Archiwa tagu: SUDETY

WIOSNA ŚRÓDSUDECKA W RÓŻNYCH ODSŁONACH

Na tutejszych łamach wiośnie poświęciłem nieco uwagi wcześniej ale myślę, że tematu nigdy dość, ponieważ nigdy dość przyrody budzącej się do życia. Zatem po raz kolejny – fotoodsłony tej pory roku w Sudetach Środkowych ale też na Pogórzu Kaczawskim

ROWEREM W DOLINĘ LESKU
GÓRY KAMIENNE I DALEKIE KARKONOSZE Z SUCHAWY
GRZBIET JATEK NAD MIEROSZOWEM
GRZBIET JATEK NAD MIEROSZOWEM
SKAŁKI NA GRZBIECIE WŁOSTOWEJ
BUKI POD TURZYNĄ
RUINY ZAMKU WODNEGO W CZARNYM BORZE
OKOLICE GRZĘD I CZARNEGO BORU Z RUIN ZAMKU KONRADÓW
KAMIENNY STÓŁ SĘDZIOWSKI W KOCHANOWIE
KARKONOSZE Z KOTLINY KRZESZOWSKIEJ
POCYSTERSKI ZESPÓŁ KOŚCIELNO KLASZTORNY W KRZESZOWIE
GÓRY WAŁBRZYSKIE Z CZARNEGO LASU
POGÓRZE BOLKOWSKO WAŁBRZYSKIE W OKOLICACH MODLISZOWA
POGÓRZE BOLKOWSKO WAŁBRZYSKIE W OKOLICACH LUBIECHOWA
GÓRY KAMIENNE I WAŁBRZYSKIE Z KOSTRZYNY
TRZY STRUGI
GÓRY SOWIE ZNAD JEDLINY ZDROJU
BOROWA Z OKOLIC ZAMKU KSIĄŻ
BUCZYNA NA NIEDŹWIADKACH, NIEMAL W SAMYM CENTRUM WAŁBRZYCHA
ŚWIERZAWA – KOŚCIÓŁ ŚW. JANA I ŚW. KATARZYNY
DRZEWO ŻYCIA W PORTALU KOŚCIOŁA ŚW. JANA I ŚW. KATARZYNY
KANAŁ MŁYŃSKI W SĘDZISZOWEJ U STÓP WIELISŁAWKI
ORGANY WIELISŁAWSKIE
POGÓRZE KACZAWSKIE I NIZINA ŚLĄSKO – ŁUŻYCKA Z ZAWADNEJ
ORGANY WIELISŁAWSKIE
POGÓRZE KACZAWSKIE Z ZAWADNEJ
GÓRY KACZAWSKIE I KARKONOSZE Z OKOLIC GOZDNA

OKOŁO PRZESILENIA ZIMOWEGO

Moja nieobecność tutaj sięgła już niemal połowy roku. Dzieją się sprawy rozmaite i jeszcze krótki czas temu, jak to się mówi u naszych południowych sąsiadów – nepředstavitelné. Może kiedy indziej o nich; wiele rzeczy musi się převekslovat aby była osiągnięta ich właściwa kolej. Teraz korzystam z mnie podarowanego (a właściwie zasłużonego) czasu, który zbiegł się z Oczekiwaniem. Starając się nieudolnie temu poświęcić, wracam czas od czasu do obserwacji tego, co dzieje się między Przyrodą a człowiekiem

Jeszcze kilka dni i mieszkańcy Ziemi na północ od Zwrotnika Raka będą się cieszyć dniem coraz dłuższym – o minuty. Z końcem marca dzień przemoże noc, która aż dotąd będzie odeń dłuższa.

