Archiwa tagu: WAŁBRZYCH

ZIEMIA WAŁBRZYSKA TURYSTYCZNĄ BRAMĄ DOLNEGO ŚLĄSKA DLA CZECHÓW

Wiele osób pomyśli że to mrzonka, a jednak – Wałbrzych mógłby i powinien stać się takim miejscem, które naszym południowym sąsiadom ma wiele do zaoferowania. Wiele jest przeszkód do pokonania, ale gdy się to uda, nasze miasto taką bramą się stanie. Wiele dobrego już  się oczywiście stało – od otwarcia granic po rozwój turystycznej infrastruktury i pozytywne zmiany w  wyglądzie miasta. Wiele spraw dzieje się zbyt wolno, inne przeżywają regres po chwili prosperity. Są też miejsca i obiekty niszczone wpływem czasu albo ludzkim błędem i przez to popadające w zapomnienie. Są też miejsca i obiekty przywracane do życia, ale bez zachowania pierwotnej wartości. Tracą tożsamość i stają się nijakie; one na pewno nie przyciągną uwagi tym bardziej, że mają (niestety!) silną konkurencję w wielu innych miejscach kraju.

Wiele obiektów trzeba koniecznie ocalić od zapomnienia i zachować w ich niepowtarzalnym charakterze. Miejsca wypromowane i znane stworzyć takimi, aby się do nich chętnie wracało a wzmocnić te, które turystów doczekać się nie mogą, choć są dla nich przygotowane. Mieszkańców miasta przekonać, że jest tego warte. Opowiedzieć o Wałbrzychu i jego okolicy, historii, jej ciekawych momentach i ludziach którzy ją tworzyli. To są ogólne uwagi, dotyczące możliwości napływu turystów z różnych miejsc Europy. Możliwości jest wiele a pracy dużo i to niemal dla każdego.

Co do szczegółów. Jest do pokonania kilka przeszkód. Niektóre wkrótce znikną, ale wiele spraw czeka. Jakie bariery pokonać?

  1. Komunikacyjną i geograficzną – gdy się spojrzy na mapę widać, że jesteśmy niemal dokładnie na linii Praga – Wrocław.  W ślad za tym nie biegnie jeszcze ważna komunikacyjna nić z obu stron granicy, ale i  to się zmienia, w okolicy trwają przecież różne inwestycje w infrastrukturę. Od nowa zaczynają istnieć połączenia komunikacji zbiorowej w ruchu transgranicznym, trzeba je  teraz porządnie zestawić a po namyśle (po naszej stronie) postawić w większym stopniu na kolej lub autobus. Jeżeli autobus – koniecznie dostosowany do przewozu rowerów przez większą część roku, a w zimie –  do przewozu nart. Z perspektywy większej części terytorium Republiki Czeskiej to właśnie przez Wałbrzych jest najbliżej do stolicy Dolnego Śląska a komunikacją zbiorową już teraz jest najszybciej. Bariera geograficzna i przyrodnicza właściwie nie istnieje, wręcz przeciwnie – wszystko nas z Czechami łączy. Wałbrzych i okolice znajdują się przecież w tych samych strukturach co bliskie nam pogranicze czeskie. Ta bliskość powinna  stać się podstawą do stworzenia międzynarodowego geoparku, wpisanego na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Wystarczy tylko chcieć docenić przyrodnicze walory tego zakątka.
  2. Historyczną. Ziemia Wałbrzyska i regiony leżące po czeskiej stronie mają wspólną historię gospodarczą związaną z wydobyciem surowców, trwającym tu przez niemal 700 lat do końca 20. wieku. Zostało po nim wiele pamiątek, które zasługują na ochronę i potraktowanie ich jako dziedzictwo kulturowe. Dolny Śląsk swój rozwój w przeszłości zawdzięczał górnictwu; gdzie opowiedzieć o nim turystom z Czech jeśli właśnie nie w Wałbrzychu? To samo dotyczy zabytków architektury – budowli sakralnych, zamkowych, obronnych, pałacowych. W Wałbrzychu i okolicach mamy cały przegląd budowli oraz stylów architektury, występujących na Dolnym Śląsku. Przed odwiedzinami zabytkowych szlagierów naszego województwa, turyści z Czech powinni mieć u nas dłuższy przystanek tym bardziej, że w samym Wałbrzychu znajdują się obiekty o najwyższej randze.
  3. Braku współpracy między zaangażowanymi w to instytucjami i osobami ze strony czeskiej i naszej. Tu akurat dzieje się wiele dobrego. Nawiązywane są różne formy współpracy i powstają różne inicjatywy, o których można się dowiedzieć między innymi tutaj i tu. O ile różne instytucje współpracę nawiązały, o tyle zaangażowanie pojedynczych ludzi ma przed sobą wielkie perspektywy. Wałbrzych i okolice budzą u Czechów coraz większe, lecz wciąż niewystarczające zainteresowanie, lub jest ono skierowane na pojedyncze obiekty. Bez pokazania walorów miasta przez samych Wałbrzyszan i mieszkańców okolicy, nadal będziemy przez Czechów niesłusznie pomijani. Przedtem trzeba pokonać jeszcze jedną barierę, czyli…
  4. Wizerunkową. Jest to okazja i czas dla ludzi aby przestali myśleć o Wałbrzychu źle i kojarzyć go z czernią, patologiami, brakiem perspektyw. Tu jest najwięcej pracy do wykonania i pewnie nie zawsze przyniesie ona spodziewane skutki, ale trudno się dziwić. Przez stulecia mówiło się o Wałbrzychu jako mieście górniczym a w ostatnich dziesięcioleciach doszły do tego epitety z kategorii kolorów (czarne), woni (wiadomo) i wyglądu (jeszcze gorzej), w tym niestety – świadomie albo nie – adresowane do tutejszych. Ze skutkami trzeba będzie mierzyć się jeszcze długo, ale próbować warto – jest przecież duża grupa ludzi przekonanych  o atrakcyjności miasta i okolicy.

