UCIECZKA ŻOŁNIERZY ZE STRAŻNICY WOP W POKRZYWNEJ, MARZEC 1951

Schronisko PTSM w Pokrzywnej mieści się w dawnej, działającej tu do 1990 strażnicy Wojsk Ochrony Pogranicza i strażnicy Straży Granicznej (działającej do roku 2001). Kilka lat po II wojnie światowej doszło do dramatycznych wydarzeń, związanych z próbą ucieczki za żelazną kurtynę żołnierzy pełniących służbę w Pokrzywnej.

W październiku 1950 po odbyciu kursu oficerów zwiadu, do strażnicy został delegowany st. sierżant Jan Kępa. Tu, na pograniczu polsko – czechosłowackim sierż. Kępa miał zająć się werbunkiem miejscowej ludności – repatriantów ze wschodu. Rozmowy z ludźmi, którzy na własnej skórze poczuli „dobrodziejstwa” systemu sowieckiego zmieniły przekonania Jana Kępy tym skuteczniej, że stale nasłuchiwał audycji radiowych z polskich rozgłośni na zachodzie.

W połowie stycznia1951 sierż. Kępa wracając konno z Prudnika do Pokrzywnej zgubił broń służbową, za co groziły srogie terminy. W poszukiwaniach broni pomagał mu strzelec Zenon Majchrzak. Gdy poszukiwania okazały się bezskuteczne, Majchrzak podsunął Kępie pomysł ucieczki z kraju do amerykańskiej strefy okupacyjnej w Austrii. Choć broń ostatecznie została odnaleziona i dostarczona do strażnicy, pomysł dezercji nabierał coraz żwawszych kolorów i coraz więcej osób było weń zaangażowanych. Przyszłymi uciekinierami byli żołnierze strażnic w Pokrzywnej i Jarnołtówku, ale dołączyła do nich również Waleria Kaczor, zatrudniona jako gospodyni w strażnicy w Pokrzywnej.

13 marca 1951 po północy, uzbrojeni spiskowcy opuścili strażnice kierując się w stronę Jindřichova, skąd (o mało nie wpadając w ręce pogranicznikom czechosłowackim) przedostali się do Bučavky. Tu ukryli się u leśniczego Františka Premusa, który podjął ich gościną. Tego samego 13 marca za uciekinierami ruszyła w pościg 42 osobowa grupa z różnych jednostek Wojsk Ochrony Pogranicza i Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Po kilku godzinach grupa oprawców liczyła już ponad 400 osób. Uciekinierzy nie przypuszczali ani nie domyślali się, jak wielkie siły polskie i czechosłowackie zostały zmobilizowane przeciwko nim.

Z braku map i innych środków orientacji w terenie, dezerterzy błądzili po lasach Zlatohorské Vrchoviny aż znów trafili do leśniczówki w Bučavce, znów serdecznie przyjęci przez jej gospodarza. Dzięki jego pomocy dotarli nad ranem 15 marca do Města Albrechtic, tu ukryli się i pod osłoną nocy kontynuowali swój marsz na zachód. Niestety zostali zauważeni przez patrol czechosłowackich żołnierzy z którymi wdali się w wymianę ognia. Następnie uciekli do lasu i będąc w sytuacji bez wyjścia postanowili wrócić do Polski i próbować ucieczki innymi drogami. W grupie doszło jednakże do rozłamu, który ostatecznie położył cały pomysł ucieczki.

Dezerterzy po kolei dostawali się w zasadzki organizowane przez wojsko polskie  i czechosłowackie. Cała akcja zakończyła się, gdy 19 marca 1951 pojmany został Jan Kępa.

Proces – farsa odbył się w Gliwicach. Jan Kępa wraz z trzema innymi uciekinierami został skazany na śmierć, kolejnych pięciu otrzymało wyroki od 2 do 15 lat więzienia. Trójka uciekinierów, którzy wraz z Janem Kępą zostali skazani na śmierć, ostatecznie uniknęli najgorszego. Po roku 1956 poszczególni skazańcy byli wypuszczani na wolność.

František Premus – leśniczy z Bučavky został skazany na 15 lat więzienia. Przesiedział w nim około 10 – do 1963 roku, zmarł dwa lata później.

Mimo wielu podejmowanych działań i interwencji, nawet u samego Bolesława Bieruta, 28 sierpnia 1951 stracony został Jan Kępa.

W marcu tego roku pod patronatem Głuchołaz obchodzona będzie 65 rocznica tamtych wydarzeń

powrót do strony głównej