A więc zima, która póki co, czyli bardzo późną jesienią, żadnych wyraźnych zwiastunów nie ma. Pora roku jest nieokreślona, ale jak ktoś potrzebuje określenia, może obecny czas nazwać przedzimiem. W Przyrodzie przeważają szarości wpadające w mrok. Jest jednak niemożliwe, aby w naszych okolicznościach cywilizacji zaznać w nocy mrok absolutny. Noc mająca służyć zapadnięciu w ciemności, choćby była najdłuższa (jak teraz), zawsze jest czymś niepotrzebnie sztucznie rozjaśniona, o czym najlepiej wiedzą (o ile im nie jest wszystko jedno) mieszkańcy miast, okolic zakładów przemysłowych, kolorowych centrów uciechy i zakupu, itd. Dziś, żeby taki jak największy mrok przeżyć, trzeba się wybrać w naprawdę głębokie odludzie, albo do wyznaczonych rezerwatów chroniących noc – parków ciemnego nieba. No oczywiście, albo zaciągnąć na oknach gęste zasłony.

ŚNIEŻNA ZIMA 2018 / 2019

W ostatnich latach zimy przeważnie pozbawione były swojego głównego waloru, dlatego warto wspomnieć że obecna zima śniegu była pełna i to nawet na niższych wysokościach, gdzie go zazwyczaj nie ma. Co w tym szczególnego? A jednak! Ostatnia porządna zima w Polsce nastała na przełomie 2012/2013, gdy śnieg pokrył cały kraj od początku grudnia do 1 dekady kwietnia, w tym czasie wytapiając się na +/- 3 tygodnie. Wcześniej podobna zima nastąpiła w sezonie 2005/2006 – śnieg niemal nieprzerwanie leżał w kraju od połowy grudnia do ostatnich dni marca.

Od roku 2013 do teraz zimy były bardzo mało śnieżne. Przez 6 lat niektórzy zapomnieli jak śnieg wygląda, dzieci urodzone w tych latach w nizinnej części Polski, na żywo go właściwie nie widziały.

Zatem powtórzę – warto tę obecną odnotować choć zdaję sobie sprawę, że miliony obywateli naszej Ojczyzny będzie to już niedługo obchodziło tyle co zeszłoroczny śnieg (którego prawie nie było). Są bowiem rzeczy ważniejsze. Czy na pewno?

Śnieg to rezerwuar wody gromadzonej przez zimę. Załóżmy że spadł 1 metr świeżego puchu. Pod własnym ciężarem śnieg zsiądzie, mniej więcej o dwie trzecie. Te pozostałe 30 cm, nawet jeśli nie stopnieje, nie będzie leżeć w nieskończoność bo nastąpi jego sublimacja. Zostało nam 15 cm. Niech w najlepszym razie ta warstewka będzie ekwiwalentem 100 mm opadu. W czasie odwilży te 100 mm zamieni się w wodę, która częściowo odparuje do atmosfery lub odpłynie ciekami wodnymi. Reszta wsiąknie, ile? Niech będzie że 30 mm. Odpowiada to 30 litrom wody na metr kwadratowy powierzchni, które zasilą wody podziemne o ile po drodze ta woda nie odparuje w glebie lub nastąpi jej transpiracja przez biosferę. Ta bardzo mała ilość stanie się potem (przy odpowiednich warunkach o których nie będę się póki co rozpisywał aby nie zamęczyć tematu) zasobem wody podziemnej, możliwym do wykorzystania gospodarczego, w tym do picia.

Ktoś (większość?) powie – marudzisz pan, przecież oprócz śniegu deszcz pada! Tak, tylko że nie wszędzie, nie równo i nie cały wsiąknie. Nie trzeba być specjalnie bystrym obserwatorem żeby zauważyć że w ostatnich latach padało go dramatycznie niewiele, a jeśli spadł to gwałtownie, spustoszył krainę i odpłynął. W górach to może i jeszcze pada od czasu do czasu, ale wystarczy zagadać o to mieszkańców Polski centralnej. Odpowiedzą – no u nas to padało ostatnio może z miesiąc temu. W maju kilka lat temu grupa z Sieradzkiego prowadzona przeze mnie po Skalnym Mieście w Adršpachu przeżyła radosny szok na widok nadciągającej ulewy. Co się stało? Pytam. Wie pan, kiedy u nas ostatnio padało? W marcu!…

A to nie jest wyjątek.

