RUMUNIA – DOJAZD PRZEZ PARDUBICE I WIEDEŃ

Na tegoroczne wakacje również obiecaliśmy sobie Rumunię i tę obietnicę sobie spełniliśmy.

Rok temu jechaliśmy przez Zakarpacie, tym razem przez Czechy, Austrię i Węgry (te ostatnie w środku nocy). Jak wówczas tak i teraz – komunikacją zbiorową i autostopową, na której w Rumunii znów się nie zawiedliśmy.

U naszych południowych sąsiadów dłuższy postój – przesiadkę zrobiliśmy w Pardubicach mając wreszcie czas na zwiedzenie miasta z centrum o obliczu przeważnie gotycko – renesansowym, choć i neorenesansu nie brak – weźmy tutejszy ratusz. Oblicze Pardubic kształtowało się przez stulecia, ale najważniejszy bodaj był wiek XVI, gdy ród Pernštejnů przebudował małe dotąd i prowincjonalne miasteczko w porządną rodową rezydencję. Z tego okresu pochodzą między innymi fortyfikacje miejskie i zamek. Jaki był rodowód  Pernštejnů, o tym słówko w galerii.

Następnego dnia rano opuściliśmy Pardubice i dłuższy czas, do kolejnej przesiadki, poświęciliśmy odwiedzinom Wiednia. Dłuższy czas był i tak za krótki, aby kolejny raz przyjrzeć się naddunajskiej metropolii. Do tego musieliśmy przeczekiwać potężną ulewę jaka nas zastała na Schwarzenbergplatz. Miejsce jest znane z pomnika Eduarda Suessa (1831 – 1914), wybitnego geologa – tektonika, który jako pierwszy uważał że istniał ląd, nazwany przezeń Gondwaną. Tak naprawdę większość ludzi nie przykłada do tego większej miary i kojarzy Schwarzenbergplatz z pomnikiem żołnierzy radzieckich…

Jeśli Wiedeń to i kawa! Taką też pauzę na zwiedzanie miasta zrobiliśmy a dokończyliśmy wizytą pod domem Hundertwassera. Mieszkać w nim to pewnie skarb, ale i kłopot. Dzień w dzień pod domem wystają tłumy, chętne ujrzeć to ekologiczne cudo architektury. Wszyscy robią zdjęcia, każdy chce zajrzeć wszędzie, żadnego tu spokoju nie ma.

Około 19.00 z nowego wiedeńskiego dworca głównego odjechała „Dacia”. Nie samochód lecz pociąg, jadący bezpośrednio do Bukaresztu. Spędziliśmy w niej… w nim kolejne godziny, aż następnego dnia rano w Devie przywitaliśmy Rumunię!

Niebo zwiastowało deszcz…