Wałbrzychowi się to należy!

 

POJEZIERZE WAŁBRZYSKIE

Ostatnie tchnienia jesieni zachęciły do rowerowej przejażdżki po Wałbrzychu. Nieoczekiwanie dla wszystkich i pewnie to lekka przesada – Wałbrzych jest miastem pojeziernym… To znaczy – wiele jest w naszym mieście zbiorników wodnych, pamiątek po niedawnej działalności przemysłowej, tworzących niepowtarzalny rys krajobrazu, z którego powoli znikają. Tym bardziej zasługują na udokumentowanie i przedstawienie. Kiedy je wszystkie uchwycę, pojawi się tu galeria. Oby do wiosny!

DZIKOWIEC, TYM RAZEM SŁONECZNIE

Listopadowa pogoda przed tygodniem była, ostrożnie rzecz ujmując – nostalgiczna, początek zaś grudnia obdarzył nasze góry pięknym słońcem. Wobec tego poranny spacer z zeszłej niedzieli dziś został dokończony i uwieńczony tym, co w namiastce widać na kilku fotkach.

Zapraszam więc do galerii Barbórkowej. Wszystkim wędrowcom – takiej pogody, w grudniu i nie tylko!

NIEDZIELNE RANO I PRZEDPOŁUDNIE NA PERYFERIACH WAŁBRZYSKO – BOGUSZOWSKICH

Miał być wschód słońca z wieży widokowej na wierzchołku Dzikowca, ale w sobotnią noc pogoda raczyła się zepsuć i odebrała nam (Dorotce, Michałowi i mnie) ochotę na niedzielne chodzenie gdziekolwiek wyżej nad 600 metrów. Stąd w górę wszystko zasłonięte było podłą szarzyzną, z której na zmianę padało coś mokrego i zlodowaciałego. Obserwacji tych dokonaliśmy z Kuźnic Świdnickich, dokąd dotarliśmy po dłuższej chwili przejażdżki wałbrzyską komunikacją zbiorową. Patrząc na to, co się dzieje na niebie i ziemi, pomysł zrodzony w naszych głowach był jeden: jak najszybszy powrót do domu. W końcu jednak poszliśmy do centrum bardzo (z przeciwka, a jakże) wietrznego dziś Boguszowa, skąd wkrótce wyszliśmy w stronę Chełmca, odwiedzając na skraju miasteczka zniszczony cmentarz ewangelicki. Nasza ekipa spontanicznie podzieliła sobie dzisiejszą trasę na odcinki. Pierwszy poprowadziła Dorotka i zrobiła to, jakże inaczej – bardzo dobrze.