Dlatego lepiej, żeby śnieg obchodził nas bardziej niż zeszłoroczny śnieg, bo inaczej naprawdę wyschną nam ujęcia wód podziemnych – praktycznie jedynych jakie się czerpie do wodociągów.

A teraz do rzeczy, czyli krótkie wspomnienie wyjazdów które bez śniegu byłyby niemożliwe, chodzi oczywiście o te na nartach biegowych:

27.12.2018. Góry Izerskie z Dorotką. Ok 20 kilometrów po dość miękkiej pokrywie, której na szczęście odwilż nie zniszczyła całkiem. Ale to okazało się już znacznie później.

31.12.2018. Góry Bialskie / Rychlebské hory z Dorotką. Kolejnych 20 kilometrów w warunkach prawdziwej zimy, zwłaszcza w wyższych partiach. Wyciskany maszynowo ślad prowadzi przez te góry w wielu kierunkach do nas i do Czech. Pojechaliśmy tam i my, załapując się na początek imprezy sylwestrowej w „Paprsku”

1.01.19. Karkonosze wschodnie z Dorotką. Noworoczne 15 kilometrów wokół Haidy i Kraví hory w pobliżu Malé Úpy

trasa Noworoczna

4.01.19. Przy takiej zimie jaką mieliśmy, narciarstwo biegowe jest możliwe w centrum Wałbrzycha. Stąd 15 kilometrów tego dnia samemu wokół Góry Parkowej.

12.01.19. Góry Sowie samemu, około 25 km. Nieprędko znów się tu wybiorę na biegówki, aby się nie zmagać z tłumem ludzi nic nie robiących sobie z ogłoszeń / próśb o nieniszczenie szlaków narciarskich wiodących z Przełęczy Jugowskiej, Walimskiej czy Woliborskiej. Do nikogo bez nart to nie dociera i założone maszyną ślady są rozdeptywane, po czym jedzie się tędy jak po polu ornym. Inna paląca sprawa to bezład komunikacyjny jaki w Górach Sowich panuje przy okazji dobrych warunków i jakiegoś dłuższego okresu dni wolnych. Okoliczne samorządy nie robią z tym nic, a szeregi aut ciągną tutejszymi słabymi drogami gdzie popadnie, po czym nie mogą się ruszyć ni w te ni we wte, bo droga to spontaniczne lodowisko.

13.01.19. Okolice Adršpachu. Po wczorajszym dziś czekało wytchnienie i przejażdżka na dystansie podobnym do wczorajszego. Śniegu jest tu przeważnie mało, ale zawsze można liczyć na założone maszynowo czy osobiście ślady, tworzące wielokilometrowe pętle po rozległych łąkach w okolicach Adršpachu, Zdonova, Libné.

04.02.19. Podnóżami Rýchor, a właściwie czeską stroną Bramy Lubawskiej. Paulina i ja przebyliśmy tu około 25 km w warunkach wyśnionych. Słońce, lekki mróz, widok, ślad założony chwilę temu i okolica wreszcie przeze mnie odwiedzona po raz pierwszy od bardzo dawna lub nigdy.

Brama Lubawska, Žacléřsko, 5.02.19

06.02.19. Góry Stołowe, też z Pauliną, ale i wreszcie z Hanią, oraz z Emilką. Hanię na nartach widziano ostatnio 6 lat temu, toteż była trochę bez formy. Dobrze jednak że się wybraliśmy, choć na krótko i mało.

07.02.19. Okolice Polic nad Metuji. 30 km samemu. I znów – dzięki zimie można sobie fajnie pobiegać nawet w niższych okolicach, skąd ślad wyprowadza albo w Broumovské Stěny albo pod Ostaš. Pojechałem i tu i w drugą stronę.

