O ZAŁOŻENIU TWIERDZY DEVA W RUMUNII

Według smutnej legendy budowę zlecono Kelemenowi i jego dwunastu murarzom, oferując im za to górę kosztowności. Z powodu wielkiej stromizny wzgórza na którym miał stanąć zamek, kiedy tylko dokańczano jeden z odcinków murów, one natychmiast obracały się w niwecz. Ekipę goniły terminy… Wyszło wtedy na jaw, że nad przyszłym zamkiem wisi klątwa: nie powstanie on dopóty, dopóki w składzie zaprawy cementowej nie znajdą się… spopielone zwłoki żony jednego z murarzy, która pierwsza odwiedzi nieszczęsny plac budowy. Gdy rzecz doszła do murarzy, ostrzegli oni swe małżonki, aby nie wchodziły na wzgórze. Kelemen nie zdążył z ostrzeżeniem, zanim jego piękna żona (o nieznanym imieniu), przyniosła murarzom posiłek po ich ciężkiej pracy. Nie okiełznał swych dwunastu pomagierów; Kelemenową żonę schwytali, zamordowali i spopielili… Zamek udało się wystawić, murarze zostali obsypani bogactwem.

Nieszczęsny Kelemen wrócił do domu opowiadając swemu synowi co się wydarzyło. Młodzieniec poszedł na zamek pożegnać się z matką – pozostał przy niej na zawsze…

Dalsze losy dwunastu złoczyńców nie były dla nich szczęśliwe – opuścili ich wszyscy ludzie, obawiając się tego, do czego byli zdolni dla zdobycia fortuny. Nie wpuszczono ich do żadnego miasta ani wsi; co z tego że bogaci jak nikomu nie potrzebni a nawet budzący postrach. Pomarli gdzieś w zapomnieniu. Być może odbiciem legendy był los dyktatora Ceaușescu który też budował niszcząc najpierw życiorysy i dzieła. Jak skończył wiadomo.

Co działo się z Kelemenem, nie wiemy nic pewnego. Być może po odpokutowaniu swego życiowego błędu, pod zmienionym imieniem zasłużył się jako budowniczy niejednego wspaniałego zamku na obszarze Transylwanii a dzięki swej pracy doczekał się bogactwa i uznania.

powrót do wpisu