po Štíty i od Suchého vrchu po Mariánský kopec. Walory okolicy musieliśmy obydwaj, czyli Rafał i ja, przeważnie sobie wyobrażać z powodu gęstej mgły, która nam szczęśliwie oszczędziła deszczu.

http://

23.08.2002, wschodnia strona Przedgórza Sudeckiego z Dorotką. Spokojna okolica, bardzo schludne miejscowości na zupełnym uboczu i z rewelacyjnymi widokami Rychlebských hor. Nic tylko wsiąść z rowerem do pociągu, podjechać do Paczkowa, Otmuchowa itd. i stamtąd ruszyć przed siebie. Pomysł jest prosty ale jak tak dalej pójdzie, będzie niemożliwy do wykonania bo kolejowa magistrala podsudecka powoli przestaje być kolejowa.

http:// 

20.09.2002, z młodzieżą V LO w Wałbrzychu na 42 Zlot Turystów na Wielkiej Sowie z okazji Światowego Dnia Turystyki. Dobrze że są dziewczyny i chłopacy, mający chęć na rowerowe eskapady. Tym bardziej to cieszy, że cel – Wielka Sowa nie jest dla cyklistów najłatwiejsza.

Przy okazji warto wspomnieć, że w historii Zlotu Turystów na Wielkiej Sowie, organizowanych przez wałbrzyski oddział PTTK jesteśmy jedyną ekipą rowerową, jaka kiedykolwiek w ten sposób wzięła udział w tej imprezie.

http://

26.04.2003, z młodzieżą V LO w Wałbrzychu, Pogórzem Izerskim i Kaczawskim. Najpierw odwiedziliśmy wiekowy cis w Henrykowie Lubańskim a potem obok pocztowego słupa milowego i przez ruiny zamku Podskale zjechaliśmy w dolinę Bobru do Lwówka Śląskiego.

http://

12.07.2003, Pogórze Bolkowsko Wałbrzyskie a przy okazji żurek w chlebie i odwiedziny zawsze sympatycznej okolicy Jeziora Bystrzyckiego.

http://

6.08.2003, rowerowy trawers Krkonoš i zjazd w Kotlinę Jeleniogórską. Wzloty, upadki i najstromszy asflat w Polsce – tym razem z góry.

http://

20.09.2003, ponieważ myślałem i przeczuwałem że jestem niezdrów, zrobiłem sobie próbę wysiłkową po Sudetach Zachodnich. Przeczucia mnie na szczęście zawiodły, próba raczej wypadła pomyślnie.

 

 

 

 

 

28.05.2004, przejazd do Wałbrzycha po uroczystym otwarciu tras rowerowych w okolicach Sulikowa. Przy tej okazji miałem przyjemność przedstawić wykład na tematSport i turystyka a ekologia i zdrowie.

W imprezie wzięła udział liczna ekipa z Frýdlantu, która razem ze mną odkrywała nowe rowerowe walory Poizerza. Oby więcej takich spotkań po jednej czy drugiej stronie zacierającej się granicy!

http://

30.06.2005, granicą św. Jana (obszerniejsza relacja stamtąd). Przejazd szlakami rowerowymi, których autor / pomysłodawca przebył palcem po mapie, ale nigdy nie przejechał na rowerze. Gdyby faktycznie człowiek odpowiedzialny za ten szlak zrobiłby jakieś rozpoznanie terenu… Szlak wiedzie wprost przez pole obsiane rzepakiem. Owszem w tym roku. Co będzie za rok trudno powiedzieć, jeżeli w ramach płodozmianu będzie tam zasiane co innego.

PS. Rok 2011, na mapie: Okolice Wrocławia, cz. południowa wyd. Plan (mapa aktualizowana w terenie), rowerowy szlak niebieski między Starczówkiem a Osiną Wielką poprowadzony jest obok tego właśnie kamienia granicznego. Przyznaję – od 2005 roku mnie tam nie było. Może przez te 6 lat wytyczono tamtędy jakiś dukt, albo błąd jest powielany i szlak nadal prowadzi przez pole orne.

http://

10.06.2006, obszerne koło wokół Świdnicy w towarzystwie Tomka i Michała. Liczne zdobycze krajoznawcze, jedynie słuszne towarzystwo, trasa daleka, pogoda ładna. Wszystko zagrało.

http://

20.08.2006, do środkowego nadodrza

http://

26-27.08.2006, Jizerské hory, czyli – nie zawsze trzeba po szerokim świecie szukać tego, co jest bardzo blisko. To wniosek, mało oryginalny a płynący z tegorocznych wakacji. Każde służą do odpoczynku, niestety niekiedy poszukiwanego zbyt szybko albo na siłę. To niczemu nie służy; lepiej chyba trochę odczekać a potem zabrać się, choćby na krótko w ten zakątek zachodnich Sudetów – rowerem idealny.