O nartach biegowych nieco jest wspomniane ówdzie

Na małe nieco zapraszam też poniżej:

Odwilżowe Góry Izerskie
Czeska strona Karkonoszy Wschodnich
Okolice Male Upy
Na nartach w centrum Wałbrzycha
Zimowa sceneria Gór Sowich
Z Bramy Lubawskiej w Karkonosze…
… i w drugą stronę
na Božanovským Špíčáku
Police nad Metují i Ostaš w tle
Trasy biegowe w Górach Stołowych
Trasy biegowe w okolicy Adršpachu
Z Wielkiej Sowy na Kozie Siodło

NOWOROCZNE ŻYCZENIA

Możnaby stworzyć całą ich długą listę, ale wybieram kilka aby zdążyć z ich spełnieniem się w ciągu krótkiego czasu tego właśnie Nowego Roku 2019.

Dość nie na czas przypomniałem sobie, że styczeń 2019 to miesiąc, w którym równo dwadzieścia lat temu zostałem przewodnikiem sudeckim! Te uroczyste okoliczności zastały mnie na wycieczce kursowej, podczas której instruktaż przewodnicki odbierała przesympatyczna grupa rodem od Pleszewa przez Zieloną Górę po Ziemię Kłodzką.

Wszystko przed nimi. A i przede mną też, bo w ramach obchodów tej okrągłej rocznicy nie powiedziałem ani nawet przedostatniego słowa. Przedtem życzę sobie, aby ci których powiodę tu i ówdzie mieli (co najmniej lekki) niedosyt: miejsca, okolicy. Mojej gadaniny, a to wielkie wyzwanie i sporo pracy przede mną!

Życzę też sobie, aby ze swoimi przyjaciółmi, znajomymi i nieznajomymi odwiedzić bardzo wiele miejsc, ale skoro mowa o tym roku:

  1. Praga – ile tylko się da
  2. Każdy zakątek Czech – jak wyżej
  3. Szczególnie:
  4. Okolica od miasteczka Kouřim przez Radim po Nymburk
  5. Hrad Pernštejn, Trenckova rokle
  6. Kilka rokli, wyciętych w bazalcie, uchodzących do Łaby na obszarze Českého středohoří
  7. Kadaň i choć mały fragment Krušnych hor
  8. Kroměříž i raz jeszcze Lipník nad Bečvou, hrad Helfštýn.

Wystarczy. Niech się dzieje!

Niech towarzyszy temu pogoda podobna tej, jaką nasza grupa miała przez ostatnie dwa dni w Karkonoszach zachodnich.

Zapraszam do obejrzenia kilku fotek

ŚRÓDSUDECKIE FIZJO – TOPO – ŁAMIGŁÓWKI W ZADUSZKI WŁODZICKO – TRÓJPAŃSKIE

W tę tajemną okolicę i onego dnia wybraliśmy się we trzech – Rysiek, Michał i ja. Dawno już tej wielkiej turystycznej trójcy w Sudetach nie widziano, a w tej okolicy – nigdy.

Tym bardziej warto to wydarzenie odnotować na różnych łamach, bo kto wie, kiedy następna taka okazja się nadarzy, choć owszem, Rysiu takie okazje widzi na wiele wprzód oczyma wyobraźni.

Zaczęliśmy spacerem – z Głuszycy Górnej przez podrutowane elektrycznymi pastuchami łąki na Światowid [644 m.].

Nad wzgórzem tym łamią sobie (choć nie za często) głowy najtężsi sudeccy fizjografowie – czy jest ono w Górach Kamiennych, Górach Sowich, a może ni tu ni ówdzie?