Boguszów jest potencjalnie atrakcyjnym miasteczkiem. Ładnie i wysoko położone, posiada w miarę jednolitą (owszem jest i tu kilka socjalistycznych klocków mieszkalnych) 18/19 wieczną zabudowę, nad którą góruje kościół p.w. Świętej Trójcy a tłem dla wszystkiego jest Masyw Chełmca. Atrakcja w Boguszowie jest jeszcze jedna – nazwy ulic. Po upadku komunizmu nie podjęto tu akcji zmiany patronów, wobec tego nadal są tu obecni: Marceli Nowotko, Marian Buczek, Małgorzata Fornalska, Karol Świerczewski i Dwudziesty Drugi Lipiec… Na początku lutego 2015 Rada Miejska Boguszowa podjęła uchwałę w sprawie nadania nowych nazw ulicom miasta, a więc patroni będą nowi, właściwi. Szkoda! A nie lepiej zrobić z Boguszowa nazewniczy skansen komunizmu? A może nie tylko nazewniczy? Można by do Boguszowa przenieść niechciane nigdzie w Polsce pomniki bohaterów czerwonej przeszłości i tu je na nowo wyeksponować – miejsca jest dość, choćby na zdewastowanych terenach poprzemysłowych. Chociaż tak naprawdę najlepszym dla mieszkańców Boguszowa (Gorc, Kuźnic Świdnickich, Starego Lesieńca) nawiązaniem do lat minionych byłoby odtworzenie działalności przemysłowej (kopalnie węgla i barytu, zakład przeróbki barytu, browar).

Z Boguszowa wyszliśmy na Kopisko. Kiedyś stała tu wieża Bismarcka, ściślej: Kolumna Bismarcka od Związku Karkonoskiego, jedna z 240 podobnych budowli, stawianych nie tylko na terenie Niemiec ku czci żelaznego kanclerza. Kolumna na Kopisku powstała w 1902 roku, w 1947 została wysadzona w powietrze, po dziś dzień na wierzchołku góry leżą porozrzucane bloki granitowe z dawnego pomnika chwały.

Pogoda była wciąż paskudna, dlatego z Kopiska zeszliśmy na Sobięcin. Ta część trasy to odcinek Michała, który nam pokazał dojście do dawnego, zdewastowanego magazynu materiałów wybuchowych przy nieczynnej kopalni (szybie) Glückauf (po II wojnie Szczęść Boże).

Niedługo potem z innej niż zwykle perspektywy obejrzeliśmy Sobięcin. Zeszliśmy tu przez teren dawnego cmentarza ewangelickiego, który po II wojnie został obrócony w niwecz. Ciekawe, czy niszczyciele wiedzieli, że plądrują między innymi groby 33 górników – ofiar katastrofy, jaka wydarzyła się w 1929 roku na Szybach Siostrzanych… Przy okazji – zabudowania Szybów Siostrzanych, wybitny zabytek secesji przemysłowej, zachowały się po dzień dzisiejszy. Jako wybitny zabytek przemysłu wałbrzyskiego, jak wiele innych (w tym już utraconych) popadają w ruinę.

Nasz niedzielny spacerek zakończyliśmy przy dawnym kościele ewangelickim, pod koniec lat 60 minionego wieku zamienionym na magazyny, dziś nieistniejące.

Coś na koniec tej wycieczki smutno się zrobiło! Tu katastrofa, tam zniszczenie, ówdzie zaprzestanie… Ale koniec końców, gdy wracaliśmy do domu, błysło słoneczko i od razu zrobiło się raźniej! Choć szkoda, że już po wycieczce.

ZAMEK KSIĄŻ ZE SZKOŁĄ ŚREDNIĄ Z POZNANIA

Nieczęsto lub coraz rzadziej zdarza się, aby grupa przyjeżdżała do celu swej wycieczki komunikacją zbiorową. Tak było tym razem; odebrałem swoich wycieczkowych podopiecznych na dworcu Szczawienko, dokąd zresztą wróciliśmy… Ale po kilku godzinach sympatycznego zwiedzania Palmiarni, Zamku Książ i jego okolic.