http://

http://

12.03.2007, Kuźnicka Góra i okolice Wałbrzycha na początek wiosny

http://

19.05.2007, rozwinięcie poprzedniej trasy, z dwojgiem dziewcząt ze swojej klasy (II C, IV LO w Wałbrzychu). Skład zapowiadał się liczniejszy, ale dobrze że chociaż dwie dziewczyny podjęły się tej przejażdżki wokół Wałbrzycha, zakończonej ogniskiem w dolinie Czyżynki u stóp zamku Cisy. Właściwie nasza cyklotrasa zakończyła się w Szczawnie Zdroju, dokąd dwie bohaterki dzisiejszego dnia a więc Agnieszka i Agata, dojechały ledwo. Że przetrwały, tym bardziej były z siebie dumne, choć nie od razu dały to poznać po sobie.

http://

22.06.2007, Trawers Gór Kruczych i mozolna przeprawa Závorou. Góry Krucze – południkowy odcinek pasma Gór Kamiennych wydaje się rowerowym rajem. Tutejsze dukty mają dość dobrą nawierzchnię (na MTB bez problemu, na rowerze trekingowym człowiek też da sobie radę) i tworzą gęstą sieć trawersów wężowo wijących się po stromych stokach gór. Owocem wysiłku będzie dotarcie do jednego z wielu rozdroży lub na urozmaicony lecz pozbawiony widoków grzbiet Gór Kruczych. Chyba że udamy się na Kruczy Kamień, skąd nasz wzrok sięgnie Bramy Lubawskiej i wschodnich Karkonoszy.

http://

14.07.2007, skrajem Borów Dolnośląskich i przez Stawy Przemkowskie do przepięknego Bytomia Odrzańskiego

http://

2-3.07.2007, środek wakacji w środkowych Sudetach

http://

http://

18-19.07.2007, Jizerské hory z Dorotką. Dystans nie był może zbyt długi, ale trochę dał do wiwatu. Przerwa obiadowa w Chatce Górzystów – smakowita i w miarę bez kolejki do okienka.

http://

1-2.05.2, majówka w Górach Kaczawskich z Michałem. W Kaczawach wiosna, a w Karkonoszach, których widok towarzyszył nam niemal cała drogę – zima. Tu biel kwitnących drzew owocowych, tam biel śniegu. Nasza trasa – kwietna i słoneczna, choć na początku się na to nie zanosiło gdy pierwszego dnia kapło trochę deszczu.

http://

http://

10.05.2008, na rowerze (i przez chwilę obok niego) na gołoborze pod Skalnikiem. Trasa wraz z Markiem vel Władziem, któremu dętka przebiła się dwakroć gdzieś w lesie. Niestety nie pomogłem Koledze… a już na pewno nie tym, że i moja zapasowa dętka była dziurawa. Wobec tego Władziu zszedł ze Skalnika pieszo, a ja naszą wspólną wycieczkę dokończyłem za niego i siebie – wjazdem na Okraj. Potem do Janowic już było z górki. Wycieczka dokończona, ja wykończony. Chociaż nie, nie było tak źle 😉

http://

31.05.2008, do Wrocławia obrzeżami Masywu Ślęży.

http://

28.06.2008, znów Góry Izerskie, tym razem od północnej strony

http://

24.08.2008, trawers Gór Sowich z Ząbkowic Śląskich

http://

28.08.2008, Przedgórze Paczkowskie i Žulovská pahorkatina. Po pierwsze – póki tam jeszcze można się dostać koleją na jeden dzień. Po drugie – oby to była zapowiedź jakiejś porządnej trasy we wschodnie Sudety po naszej i czeskiej stronie!

http://

11.10.2008, złota jesień we Wzgórzach Trzebnickich i nad Baryczą z Urazu.

http://

25.04.2009, do źródeł Kaczawy przez Porębę

http://

13-17.07.2009, POGÓRZE PRZEMYSKIE, z Miśkiem

Rowerowa pięciodniówka przez zanikłe wsie, malownicze przełomy Sanu i Wiaru w poszukiwaniu drewnianych kościółków i cerkwi w tym – wyjątkowych w charakterze i architekturze cerkwi obronnych. Klimaty bieszczadzkie nieco gdzie indziej.

1 dzień: Łańcut – Bełwin

http://

2 dzień: Bełwin – Kalwaria Pacławska

http://

3 dzień: Kalwaria – Lesko

http://

4 dzień: Pętla lesko – sanocka

http://

5 dzień: Lesko – Przemyśl

http://

9.05.2010, Pętla Śnieżnicko – Bialska z Miśkiem i Staszkiem

http://

7 – 14.08.2010, Z dziećmi przez Suwalszczyznę, wspólne odkrywanie tej pięknej krainy, kąpiele słoneczne, jeziorne, odwiedziny wyjątkowych zakątków przyrody i kultury.

PĘTLA WOKÓŁ JEZIOR: JACZNO,HAŃCZA

http://

NAD JEZIORO POBŁĘDZIE

http://

TURTUL,WODZIŁKI

http://

NAD JEZIORO DZIADÓWEK I JEGLINISZKI

http://