Do Gór Kamiennych Światowid nie pasuje rzeźbą, choć orograficznie (względem doliny Bystrzycy) jest po ich stronie. Ale geologicznie jest im obcy; Góry Kamienne wulkaniczne, Światowid osadowy. Metamorficznym Górom Sowim Światowid też geologicznie nie  odpowiada. Osadowy, przez to mniej odporny na czynniki niszczące i oczywiście niższy niż przeciętnie grzbiet Gór Sowich. Zatem i kryterium rzeźby wyklucza zaliczenie Światowida do Gór Sowich.

Jedno opracowanie zalicza Światowida do Gór Kamiennych, inne do  Gór Sowich, jeszcze inne do Obniżenia Noworudzkiego, choć i tego opracowania nie można być pewnym;  mapa – szkic, na którym przedstawiono granice tego mezoregionu jest w zbyt małej skali, przez to nieprecyzyjna.

Mimo wszystko trzeba uznać, że Światowid z powodu rzeźby i geologii należy właśnie do Obniżenia Noworudzkiego, ale rozciągniętego znacznie na południowy wschód i w stronę Głuszycy – na północny zachód.

Inna sprawa, co to za „Obniżenie”, jeżeli jego osią biegnie łańcuch wzgórz, zaczynających się właśnie Światowidem a ciągnących przez Wzgórza Włodzickie, Górę Świętej Anny, Górę Wszystkich Świętych po okolice Bożkowa i Ścinawki Dolnej.

Owszem, w północnej części nazwa „obniżenie” pasuje, bo Światowid i jego okolice są „obniżone” względem otoczenia – Gór Kamiennych i Sowich. Ale w części południowej (okolice Nowej Rudy) „obniżenie” jest przeciętnie wyższe niż sąsiednie skłony Gór Kamiennych, Wzgórza Ścinawskie czy Garb Golińca.

I znowu – dlaczego „Obniżenie” Nowej Rudy zostało sztucznie zmniejszone o: Garb Golińca, zaliczony w różnych opracowaniach albo do Gór Bardzkich, albo do Kotliny Kłodzkiej; Wzgórza Wyrębińskie, zaliczone do Gór Sowich?

Garb Golińca pod względem rzeźby do Gór Bardzkich nie pasuje – wystarczy porządnie przyjrzeć się mapie. Geologicznie też Górom Bardzkim „nie patrzy” tym bardziej, że jest od nich oddzielony osadową kotlinką w której leży Wojbórz.

Podobna rzecz jest ze Wzgórzami Wyrębińskimi. Geologicznie osadowe, Góry Sowie – wiadomo (mam nadzieję). O rzeźbie nie wspomnę.

Także: nie Obniżenie Noworudzkie, lecz – i tu proponuję konkurs nazw:

Wzgórza/Pasmo/Góry (?) Głuszycko – Noworudzkie. Przy okazji Głuszyca – jedno a najmłodszych miast w Sudetach doczekałaby się wreszcie „swojego” mezoregionu.

Międzygórze/Sródgórze Sowio – Kamienne lub  Głuszycko – Noworudzkie. Raczej nie „Sowiogórsko – Kamiennogórskie”.

Jak kogoś razi „Sowio – Kamienne”, to może „Sowio – Jaworowe„, albo „Sowio – Jaworze„, od Javořích hor – czeskiej strony Gór Suchych.

Wzgórza Włodzickie, z nazwą rozciągniętą na obszar od Głuszycy po okolice Wojborza. Ale tu mieszkańcy Wojborza mogą się obrazić, bo u nich żadna Włodzica nie płynie.

Dopóki mnie fantazja nie poniosła, tu skończę.

Nasz przemarsz oczywiście trwał nadal. Względem tego co napisałem wyżej – nie wiemy gdzie dokładnie byliśmy, ale to tylko podniosło przyjemną atmosferę odkrywania nieznanego – nowego śródsudeckiego mezoregionu. Jeżeli on rzeczywiście istnieje – w granicach jakie podałem, to tym większa nasza satysfakcja, bo zdobyliśmy najwyższy szczyt tego mezoregionu – Włodzicką Górę [755/757 m.].

Potem przeszliśmy na pogranicze. Względem dzisiejszego osobostanu, nie mogło zabraknąć odwiedzin Trójpańskiego Kamienia.

Jego rodowód jest o wiele starszy niż my sami razem wzięci, bo przecież to XVIII wieczny styk granic posiadłości von Hochbergów z Książa, von Stillfriedów z Nowej Rudy i Benedyktynów z Broumova.

Wędrówkę skończyliśmy na stacji Głuszyca Górna, skąd odjechaliśmy osobowym pociągiem opóźnionym z Kłodzka do Wałbrzycha. Po prawdzie – do Głuszycy… Głuszycy – Głuszycy! Stamtąd, z powodu remontu torów przesiedliśmy się na autobus KKA i nim dotarliśmy do naszego miasta.

PS. Właściwie to… jestem pewien istnienia tego mezoregionu w granicach dotąd niesłychanych. Trochę to może wywróci podział fizjograficzny Sudetów, ale co tam… Wątpiących zapraszam do rozmów na ten temat.

Pracuję jeszcze nad tym, co zrobić ze Wzgórzami Ścinawskimi – one też mi nie pasują, ani do Gór Stołowych ani do Kotliny Kłodzkiej, ale o tym już kiedy indziej.

Osobiście i oczywiście – zapraszam w Sudety Środkowe!

 

ROWEREM OD KARKONOSZY PO GÓRY WAŁBRZYSKIE

Z sobie wiadomych powodów zbierałem się na ten przejazd od roku 2003… No dobrze – zbierałem siły 😉 Bardzo się przydały bo trasa, myślę sobie była całkiem słuszna, choć… nie do końca przemyślana. Trochę ją odcierpiałem. Ale nie to było najważniejsze lecz zakątki Karkonoszy / Krkonoš, których nie wolno ot, tak – przejechać na rowerze! Dlatego prędzej czy później wycieczkę powtórzyć trzeba będzie, ale w wersji kilkudniowej. Kilka podjazdów w Karkonoszach robi wrażenie i wyciska na miazgę. Polecam tę trasę, oznaczoną w Krkonošským národním parku jako K1A wszystkim, którzy chcą sobie coś udowodnić lub ich bardzo siły rozpierają.

Powrót z Zacléře do domu to już gratka, o ile siodełko jest wciąż wygodne a podjazdów z Lubawki do Lipienicy czy z Krzeszowa do Grzęd nie widać i nie czuć, bo dzień się skończył i jedzie się po ciemku.

 

MAŁY APEL DO ORGANIZATORÓW WYCIECZEK I WAKACYJNYCH WYJAZDÓW DZIECI I MŁODZIEŻY

Spotykając się z różnymi grupami dziecięco młodzieżowymi słucham od ich opiekunów, co już zobaczyli i zobaczą podczas dłuższego czy krótszego pobytu w naszej okolicy i jakie mają plany wycieczkowe dla swoich podopiecznych.

Co się z tym dokładnie łączy to program wycieczki, jaki do realizacji dostaje przewodnik od organizatora i który bardzo często trzeba zmodyfikować, aby się do realizacji nadawał w określonym czasie. Przeważnie kompromis udaje się wypracować, chyba że uparty klient (z Wielkopolski wschodniej) prosi o pomoc w organizacji 4 dniowej wycieczki na trasie: Jesioniki (góry i „miasteczko”) – Praga – uzdrowiska zachodnioczeskie – Brno, takie zapytanie dostałem w marcu/kwietniu tego roku.

Pogranicze śląsko czeskie jest celem milionowych rzesz turystów zorganizowanych indywidualnie lub zbiorowo. Lecz gdy zajrzeć w szczegóły okazuje się, że sporo wycieczek u nas śpi a zwiedza miejsca odległe. Tak jakby nizinnej i górskiej części Dolnego Śląska czy pogranicznym regionom u naszych południowych sąsiadów brakowało uroku, atrakcji, okazji do wspaniałego spędzenia każdego czasu. To oczywista herezja.

Dlatego aby jej uniknąć mam (jak w tytule) małą sprawę do organizatorów wyjazdów dzieci i młodzieży. Trzeba poświęcić im więcej uwagi i porządnie te wyjazdy przemyśleć! Młodzi ludzie dopiero uczą się a podróże kształcą. Owszem, wiadomo – te wakacyjne służą ich wypoczynkowi.

Chyba że wcale nie chodzi o to, żeby czegoś się dzieci nauczyły i wypoczęły.

Tymczasem co słyszę? Oto fragment niedawnej rozmowy (z opiekunką/organizatorką kolonii która przyjechała na Ziemię Kłodzką z Zachodniopomorskiego):

– No tak, kończycie turnus, ale byliście na Przełęczy Spalonej czy gdzieś w okolicy?

– Tak, oczywiście!

– A wie Pani, że niedaleko jest Torfowisko pod Zieleńcem? No i wiele ładnych miejscowości (i tu posypałem nazwami znanych zakątków Ziemi Kłodzkiej), można to pięknie zwiedzić, przejść się tam…

– Nie, tam jeszcze nie byliśmy… Ale będziemy w przyszłości!

– A może podziemia Riese, Twierdza Kłodzka, Srebrna Góra czy (tego nie mogłem ominąć!) Zamek Książ, Wałbrzych, Stara Kopalnia?… (oraz wiele innych)

– No tak, o Zamku Książ słyszeliśmy. Resztę Pani pominęła milczeniem, i dodała: ale dzieci miały porządną całodniową wycieczkę do Energylandii! (Zator koło Oświęcimia)

Teraz i ja sobie pomilczałem.

Panie i Panowie organizatorzy, właściciele biur podróży, nauczyciele – kierownicy wycieczek szkolnych. Dolny Śląsk, Sudety, bliskie nam regiony Czech, czy wspomniana Ziemia Kłodzka są naprawdę bardzo piękne, a wiele miejsc posiada walory wybitne! Dlatego wysilcie się i zorganizujcie dzieciom coś U NAS i dopasowanego dla nich. Może to być coś, co zamieściłem na fotkach poniżej, albo mnóstwo innych zakątków, których ta mała galeria nie ma prawa pomieścić.

Zapraszam do obejrzenia, a gdyby w te strony potrzebowali Państwo przewodnika – nieustannie zapraszam do współpracy!

 

 

DREZNO I CZESKI RAJ A POMIĘDZY NIMI – PORANEK NA WYSOKIM KAMIENIU

Z młodzieżową reprezentacją Lubelszczyzny w stolicy Saksonii i Czeskim Raju. Nieco stamtąd i zowąd w galerii.

 

EWENEMENTY RZEŹBY GÓR SUCHYCH

Góry Wałbrzyskie i Kamienne zbudowane są z różnego rodzaju skał wulkanicznych i skał osadowych, powstałych około 260-280 mln lat temu. Skały wulkaniczne są bardzo odporne na różne zewnętrzne czynniki niszczące, skały osadowe są miękkie, mało odporne, podatne na czynniki zewnętrzne. Dlatego w obu pasmach górskich występują duże różnice wysokości między poszczególnymi wzniesieniami a otaczającymi je obniżeniami. Granice rzeźby są ostre, stoki wzniesień bardzo strome, wzniesienia będące śladem dawnej działalności wulkanicznej są przeważnie izolowane od siebie i niemal nie tworzą zwartych grzbietów (oprócz Gór Kruczych czy grzbietu granicznego Gór Suchych od doliny Ścinawki koło Kowalowej do… doliny Ścinawki koło Tłumaczowa). Sztywne skały wulkaniczne zalegają na niestabilnym podłożu (o skutkach tego zjawiska można przeczytać w tym miejscu), co razem ze stromizną stoków sprzyja rozwojowi powierzchniowych ruchów masowych.

Co to takiego? Powierzchniowy ruch masowy to przemieszczanie się masy skalnej po stoku w wyniku działania grawitacji. Jeżeli ruch odbywa się powoli, nie stanowi zagrożenia, pod warunkiem że stok jest monitorowany i zabezpieczany. Gorzej jeśli dzieje się nagle, np. wskutek obfitych opadów, nasączenia skały wodą i zsunięciu się (lub spływie) tej skalno błotnej masy w dół. Jeżeli na drodze takiego ruchu jest coś, co zbudował człowiek, katastrofa jest niemal pewna. Jeszcze gorzej gdy na niestabilnym stoku stoją domy, biegną przez nie drogi, itp.

Do ruchów powolnych należy m.in. spełzywanie. W Sudetach występuje powszechnie, lecz niewielu zwraca na to uwagę albo umie rozpoznać. Gwałtowne ruchy masowe to m.in. osuwiska. Powszechne są w Beskidach – górach zbudowanych z miękkich i gęsto warstwowanych skał, które temu zjawisku sprzyjają. Tam też osuwiska wyrządzają sporo szkód (weźmy okolice Lanckorony).

W Sudetach gdzie skały przeważnie są twarde i masywne, osuwiska niemal nie występują. Wyjątkiem są Góry Kamienne, zwłaszcza ich najwyższy fragment – Góry Suche. dlatego można uznać tą część Sudetów Środkowych za ewenement.

Miejsca gdzie występują formy terenu związane z osuwiskami odwiedziliśmy w piątkowy przedwieczór. Jak między innymi to wygląda – zapraszam do galerii

Nie mówiąc o zaproszeniu w tę okolicę Wałbrzycha!

 

PRACOWITA PEŁNIA WIOSNY

Z końcem kwietnia – udział w konferencji dotyczącej perspektyw rozwoju turystyki na Broumovsku. Organizatorem konferencji była Společnost pro Destinační Management Broumovska (można to przełożyć jako: Stowarzyszenie ds. Zarządzania Ruchem Turystycznym na Broumovsku).

Konferencję w Broumově poprzedziło spotkanie w Zamku Książ, dotyczące podobnych spraw, lecz po stronie polskiej, a dokładnie: Wałbrzyskiej.  Krótko mówiąc: nasze pogranicze ma wielkie możliwości rozwoju turystyki; ze szlagierami turystyki sudeckiej pewnie nie mamy się co równać, ale i tak mamy do pokazania sporo. Wałbrzych to jedyne pow. 100 000 mieszkańców miasto w Polsce (czyli średnie/dawne wojewódzkie) o tak malowniczym położeniu. W mieście zachowane są wybitne zabytki techniki górniczej i ciekawe założenia urbanistyczne – dzielnice, zespoły zabudowy. A wszystko to jest otoczone mieszanym lasem, którym niemal całe miasto można obejść wokół, oczywiście górami, choć nie najwyższymi, za to łatwiejszymi na rower niż niejedno pasmo górskie Sudetów. Itp. itd.

Początek maja – Z grupami: 28.04 Skalní město adršpašské, 29.04 Książ, Palmiarnia, Stara Kopalnia, Muzeum Porcelany. Atrakcje odwiedzone na niedawno poszerzoną ofertę Explore Wałbrzych; myślę że wiedziona przeze mnie grupa z Kieleckiego była jedną z pierwszych, które z tej poszerzonej wersji Explore skorzystały. 30.04 Jelenia Góra – Pałac Paulinum, centrum miasta, Lubomierz, Zamek Czocha, 1.05 Świdnica – Kościół Pokoju, centrum miasta, Katedra św. Stanisława i Wacława. 2.05 Praha.

Ciąg dalszy nastąpi!